Kolejnego dnia wieczorem oglądałyśmy koncert chłopaków, miałyśmy niezły ubaw. Na pytaniach zaskoczyłam się, bo jedno pytanie było o mnie. Dokładnie o córkę
"Czy to prawda, że Victoria jest w ciąży? Niall tylko szczerze."
Uśmiechnęłam się i pokazali mojego narzeczonego. Ten uśmiechnął się i popatrzył na chłopaków. Wreszcie zaczął
-Tak to prawda, Victoria jest w ciąży i już za kilka miesięcy urodzi nasze dziecko.
Uśmiechnęłam się a wszystkie fanki zaczęły piszczeć jeszcze głośniej niż do tej pory. Ten speszył się, bo zrobił się cały czerwony. Schował twarz w dłonie a chłopaki przytulili go. Po chwili śpiewali Little Things i chłopaki zachowywali się tak jakbym była na miejscu. Było tak jak wtedy w dniu oświadczyn tylko do kamery. Uśmiechnęłam się i obejrzeliśmy do końca. Później dostałam sms "Kochanie jestem najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi mając was dwie. Bardzo was kocham. N:*"
"Też cię kochamy. Wszystko widziałyśmy. V:*"
Kolejnego po obudzeniu od razu zostałam ściągnięta do salonu.
-Szybko słuchaj.
-No już.
-Ciiiiii.
Oczywiście wywiad chłopaków, a ta drze się jak szalona.
-Czy to prawda, że jeden z was w niedługim czasie zostanie ojcem?
Wszyscy patrzyli na siebie i uśmiechali się.
-Tak to prawda.
-Niall jak się czujesz jako przyszły tatuś?
-Świetnie. Jestem bardzo podekscytowany i szczęśliwy.
-To prawda chłopaki?
-Oczywiście, odkąd się dowiedzieli ten oszalał na punkcie dziecka. Wszyscy nie możemy się doczekać tego dnia.
-A kiedy to będzie?
-W grudniu. Przed świętami będziemy szczęśliwymi wujkami.
Zaśmiałam się i zrobiłam śniadanie.
-Boże jaki on jest szczęśliwy. Taki podjarany tą sytuacją.
Po kilku kolejnych dniach Rossie poleciała do Atlanty a wrócił Nialler. Podjarane dziecko, skakał mi po salonie i śpiewał.
-Możesz się uspokoić?
-Ale jestem taki szczęśliwy.
-Ale możesz się uspokoić?
Wieczorem zasnął na moich kolanach a kolejnego dnia obudził się o 13.
-Dzień dobry kochanie.
-Dzień dobry? Przespałeś pół dnia.
-Nie mogłaś mnie obudzić?
-Widziałam wczoraj, że jesteś zmęczony.
-A ty dawno nie śpisz?
-No troszkę. Kruszynka coraz częściej się przemieszcza.
-Ojjj mój skarbek nie daje mamusi spać? Nie ładnie kochanie. Daj mamusi spać.
To było urocze. Zaśmiałam się i zjedliśmy obiad. Po kilku dniach pojechaliśmy na zakupy do pokoju dziecka.
-Te są super.
-Kochanie, ale wiesz, że będziemy mieli córeczkę? A to są mebelki dla chłopca?
-Dobra dobra. Przecież żartuje. Chodźmy dalej.
W końcu znaleźliśmy odpowiednie mebelki. Kupiliśmy też farbę, bo trzeba jakoś pomalować ten pokój. Znów mieliśmy zrobione zdjęcia, a piszą o nas chyba we wszystkich gazetach. Przestałam się tym przejmować. Na twitterze Nialla jest pełno gratulacji i propozycji imion. Wszyscy się zastanawiają czy to będzie chłopiec czy dziewczynka i jak damy dziecku na imię. Bawi mnie to coraz bardziej. Niestety martwi mnie fakt, że jestem coraz bardziej grubsza. Wiem, że dopiero końcówka 5 miesiąca, ale już mam spory brzuch. Zawsze byłam szczupła a tu teraz taka zmiana. Po powrocie do domu napiłam się soku i Niall powiedział, że sam pomaluje ten pokój. Robił w tym pokoju coś przez całą noc. Rano jak weszłam do pokoju maleństwa to Niall był ubrudzony farbą do tego spał na podłodze powyginany we wszystkie strony. Zaprowadziłam go do sypialni i zeszłam do salonu. Cały dzień i noc spał a rano zadzwoniłam po chłopaków. Przyjechali po godzinie
-Wzywałaś pomoc w malowaniu pokoju?
-Tak. Wieczorem przyjadą mebelki a Niall Horan nie może poradzić sobie z malowaniem.
-Wcale, że nie.
-Oj przestań.
-To idziemy malować pokój naszej kochanej kruszynki. -odparł Zayn i pomaszerował na górę. Chłopaki siedzieli w pokoju do 15, ale wszystko skończyli. Umyci zeszli do mnie i zjedliśmy śniadanie. Później składali meble, które przyjechały, ale z tym było gorzej. Całą noc stukali a rano jak do nich weszłam to spali na kartonach, ale na ścianie wisiał ich plakat. Zaśmiałam się i porobiłam kilka zdjęć. Zrobiłam im śniadanie i po zjedzeniu dokończyli pokój.
Wyglądał prześlicznie, chłopaki postarali się. Przygotowałam im obiad w ramach podziękowania. Po tygodniu poszliśmy z Niallem do lekarza, przed szpitalem czekali na nas fotoreporterzy. Zrobili nas zdjęcia i pytali o płeć dziecka. Nic nie powiedzieliśmy, ale wracając odparł
-Ej a może wstawię dzisiaj na fcb zdjęcie uzg z podpisem, moja kochana córeczka.
-Nie ma problemu. Może znikną te dziwne domysły, ale jak się urodzi to nie chciałabym jej pokazywać tak od razu.
-Nie ma żadnego problemy. Też tak uważam, nie chce jej pokazywać światu. Chce ją chronić. Chce chronić was obie.
Wieczorem dodał to zdjęcie i od razu fanki zaczęły komentować. Teraz są bardzo miłe dla nas. Po kolejnym tygodniu chłopaki pojechali znów w trasę. Ja napisałam do Perrie czy wybierze się ze mną na zakupy, bo nasze dziecko ma mało ubrań. Chodziłyśmy po centrum i kupowałyśmy ciuchy. Kupiłam sobie sukienkę i sporo ubranek dla małej. Tak bardzo nie mogę się doczekać tego 10 Grudnia. Te miesiące minęły dosyć szybko, teraz wyglądam już strasznie. Nialler jest przy mnie już od dwóch dni i spełnia moje zachcianki. Ostatnio odwiedził mnie tata z Pattie, później był Justin, Josh z narzeczoną i Noah. Wszyscy robili sobie ze mną zdjęcia a ja wyglądam jak wieloryb. Dosłownie. Mała już tak kopie, że chyba zostanie tancerką albo piłkarzem. Tatuś mówi do niej codziennie i śpiewa jej kołysanki. W Londynie zrobiła się zima, spadł śnieg i jest zimno. Dziś już 10 grudnia a u mnie nic się nie dzieje. Kolejne 2 dni i nic, ciągle jestem w domu, ale pani doktor kazała mi jutro przyjechać. Spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy do szpitala już tydzień temu i codziennie coś dopakowuje. Najważniejsze to ubranka dla dziecka. Rano obudziłam się ze skurczami chyba, po śniadaniu z Niallem pojechaliśmy do szpitala. Tam wszystkie badania i lekarze sprawdzali tętno dziecka. Skurcze są coraz mocniejsze, dostałam jakąś kroplówkę. Niall jest przy mnie i trzyma mnie za rękę. Wszystko mnie tak bardzo boli. Czuję się jakby miało mnie rozerwać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz