-Córciu Justin nam powiedział, że chciałabyś spędzić Walentynki z chłopakiem i dlatego polecisz z Justinem do Los Angeles. On będzie miał koncert a ty pojedziesz na koncert chłopaka.
-Naprawdę tato?
-Tak. Ale musisz uważać na siebie.
Pocałowałam tatę w policzek i przytuliłam Justina. Byłam mega zadowolona, ale Niallowi nie będę mówić. Zrobię chłopakowi niespodziankę, zapewne się ucieszy. Walentynki są w piątek i w piątek mam samolot. We wtorek na lekcji chemii, znów pokłóciłam się z nauczycielem i wstawił mi jedynkę. Nawet on nie popsuje mi humoru.
-Co ty taka szczęśliwa? -spytała Rosie
-Bo lecę w piątek do Nialla na koncert w Walentynki.
-U to szczęściara, pewnie ucieszy się, dawno się nie widzieliście.
-No prawie miesiąc.
-Wiesz co by było fajnym prezentem, jakbyś przygotowała kolacje w jego pokoju hotelowym, dodatkowo zawiązała się w jakąś czerwoną wstążkę.
-Rosie jesteś genialna.
Tego samego dnia wieczorem zadzwoniłam do Liama, bo wydał mi się najbardziej odpowiedzialny. Rozmawialiśmy i ja chciałam zrobić to w jego pokoju, ale ochrona mnie nie wpuści. Dlatego ja wynajmę pokój a oni go tam przyprowadzą. W czwartek od rana myślę co przygotuje na kolacje.
-Vicky będzie prościej jak kolacje zamówisz, do tego szampana. A sama kupisz truskawki i czekoladę, nie wiem. Jak on lubi dużo jeść to kup jeszcze jakieś słodycze dla niego. Ubierz się sexy i obowiązkowo ta wstążki.
-Oj przestań przestań, coś muszę wymyślić, dla swojego głodomora.
-Vicky, ale opowiesz mi wszystko jak wrócisz co?
-Nie, nic ci nie opowiem.
Po szkole spakowałam się a kolejnego dnia o 8 pojechaliśmy na lotnisko. W samolocie byłam podekscytowana wieczorem, na miejscu wynajęliśmy pokoje i każdy wszedł do swojego. Jeszcze usłyszałam od brata
-Powodzenia siostra. Tylko grzecznie tam.
-Spadaj.
Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Na samą myśl o chłopaku uśmiechnęłam się. Po chwili zadzwonił Liam
-Hej jesteś już?
-Tak, właśnie przyleciałam.
-Dobra to na razie nie wychodź z pokoju, bo my zaraz jedziemy na próbę, bo próbie wpadniemy na chwilę około 15 to też lepiej, żeby Niall cię nie zauważył.
-Dzięki Niall.
-Spoko. Nie ma za co.
Powiedziałam mu jeszcze numer pokoju, kiedy chłopaki byli na próbie to ja poszłam do recepcji i zamówiłam kolacje. Później jak już chłopaki pojechali na koncert to wyszłam szybko do sklepu. Kupiłam truskawki i różne smakołyki. Wróciłam do pokoju i wszystko przygotowałam. Na koniec weszłam się
przebrać i lekko umalować. Na sam koniec zawiązałam tą wstążkę, wszystko jeszcze zobaczyłam czy gra. Wtedy dostałam sms od Liama
"Vicky gotowa, bo już prawie jesteśmy pod hotelem."
Wyłączyłam telefon i pozapalałam świeczki dla lepszego nastroju. Usiadłam na krześle obrotowym i odwróciłam się tyłem. Gdy usłyszałam, że Niall wszedł to odwróciłam się. Widziałam ten jego uroczy uśmiech, sama uśmiechnęłam się a ten podszedł do mnie i namiętnie pocałował.
-Może rozpakujesz prezent?
Widziałam te iskierki w jego oczach, podniosłam się i pocałowałam. Poprzez pocałunek uśmiechnęłam się. Przeszliśmy do łóżka i upadłam na nie.
-Mam całkowicie rozpakować prezent?
-Jeśli chcesz.
Niall zaczął całować mnie po szyi. (Więcej wam nie napiszę, bo to plus 18. Może pojawi się w dodatku.)
Założyłam koszulę Nialla i zjedliśmy wspólnie kolacje. Do późna jeszcze leżeliśmy wtuleni, Niall bawił się moimi włosami i co chwila karmił mnie.
-To najlepsza niespodzianka jaką kiedykolwiek, ktoś mi zrobił.
-Cieszę się, że ci się podobała.
Uśmiechnęłam się, późno zasnęliśmy w objęciach. Kolejnego dnia obudziłam się z uśmiechem.
- To co dzisiaj w zamiast rekompensaty zapraszam na kolacje i może spacer?
-Z wielką chęcią, ale to dopiero później. Teraz zostańmy tutaj.
Wtuliłam się bardziej w chłopaka i włączyliśmy telewizor. W tle leciała muzyka a my rozmawialiśmy. Wieczorem poszliśmy na spacer i kolacje. Niedziele spędziliśmy z chłopakami, byliśmy w kinie i wygłupialiśmy się. Niestety na 19 Niall odwiózł mnie na lotnisko.
-Dziękuję za niespodziankę i za wszystko kochanie.
-Nie masz za co Niall. Kocham cię.
Wsiadłam do samolotu i popłakałam się
. Znów muszę go zostawić i jechać do Atlanty. Cały lot o tym myślałam i o tym co się stało w walentynki. Z jednej strony chciałam się uśmiechnąć i płakać. Po powrocie do domu odebrał mnie tata i wróciłam do domu. Kolejnego dnia wraz z Justinem pojechałam do szkoły. Tam od razu znalazła mnie Rosie
-No i jak opowiadaj? Zrobiliście to?
-Rosie uspokój się, nic ci nie powiem to osobiste.
-Dobra dobra i tak mi powiesz.
Dzisiaj mam z nią kilka lekcji i ciągle pisze do mnie karteczki
"No powiedz mi" "Ja bym ci powiedziała" "Jesteśmy przyjaciółkami"
Zaśmiałam się, ale i tak jej nie powiedziałam. Wychodząc ze szkoły Rosie była przy mnie.
-Vickyyyyyyyyy
-O boże. Ty nie odpuścisz?
-Nie.
-Dobra zrobiliśmy to. Ale nic więcej ci nie powiem.
Wróciłam do domu i odrobiłam lekcje. Po około tygodniu naszej klasy dołączył nowy uczeń. Wszystkie dziewczyny są nim bardzo zainteresowane. Jest wysportowany i przystojny. Ale ja mam chłopaka od 3 miesięcy. Dzisiaj weszłam do szkoły uśmiechnięta, rano dostałam kolejnego misia od Nialla. On jest taki kochany, wchodząc do szkoły dostałam wiadomość
od Zayna ze zdjęciem.
"Tak wygląda twój chłopak po waszej nocnej rozmowie"
"Oj lecicie samolotem, więc może się wyspać. "
"Oby był przytomny na koncercie i wywiadzie."
"Spoko da rade"
Przy mojej szafce stał ten nowy z moimi przyjaciółmi, przywitałam ich
-Hej jestem Tom, a ty piękna?
-Jestem Vicky.
-Bardzo miło cię poznać.
Zabrałam książki i weszłam do klasy. Mieliśmy wychowawczą na której siedzę z Rosie, ale ta usiadła z Tomem. Widać, że i ona jest nim zauroczona. Do mnie dosiadł się brat, całą lekcje graliśmy w kółko i krzyżyk albo rysowaliśmy głupoty. Na koniec pani powiedziała
-Victoria oprowadzisz Toma po szkole?
-A nie może kto inny? Każda inna by była bardzo chętna.
-Ale ja wybrałam ciebie.
-No dobra.
Po ostatniej lekcji spotkaliśmy się obok mojej szafki i zaczęłam go oprowadzać. Mówiłam o nauczycielach i kilku osobach. Chcąc skręcić w lewo ten zagrodził mi drogę iii...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz