czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 53.

Obudziła ich mała, bo zaczęła płakać. Ogarnęli się i zjedli śniadanie. Później ogarnęli salon a ja zajęłam się dzieckiem. Do wieczora siedzieli z Isabell i co chwila kto inny ją nosił. Uśmiechałam się. Po dwóch miesiącach Niall musiał jechać w trasę. My zostałyśmy w domu, Isabell jest śliczna i coraz częściej uśmiecha się. Teraz jest już Luty, zima nadal trzyma, ale muszę wyjść na zakupy. Ubrałyśmy się i spacerkiem z fotoreporterami przeszłyśmy do sklepu. Ochrona na szczęście nie wpuściła ich do środka, całe szczęście. Bella smacznie sobie spała, więc spokojnie wybrałam najpotrzebniejsze produkty i wróciłam do domu. Nie udało im się zrobić zdjęcia małej, co mnie cieszy, bo nie chcę tego. Wiem, że kiedyś ją zobaczą, ale lepiej z tym poczekać. Narzeczony dzwoni codziennie na skypie, ale to nie to samo. Powinien być tutaj z nami. Jednak cieszę się, że spełnia swoje marzenia. Usiadłam z maleństwem na kanapie i włączyłam telewizje. Akurat leciał koncert chłopaków, przyciszyłam troszkę i maleństwo zasnęło. Później rozmawiałam z narzeczonym. Poczekałam aż Isabell skończyła 3 miesiąc i zamówiłam bilety do Atlanty. Dzisiaj spakowałam nas i ubrałam maleństwo. Niosłam ją w foteliku, bo trzeba jechać taksówką. Dodatkowo zabrałam ze sobą wózek i podjechałyśmy na miejsce. Tata wie o naszym przyjeździe i ma nas odebrać. Wsiadłam do samolotu i odkryłam Isabell. Już zaczynała płakać. Nakarmiłam ją i prawie całą podróż spała. Na miejscu znów zakryłam ją i wyszłyśmy. Skąd oni wiedzieli, że tutaj będę? Tata przywitał mnie i wiedział o co chodzi, dlatego jak najszybciej wsiedliśmy do samochodu. W domu Pattie przywitała nas i wzięła Isabell. Ja rozebrałam się spokojnie i zjedliśmy kolacje. Później położyłyśmy się w pokoju gościnnym. Rodzice przenieśli się do starego domu, bo tamten podobno był zbyt duży. Rano przy śniadaniu zaskoczyli mnie
-A Justin mieszka gdzieś niedaleko z Rossie tak?
-To ty nic nie wiesz? -zapytała Pattie.
-A co mam wiedzieć?
-My nie powinniśmy ci mówić. Musisz porozmawiać z Rossie. Justin mieszka w na obrzeżach Atlanty.
Dzwoniłam do Rossie i dowiedziałam się, że jest u Ethana w mieszkaniu. Tata zawiózł nas do nich, przyjaciółka mocno przytuliła mnie. Ethana nie było, bo ma już kilka siłowni i musi to wszystko ogarniać. Gdy Isabell zasnęła my mogłyśmy porozmawiać.
-Ej Rossie co się dzieje? Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś nic?
Perspektywa Rossie.
Od 2 miesięcy nie mam kontaktu z Justinem. Zerwaliśmy, bo nie mogłam patrzeć na to jak on się zmienia. Zaczął brać narkotyki, nie widywaliśmy się kłóciliśmy. To było już bez sensu. Szkoda, że po tym jak się rozstaliśmy to dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Teraz to już prawie 3 miesiąc. Dodatkowo pokłóciłam się z rodzicami i oni wyrzucili mnie z domu. Dobrze, że Ethan przyjął mnie do siebie, bo nie wiem gdzie bym trafiła. Pattie wie o swoim wnuku, bo nie miałam serca jej nie mówić. Widziałam w jej oczach iskierki jak rozmawialiśmy o dziecku Victorii. Jak byliśmy u nich na kolacji to mówiła, że bardzo by chciała mieć wnuki. Poprosiłam ją tylko, aby nie mówiła Justinowi, nie chce, żeby wiedział. Opowiedziałam wszystko Victorii i ta mocno mnie przytuliła.
Perspektywa Vicky.
-Rossie, dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś?
-Miałaś swoje problemy, dodatkowo dziecko. Nie chciałam cię martwić.
Przytuliłam mocno przyjaciółkę i chwile tak siedziałyśmy, ale zaczęła płakać Isabell. Nakarmiłam ją, przebrałam i siedziałyśmy we trzy do wieczora.
-Pattie powiedziała, że mi pomoże.
-Rossie powinnaś powiedzieć Justinowi o dziecku.
-Nie Vicky. Nie chce go widzieć, chce się wyszaleć, więc proszę bardzo. Niech się bawi, ale później będzie za późno. Nie chcemy takiego Justina.
-Ale może jak usłyszy o dziecku to uspokoi się. Pomyśli racjonalnie.
-Nie wiem. Obiecaj mi, że mu nic nie powiesz.
-Obiecuję, ale wiesz jakie jest moje zdanie.
Wieczorem jak wrócił Ethan to był zachwycony Bellą. Jak Rossie wyszła ja go zapytałam
-Jak sobie radzicie?
-Dobrze, Rossie trochę gorzej. Ale wiesz, że ja jej nie zostawię. Będzie mieszkać u mnie.
-Dziękuję Ethan.
-Nie masz za co. To moja przyjaciółka. Pomogę jej w wychowaniu dziecka jeśli nie powie Justinowi. A jemu mam ochotę wpieprzyć.
-No ja też, pojadę z nim porozmawiać.
Wieczorem wróciłam do domu a kolejnego dnia chciałam porozmawiać z bratem. Dzwoniłam do niego, ale nie odbierał.
-Pattie zostaniesz z Isabell?
-Oczywiście kochanie, nie ma problemu. Weź mój samochód a tutaj masz adres.
Podała mi karteczkę. Dałam jej buziaka i wyszłam. Podjechałam na miejsce i zatkało mnie. Niesamowity dom. Zapukałam, ale nikt mi nie otwierał. Nie zdziwiłam się jak drzwi były otwarte. Po schodach właśnie schodził Justin w spodenkach.
-Siostra jak ja dawno cię nie widziałem. Tęskniłem.
-Ja też tęskniłam.
Przytuliłam go i poczułam alkohol.
-Mogę wiedzieć co ty odpieprzasz?
-Ale o co ci chodzi?
-Chodzi o Rossie, tak mnie zapewniałeś, że jej nie skrzywdzisz, że nie zostawisz a teraz co?
-Musimy odpocząć trochę od siebie?
-Odpocząć a zerwać oświadczyny to zupełnie inne sprawy.
-Ale to ona zerwała oświadczyny.
-Dobrze, ale co ty wyczyniasz człowieku? Alkohol, ciągłe imprezy, narkotyki? Kim ty jesteś? Albo inaczej w kogo ty się zamieniłeś?
-Jestem sobą, ale muszę trochę odreagować. Jestem młody chcę się wyszaleć.
-A co z Rossie? Nie kochasz jej? To po co było to wszystko? Po co robiłeś dziewczynie nadzieje?
-A kto powiedział, ż jej nie kocham. Kocham, ale muszę się wyszaleć. Mam 20 lat. Nie chce zakładać rodziny tylko wyszaleć się, chodzić na imprezy.
-To kiedy chcesz założyć rodzinę?
-Nie wiem, może jak będę miał 26 może 27 lat.
-A nie pomyślałeś, że wtedy może być za późno? My z Niallem mamy dziecko i co? Później może być za późno.
Nie widziałam sensu rozmowy z nim, kiedy mówiłam ten zaczął palić. Odjechałam i wróciłam do domu.
-I jak mój skarbek?
-Dobrze, grzeczniutka jest. A jak rozmowa z Justinem?
-Nijak, on strasznie się zmienił? Chce się wyszaleć, więc proszę bardzo. A ja chcę zabrać Rossie do siebie, tam może przestanie myśleć o tym wszystkim.
-Nie wiem czy to jest dobry pomysł.
Później pojechałam odwiedzić Josha, on mieszka ze swoją narzeczoną i widać, że są bardzo szczęśliwi. Wieczorem wróciłam do domu taty i zostałam jeszcze kilka dni, ale trzeba wracać do Londynu. Dzisiaj tata odwiózł nas i pożegnał. W samolocie Isabell znów była grzeczna, ale tym razem nie spała. Rozglądała się bardzo uważnie, w Londynie było sporo paparazzich, ale i fanek. To chyba nie z mojego powodu? Po chwili usłyszałam....



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz