poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział 47.


-Oczywiście, że się zgadzam.
-Tylko proszę jej nic nie mówić. Chcę jej zrobić niespodziankę.
-No jasne, nic jej nie powiem. Cieszę się.
Boże jaka ulga. Widzę, że polubił mnie.
Perspektywa Vicky.
-Ej Pattie po co oni wyszli na ogród? Co tata mu nagada?
-Vicky nie denerwuj się. To nie wskazane a poza tym znasz tatę. Porozmawiają i wrócą.
-No znam, znam. Możemy zostać kilka dni?
-No pewnie. Przecież twój pokój jest wolny.
Do późna siedzieliśmy a kolejnego dnia po śniadaniu wyszliśmy na spacer. Jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi.
-Ej Nialler pójdziesz ze mną na cmentarz do mamy?
-Głupie pytanie. Jasne, że pójdę.
Kupiliśmy świeże kwiaty i świeczkę. Na miejscu były śliczne kwiaty,
'Tata nadal pamięta o mamie. To urocze.'
Chwile posiedzieliśmy tam i opowiedziałam mamie o wszystkim. Niall stał cicho i uśmiechał się. Później zadzwoniłam do Noaha. Rozmawialiśmy przez skypa i ten też jest szczęśliwy z dziewczyną.
-Noah, bo nie będzie okazji na razie, żebym do ciebie przyleciała do Nowego Yorku to powiem ci przez skypa. Jestem w ciąży.
Ten jak cała reszta cieszył się, pogratulował tatusiowi i oczywiście mi.
-Jak będziecie mieli synka to nauczę go podrywać laski.
-Noah nie rozpędzaj się.
-No co? Wujek go czegoś nauczy.
-Niech wujek się wstrzyma, bo nie zobaczy dziecka.
Kolejnego dnia odwiedziliśmy Rossie i następnego wróciliśmy do Londynu. Po kilku dniach Niall powiedział, że ma koncert.
-Mówię ci to kolejny raz, to twoja praca, więc spokojnie jedź.
-Ale ja chce, żebyś jechała ze mną.
-Po co ja tam?
-Po prostu jedź ze mną.
Zgodziłam się, bo ten by mi nie odpuścił. Wybrałam jedną z sukienek, do tego dodatki i zaczęłam się szykować.
Perspektywa Nialla.
Strasznie się denerwuje, jakoś przekonałem Vicky, żeby pojechała z nami na koncert. Ona jest uparta, ale nie bardziej niż ja. Pierścionek kupiłem już dużo wcześniej, ale boję się, że pójdzie coś nie tak. Boję się, że coś schrzanię.
-Ej Nialler spoko. Wszystko będzie dobrze.
-Lou a jak coś spieprzę?
-Nic nie spieprzysz. Ona kocha cię takiego jakim jesteś.
Nawet słowa przyjaciela mi nie pomogły. Trzesą mi się ręcę. Ale Victoria nie może niczego podejrzewać. Podjechaliśmy po nią i razem na koncert. Tam wszystko jak zawsze, przygotowania, strój i wychodzimy na scenę. Śpiewając trochę rozluźniłem się, ale wiedziałem, że muszę to zrobić. Z chłopakami ustaliliśmy, że będzie to przed Little things. Skoczyliśmy się szybko przebrać i wyszedłem w koszuli.
-Dobra teraz poprosimy chwilę ciszy. Dla jednego z nas jest to bardzo ważna chwila. -powiedział Louis a Zayn przyprowadził Vicky. Ta była zdezorientowana
Perspektywa Vicky.
Po co Zayn wprowadził mnie na scenę? O co tu chodzi? Lou poprosił, żeby wszyscy zamilkli na chwilę. Stanęłam naprzeciwko Nialla i próbowałam spojrzeniem zapytać go o co chodzi, ale ten nic. W pewnym momencie uklęknął, wyjął z kieszeni pudełko z pierścionkiem
-Vicky czy uczynisz mnie tym szczęśliwcem i wyjdziesz za mnie?
Nie byłam w stanie nic odpowiedzieć. Łzy napłynęły mi do oczu ze wzruszenia. Uśmiechnęłam się i kiwnęłam twierdząco głową. Gdy narzeczony zakładał mi pierścionek na palec cała sala zaczęła śpiewać sto lat. Pocałowałam go czule a ten otarł łzy z moim policzków i szepnął
-Nie płacz.
Wtuliłam się w jego tors, czułam, że jestem szczęśliwa. Szczęśliwa bezpieczna i w ogóle cała happy.
-Widzicie, ten prawie najmłodszy blondyn oświadczył się wcześniej niż my. -odparł Liam.
-Znalazł swoją drugą połówkę z którą będzie do końca życia. -dopowiedział Harry.
Chłopaki pogratulowali nam i zaczęła rozbrzmiewać melodia Little Things. Usiadłam na specjalnym krzesełku i chłopaki zaczęli.
-Your hand fits in mine like it's made just for me -Zayn podszedł do mnie i przypasował nasze dłonie, ale pokiwał przecząco głową.
-And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks. -pukną mnie w nos i odszedł
-I know you've never loved the crinkles by your eyes, when you smile. -tym razem Liam podszedł i palcami pokazał, żebym się uśmiechnęła.
-It is in love with you and all these little things. -Zayn z Liamem zmienili tekst, bo powinno być "I'm in"
-And all those conversations are the secrets that I keep -Louis śpiewając podszedł i przytulił mnie.
­-I know you've never loved the sound of your voice on tape -Harry podszedł i robił głupie miny, ale przytulił mnie i zaraz za nim podszedł mój Niall. Śpiewając patrzył mi głęboko w oczy. Później jak śpiewali wszyscy to wstałam i ich przytuliłam i zmienili ostatni wers
-Niall in love with you. And all your little things.
Pocałowałam chłopaka i zeszłam ze sceny. Gdy chłopaki kończyli ja oglądałam pierścionek i uśmiechałam się. Po koncercie pojechałam z narzeczonym na kolacje i później do mnie. Do rana leżeliśmy i rozmawialiśmy. Nie mogłam wcale zasnąć, jestem tak podekscytowana. Dziś sobota, więc odbyłam poranne czynności i podjechaliśmy do Nialla. Ten też przebrał się i zjedliśmy śniadanie z chłopakami.
-Ej co powiecie na spacer po Londynie? -zaproponował Harry.
Zgodziliśmy się i po chwili już spacerowaliśmy. W czasie obiadu dołączyły do nas dziewczyny,
-Widziałyśmy w internecie. Gratulacje Vicky.
-Dziękuję.
Wspólnie siedzieliśmy do późna a po powrocie rozmawiałam z przyjaciółmi na skypie. Rossie skakała z radości i ciągle uśmiechała się.
-Byśmy przyjechali to uczcić, ale ty pić nie możesz.
-Soczku się napiję, a zapraszam do siebie.
-Może umówmy się na wakacje co?
Kolejnego dnia zajęłam się szkołą, mam jeszcze półtora miesiąca. W poniedziałek rano podjechałam do szkoły i wszystko było normalnie. Dyrektor nie powiedział chyba nic nauczycielom, bo wszyscy zachowywali się normalnie. Tylko dziewczyny z młodszego rocznika patrzyły na mnie jakby z zazdrością, no cóż. Po powrocie do domu włączyłam laptopa i zrobiłam sobie obiad. Zjadłam i weszłam na twittera. To co tam zobaczyłam to mnie załamało...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz