Drzwi się otworzyły i do klasy wszedł Justin Bieber we własnej osobie. Spojrzałam na chłopaków a po chwili na Rosie. Oni już leżeli na ławce śmiejąc się, też ledwo wyrabiałam a przyjaciółka prawie zabiła mnie wzrokiem. Justin usiadł a pani podeszła do chłopaków
-A wam co tak wesoło? Może podzielicie się z klasą co was tak bawi?
-Przepraszam panią bardzo, ale to prywatne sprawy. A jeśli chodzi o nowego kolegę w klasie to pani się nie martwi. Właśnie Justin idziemy po wszystkim na lody idziesz z nami?
-Chętnie.
Josh mówił to tak poważnie, że gdybym go nie znała to pomyślałabym, że mówi serio. Pani powiedziała co chciała i wyszliśmy. Przed szkołą dogonił nas Justin
-To co idziemy? -My wybuchliśmy śmiechem
-Nie udawaj, że jesteś taki naiwny, że pomyślałem, że ja serio mówiłem? Kpiny sobie urządzasz. Nigdzie z tobą nie idziemy. Chcesz iść na lody to droga wolna.
Odeszliśmy ze śmiechem a jego zatkało.
-Nie musieliście być tacy nie mili dla niego.
-A tobie co się stało? Rosie spoko.
Wspólnie poszliśmy na lody, później na skate park i wieczorem wróciłam do domu. Tam od razu włączyłam laptopa. Zauważyłam, że Niall jest dostępny i po chwili zadzwonił do mnie.
-Hej jak tam pierwszy dzień w szkole?
-Hej. A spoko, dużo śmiechu, ale to już moi przyjaciele. Po za tym mam nowego kolegę w klasie, z którego będą beki.
-Przystojny chociaż?
-Wiesz co nawet nawet.
-Na pewno nie przystojniejszy ode mnie. -Niall zaczął robić śmieszne miny a ja śmiałam się. Rozmawialiśmy o różnych głupotach, w pewnym momencie zauważyłam Harrego
-Witaj ślicznotko. Nialluś kto to jest? Nie przedstawisz nas? Chłopaki.
Zaczął zadawać różne pytania,
-Vicky przepraszam cię, porozmawiamy innym razem okey?
-Jasne, nie ma problemu.
Zanim jeszcze się wyłączył usłyszałam
-Nialluś to twoja dziewczyna?
Perspektywa Nialla.
Wiedziałem, że jak któryś się dowie to będą zadawali różne pytania. Nie, żebym się wstydził Vicky, bo jest super dziewczyną, ale oni będą mnie niepotrzebnie męczyć.
-Niall to twoja dziewczyna? spytał Harry
-Nie tylko koleżanka.
-Jasne. Dlaczego nas nie chciałeś przedstawić? -dodał
-Bo jesteście głupi i was nie przedstawie.
-Jak ma imię?-zapytał Louis
-A co was to obchodzi?
-Chcemy wiedzieć jak się nazywa twoja dziewczyna. Powiedz nam coś o niej-dodaj Zayn
-Co chcecie wiedzieć?
-Jak ma na imię? Skąd jest? Czy jesteście razem? -zadał pytania Harry
-Ma na imię Victoria, jest z Atlanty i nie, nie jesteśmy razem.
-Ale pasujecie do siebie. -dodał zadowolony Zayn.
Odczepili się a ja zszedłem coś zjeść. Po powrocie do pokoju spojrzałem czy Vicky jest dostępna. Niestety. Po chwili przyszedł do mnie Liam, on jako jedyny wtedy się nie odzywał.
-Niall co się dzieje z tą Vicky?
-Nic. Po prostu fajnie nam się razem pisze tyle.
-Dobra Niall opowiesz coś o niej czy mam wyciągać z ciebie?
Opowiedziałem przyjacielowi, bo wiedziałem, że on jako jedyny nie będzie robił się naśmiewał.
-Niall ja widzę, że ty oczekujesz na coś więcej niż tylko pisanie.
-No co ty, a po za tym dzieli nas tyle tysięcy kilometrów.
-Niall, ale prawdziwa miłość przetrwa kilometry i rozłąkę. Spójrz na mnie i Danielle, Louisa i Eleanor, Zayna i Perrie. Chociaż widujemy swoje dziewczyny rzadko to jesteśmy razem. Wiesz, że one są w Londynie to my w trasie i odwrotnie. Jeśli kochasz to przetrwasz wszystko.
Przyjaciel dał mi sporo do myślenia, ale czy ty Niallu Horanie kochasz Vicky? Zasnąłem zastanawiając się nad tym.
Perspektywa Vicky.
Już tydzień szkoły, Justin odgryza się chłopakom. Ale oni wobec niego ogarnęli się. Ten jest z Amandą, bo ciągle razem chodzą, miziają się i ogólnie. My trzymamy się naszą paczką jak w zeszłych latach. Jest wesoło jak zawsze, ale jeszcze nie kłócimy się z nauczycielami. Wstrzymujemy się, żeby wytrzymać do końca. Dziś sobota, umówiłam się z Rosie na zakupy. Ubrałam się i zjadłam śniadanie. Po chwili przyszła Rosie i wspólnie spacerkiem doszłyśmy do centrum. Chodząc po sklepach dużo rozmawiałyśmy. Idać do restauracji zauważyłyśmy w kiosku gazetę, gdzie na okładce był Niall z jakąś laską. Trochę mi to popsuło humor, ale nie chciałam dać po sobie poznać. Kupiłam tę gazetę i przeczytałam cały artykuł. Nie wiem dlaczego, ale coś mnie ukuło. To dziwne.
-Ej Vicky co się dzieje?
-Nic. Co ma się dziać? Idziemy coś zjeść, bo strasznie głodna jestem.
Niby odpuściła, ale przy jedzeniu zaczęła znów pytać.
-Vicky nie udawaj, że nic nie jest, bo widzę.
-Rosie przestań. Nic mi nie jest.
-Ty zakochałaś się w Nialu.
-Co ty opowiadasz. Jedz, bo ci wystygnie.
-Nie oszukasz mnie. Zakochałaś się w nim, dlatego tak odczułaś to zdjęcie i artykuł.
-Możemy o tym pogadać na osobności?
Wróciłyśmy do mnie do domu i zaczęłyśmy rozmawiać.
-Vicky, ale jak ty go kochasz to powinnaś mu powiedzieć.
-Ale co mi to da? On jest w Londynie a ja Atlancie. Po za tym ja go nigdy nie spotkałam.
-Rozmawiacie przez skypa. Dziewczyno, odległość w miłości nie ma znaczenia. Zakochałaś się. Vicky się zakochała. Boże wy będziecie cudowną parą.
-Przestań. Nie będziemy parą. Nie wierze w związki na odległości. Druga sprawa to fakt, że on nic nie czuję, więc skończmy temat, bo to nie ma sensu. Wieczorem wróciła do domu a ja zastanawiałam się nad dzisiejszą rozmową z przyjaciółką. Minął tydzień, od tego czasu nie pisałam z Niallem, no może raz, ale krótką chwilę. Sporo nauki dali nam od razu na początek. To chore, że aż śmieszne. Nie mogę opuścić się w nauce, dlatego siedzę nad książkami. Dziś jest piątek, po lekcjach wróciłam domu i usiadłam przed telewizorem. Do późna siedziałam, a rano obudziła mnie Rosie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz