To chyba nie z mojego powodu? Po chwili usłyszałam głośniejsze krzyki i spojrzałam w tamtą stronę. Wtedy zauważyłam chłopaków z One Direction. Specjalne przeszłam przed nimi jak najbliżej się dało, bo fanki i Niall pocałował mnie.
-Co wy tu robicie?
-Przyleciałyśmy z Atlanty, a wy? Mieliście wrócić za dwa dni.
-Tak, ale wszystko się lekko skróciło.
Wróciliśmy jednym samochodem, bardzo uważaliśmy na Bellę, żeby jej nie zauważyli. To już robi się trochę bez sensu. W domu Nialler nosił córkę a ja przygotowałam kolacje.
-Boże jak ja się za wami stęskniłem. Przez skypa to nie to samo.
-To tak jak my. Tęskniłyśmy strasznie. Na ile przyjechaliście?
-Wiesz co chyba 3 miesiące. Mamy teraz nagrywać nowe kawałki, ale kilka dni pierwszych mam zarezerwowane specjalnie dla was. Będziemy siedzieć sami.
Zaśmiałam sie i zjedliśmy. Wreszcie zasnęłam w objęciach narzeczonego. Kolejnego dnia przy śniadaniu opowiedziałam o Rossie i Justinie
-Może ona powinna przylecieć do nas co?
-Proponowałam jej, ale ona nie chce. Dobrze jest jej u Ethana.
-Szkoda dziewczyny, kurczę przecież widać, że ona go bardzo kocha.
Po obiedzie wybraliśmy się na spacer, ale dopadł nas deszcz i musieliśmy szybko wrócić. Wieczorem posprzątałam kuchnię i salon a Niall poszedł uśpić dziecko. Coś długo mu to zajmuje. Weszłam na górę i Niall stał przy łóżeczku.
-Stało się coś?
-Nie, ona jest taka słodziutka.
Uśmiechnęłam się i przytuliłam. Ten wyjął aparat i zrobił nam zdjęcie, które wstawił na twittera. Wariat. Gdy leżałam już wieczorem w łóżku ten przyszedł do mnie z laptopem.
-Ej co jest?
-Nic. Coś ci pokarzę.
Pokazał mi nasze zdjęcie i komentarze. Wszystkie były bardzo miłe i mnóstwo było z prośbą o pokazanie dziecka. Zaśmiałam się, ale nic nie odpowiedziałam. Do późna rozmawiałam na ten temat, długo nam się nie uda ukryć małej. Dlatego może niech wstawi zdjęcie maleństwa? Zasnęłam z odpowiedzią. Rano jak się obudziłam to narzeczonego nie było. Odbyłam poranne czynności i zajrzałam do dziecka, Nial dziś robił naszemu skowronkowi zdjęcia. Dałam mu buziaka w policzek i popatrzyłam na nią. Przyniosłam aparat i zrobiłam sporo zdjęć. Jednak jedno z telefonu Nialla podobało mi się najbardziej. Zeszliśmy cichutko do jadalni a tam zastałam śniadanko.
-Kiedy ty to wszystko zrobiłeś?
-Ma się ten dar.
Dałam mu buziaka i zjedliśmy wspólnie. Później ja sprzątnęłam a Niall poszedł po nasze maleństwo. Porobiłam im sporo wspólnych zdjęć i wymieniliśmy się. Później mała znów spała a my siedzieliśmy na kanapie.
-Pokarz te zdjęcia z telefonu.
Dał mi telefon i przyglądał mi się. Wybrałam jedno najładniejsze zdjęcie i odparłam
-Wstaw na twittera.
-Ale jak to? Mieliśmy ją chronić.
-No chronić, chronić, ale jedno zdjęcie można wstawić. A co jeśli na spacerze zacznie płakać i będziemy musieli wyjąć ją z wózka?
Po kilku chwilach przemyśleń wstawił z podpisem
"Moje kochane maleństwo takie grzeczne. Kocham was"
Dałam mu buziaka i poszłam po nasze słonko. Kilka dni jeszcze spędziliśmy razem i Niall zaczął jeździć do studia z chłopakami. Gdy wraca do domu gra na gitarze, Isabell to uspakaja i zaczyna przyglądać się tacie. Te kilka miesięcy minęło dosyć szybko, maleństwo tak szybko rośnie. Dziś mija pół roku jak się urodziła, przychodzą chłopaki z dziewczynami i mamy troszkę świętować. Przygotowałam kolację i różne przekąski i wszyscy zaczęli się schodzić. Zabrali mi dziecko z rąk i zaczęli ją nosić. Poprzynosili dla niej jakieś prezenty, które zaczęłam rozpakowywać i pokazywać małej. Od Zayna dostała ślicznego misia, który śpiewa. Od Harrego maskotkę w kształcie kota, od Liama ślicznego gryzaka i ciuszki. A od Louisa śliczną sukieneczkę i koszulkę w paseczki.
-Tamta jest już pewnie za mała, więc kupiłem nową.
Uśmiechnęłam się i odłożyłam wszystko. Zjedliśmy kolacje i znów mi porwali dziecko. Posprzątałam po jedzeniu i pomógł mi Nialler.
-Kochanie możemy chwilę porozmawiać?
-Jasne skarbie.
-Bo wiesz, że za tydzień jedziemy w trasę nie?
-No tak.
-To jedźcie razem ze mną. Będziecie bezpieczne i będziemy razem. Tam pozwiedzamy.
-Ale fotoreporterzy będą razem z nami.
-No i co z tego? My będziemy się nią zajmować wspólnie. Nie chce jej tracić na kilka miesięcy znów. Jedźcie ze mną proszę. Rozmawiałem już z menadżerem i ten zgodził się.
-Czyli, że ty już wszystko załatwiłeś tak?
-No mniej więcej ustaliłem, ale to ty musisz się zgodzić. Proszę.
Ten podszedł do mnie, przysunął do siebie i zrobił oczy kota ze shreka. Uśmiechnęłam się
-To gdzie jedziemy?
-Turnee po Europie.
Pocałowałam go czule, ale przerwał nam Harry
-Nie chce was martwić, ale ją chyba trzeba przebrać.
-A co wujek Harry tylko do zabawy?
Kiwnął głową a ja zabrałam małą. Przebrałam ją i tym razem założyłam jej koszulkę w paseczki. Louis, gdy ją zobaczył to od razu zabrał mi ją. Wieczorem zasnęła a my siedzieliśmy jeszcze bardzo długo. Ten tydzień minął bardzo szybko, ostatnie dni spędziliśmy na pakowaniu. 3 miesiące to sporo czasu. Dziś już siedzimy w samolocie, prawie wszyscy śpią, jedynie ja siedzę i słucham muzyki. Kurczę ciężko będzie, ale jakoś musimy dać radę. Po kilku godzinach byliśmy na miejscu. Podjechaliśmy do hotelu i mała się rozpłakała. Przestraszyła się pewnie tego wrzasku. Uspokoiliśmy ją i nakarmiłam. Później chcieliśmy położyć spać, ale ona nie spała. Pełzała po łóżku i musieliśmy pilnować, żeby nie spadła. Po jakimś czasie przyszedł Zayn uśmiechnięty.
-Co jest?
-A ty co?
-Nudzi mi się. Tamci już śpią a ja jakoś nie mogę.
-I kto to mówi, nasz największy śpioch.
-No, a Bella czemu nie śpi?
Ten usiadł na naszym łóżku i zajął się małą. Po chwili z nim zasnęła.
-Jesteś naszym wybawcą.
Po niej my też się położyliśmy. Kilka dni było nudnych, bo padał deszcze a my siedziałyśmy w hotelu. Później zaczęłyśmy wychodzić na spacery. Fanki zaczepiały nas i mówiły, że mała jest śliczna. Chwile rozmawiałam z każdą z nich,
-Dziewczyno jak ty szybko schudłaś. W Grudniu urodziłaś dziecko a wyglądasz super.
-Dziękuję. Jeszcze nie wróciłam do dawnej wagi, ale staram się.
-Wyglądasz już świetnie.
Bardzo miłe te fanki chłopaków. Wróciłam do pokoju i zastałam tam śpiącego Nialla. Uśmiechnęłam się i zrobiłam mu zdjęcie. Te 3 miesiące minęły bardzo szybko, co kilka dni byliśmy w innym miejscu. Chłopaki patrzyli jak Isabell dorasta. Maleństwo już ładnie siedzi i chwyta zabawki w rączki. Nadal jesteśmy na etapie pakowania wszystkiego do buzi, więc nie dajemy jej małych przedmiotów. Dziś lecimy do Atlanty odwiedzić moich rodziców i przyjaciół a za kilka dni lecimy do Irlandi. Na miejscu tata odebrał nas z lotniska a Pattie zabrała nam dziecko. Widać jaka jest szczęśliwa. Justin nie zmienił się, nadal chce imprezować. We wszystkich gazetach o nim piszą, że pali, pije, bierze narkotyki. Szkoda mi przyjaciółki strasznie, bo musi na to patrzeć. Do wieczora siedzieliśmy w domu a kolejnego dnia odwiedziliśmy Rossie i Ethana. Przyjaciela nie było, bo praca, ale przyjaciółka owszem. Też już jest spora,
-Wyglądam strasznie. Jak jakiś wieloryb albo gorzej. -odparła Rossie.
-Daj spokój. Wyglądasz ślicznie jak zawsze. -odpowiedział Niall.
-Ej jestem zazdrosna...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz