środa, 8 stycznia 2014

Rozdział 23.


-Taka piękna dziewczyna to pewnie otacza się mnóstwem chłopaków co?
-Nie przesadzaj,
-Pewnie większości nie pamiętasz imienia,
-W większości przypadków pamiętam imiona,
-A moje pamiętasz?
Wiedziałam, że to wyjdzie na jaw. Uśmiechnęłam się,
-Nie powiem ci, zgaduj? Jakie imię do mnie pasuje?
-Hmmmm, Cody?
-Nie,
-Rick?
Spacerowaliśmy i ja zgadywałam te imiona. Boże wypowiedziałam już chyba 50 a nie zgadłam.
-Poddaję się, nie pamiętam.
-Powiem ci za całusa?
-No niech ci będzie, nie chce zwracać się do ciebie anonimowo.
-Drew.
-Tak myślałam. Kurwa mogłam to od razu powiedzieć.
Ten wskazał na policzek, stanęłam na palcach i kiedy zbliżyłam się ten przekręcił głowę w wyniku czego pocałowałam go w usta.
-Osz ty,
Uderzyłam go w pierś,
-Powiesz mi co cię łączyło z One Direction, że tak szybko uciekłaś?
-Byłam z Niallem, ale odległość niszczyła mnie od środka. Postanowiłam to zerwać no i nie chce go spotykać. Lepiej jak ich wszystkich będę unikała.
-Nie martw się, jakoś będziemy cię ukrywać. Pomogę ci.
Później dołączyła do nas reszta, spacerowaliśmy po całym mieście aż wylądowaliśmy na plaży. Dużo rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się. Wszystkich bardzo polubiłam i oni chyba mnie też. Siedzieliśmy na plaży głośno się śmiejąc. Wypiliśmy po 2 piwa i zaczęło nam odbijać a szczególnie mi. Razem Drew i kilkoma chłopakami podbiegałam do wody i wraz z jej przypływem uciekaliśmy. W pewnym momencie potknęłam się i śmiałam bardzo głośno. Chłopakom to nie wystarczyło i porwali nas do wody. Byłam prawie cała mokra, ale po półgodzinie siedzenia na plaży już wyschłam. Później zauważyłam Justina i One Direction. No to już wpadłam. Drew akurat siedział koło mnie i puknęłam go.
-Ej Vicky spoko, zostań. Zrobimy coś, żeby cię nie poznali. Załóż okulary.
Z nim nie bałam się niczego, przynajmniej pokarzę Niallowi, że kocham innego. Wszyscy podnieśli się i przywitali,
-Macie nową tancerkę?
-Nie -odparł Justin -przyjechała z nami zobaczyć Los Angeles. Ale zajęta.
Uśmiechnęłam się jedynie,
-Może pójdziemy wszyscy na imprezę? Jest tutaj niedaleko na plaży?
Wszyscy zgodzili się, więc nie miałam nic do gadania. Idąc Drew przytulił mnie i szepnął
-Rozluźnij się, nie poznali cię.
-Tak, ale słońce już zachodzi muszę zdjąć okulary.
-Będziemy od nich daleko. Rozluźnisz się.
Patrząc na Nialla serce skakało po całym ciele. Vicky wdech i wydech. Nie kochasz go już, nie kochasz. Nie, Nie, Nie. Trzy razy nie dla tej miłości. Dziękujemy. Doszliśmy tam i nawet nie było dużo ludzi. Zaczęliśmy tańczyć, ale nie mogłam dorównać zawodowym tancerzom. W pewnym momencie odeszłam zmęczona i usiadłam na piasku. Podszedł do mnie Liam i usiadł obok. Poczułam się strasznie niepewnie. To strasznie męczące.Podniosłam się, ale
-Vicky nie musisz odchodzić. Spokojnie.
Czyli, że on o wszystkim wie.
-Skąd wiesz?
-Wszędzie rozpoznam twój głosik i te oczy.
-Ale obiecaj, że nikomu nie powiesz błagam. Nie chce, żeby Niall się dowiedział.
-Spoko nic nie powiem, ale musimy porozmawiać. Dlaczego zerwałaś z Niallem?
-Liam, nie byłam w stanie tego dalej ciągnąć. Sam dobrze wiesz jak to jest być z kimś na odległość. Może ty do tego przywykłeś, ale ja nie. Nie mogę być z kimś na odległość.
-Ale kochasz Nialla?
-Nie dręcz mnie, Nie możesz powiedzieć Niallowi, błagam.
-Nie powiem, ale on po tym rozstaniu jest taki smutny. Kocha cię.
-Przestań Liam. On znajdzie kogoś, będzie jeszcze szczęśliwy.
-Taki jak przy tobie nigdy.
Wróciłam do miejsca tańczącego i wpadłam na Nialla. Spojrzałam wprost w jego niebieskie oczy. One są takie hipnotyzujące. Opamiętałam się i odeszłam.
Perspektywa Nialla.
Czyli, że ta czerwono włosa piękność to jednak Vicky. Coś mnie tak ciągnęło, wiedziałem, że znam ją. Teraz kiedy spojrzała w moje oczy zobaczyłem iskierki jak, wtedy kiedy byliśmy razem. Chciałem ją zatrzymać, ale odeszła.
Perspektywa Vicky.
On nie powinien mnie zobaczyć. Nie. Teraz będzie chciał pewnie rozmawiać. Podeszłam do wody i pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
-Ej Vicky co jest? Czemu płaczesz?
-Niall mnie widział, poznał mnie na bank.
Ten przytulił mnie, na siłę mnie podniósł na nogi. Ujął moją twarz w dłonie i czule pocałował. Przerywając zauważyłam Nialla, patrzył na nas. Poczułam ukucie w sercu. Zabolały mnie jego łzy,
Perspektywa Zayna.
Coś mi nie gra w tej czerwonowłosej piękności. Jest dziwnie znajoma. Pijąc drinka z Justinem podszedł do nas Niall.
-Zayn ja spadam do hotelu.
-Ale co się stało? Dopiero dobrze się bawiłeś.
-Ale już nie bawię. A zresztą Justin mogłeś mi powiedzieć, że to Vicky.
-Ej Niall, ale zrozum mnie. Ona mnie poprosiła o dyskrecje. Przepraszam przyjacielu.
-Dobra daj sobie spokój. Rozumiem. ale ja spadam.
Wracamy do Vicky.
Może i chciałam mu udowodnić, że go nie kocham. Jednak boli mnie to, że widział to.
Szybko chciałam podejść do Justina i powiedzieć, że jadę do hotelu. Poprzez łzy nie zwracałam uwagi z kim stoi.
-Justin ja wracam do hotelu. Mam dosyć na dziś.
Po chwili zerkłam, że jest z Zaynem i Niallem. Odbiegłam i wróciłam do hotelu. Opadłam na łóżko i popłakałam się. Bolą mnie jego łzy. Płakałam pół nocy aż z wyczerpania zasnęłam. Kolejnego dnia koncert Justina, nie wiem czy chłopaki mają przyjść, ale ja nie chce. Justin wyciągnął mnie na śniadanie. Prawie karmił mnie przy stole a ja głośno roześmiałam sie. Później wspólnie oglądaliśmy telewizje.
-To co ubieraj się i jedziemy na koncert.
-Wybacz Justin, ale ja zostaje w pokoju.
-Nie ma nawet takiej rozmowy. Idziesz dobrowolnie albo cię tak zaciągnę.
On jest nie ugięty, przebrałam się. Wyszłam razem z nim i ekipą na koncert. Na miejscu patrzyłam jak ten głupek wygłupia się w garderobie. Później zdecydowałam, że wyjdę popatrzeć na fanki i zrobić kilka zdjęć. W drzwiach minęłam się z One Direction. Wszyscy oprócz Liama spiorunowali mnie wzrokiem. Zabolało. Zrobiłam fanką zdjęcia i chwile rozmawiałyśmy. Gdy Justin był na scenie ja stałam za sceną obok chłopaków. Ciężko mi było tak stać, obok chłopaka którego kocham.
-Od kiedy nosisz spódniczki i szpilki? -spytał Liam.
-Od czasu kiedy przefarbowałam włosy, jakiś miesiąc może.
Uśmiechnął się, ale to nie pomogło.
-Vicky możemy porozmawiać? -zapytał Niall.
Tego się bałam.
-Jasne.
Odeszliśmy kawałek na bok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz