-Tak długo na to czekałem.
-Ja też.
Wpuściłam go do środka i włożyłam kwiaty do wody. Chciałam podać obiado-kolacje, ale chłopak zaczął mnie całować. Byłam taka szczęśliwa. Przeszliśmy do sypialni i Niall zaczął mnie rozbierać. Gdy byłam w samej bieliźnie ten spojrzał pytająco. Kiwnęłam głową
-Jesteś pewna?
-Tak.
Zrobiliśmy to (ale nie będę wam opisywać) po wszystkim byłam bardzo szczęśliwa i głodna. Ubrałam koszulę Nialla i zjedliśmy obiad już na kolacje. Później leżeliśmy na kanapie opychając się żelkami i truskawkami. Do bardzo późna rozmawialiśmy.
-Naprawdę przejąłeś się, że adoptowałam dziecko?
-Vicky to nie tak. Chciałbym mieć dziecka, ale, żeby ono było nasze.
-A jeśli nie będę mogła mieć dzieci?
-Skąd ta pewność?
-Po przeszczepie wątroby mogę nie mieć dzieci.
-Będziemy się starać. Wszystko będzie dobrze, nie martw się.
Bardzo późno zasnęłam w objęciach swojego chłopaka a obudziłam się jak Nialler wszedł z tacą. Usiadłam na łóżku i ten pojawił się obok. Zjedliśmy śniadanie i dostałam buziaka.
-Mogę się codziennie tak budzić.
-Trzeba nad tym pomyśleć.
-W sumie mam spore mieszkanie.
-Ja myślałem bardziej nad naszym domem.
Późno Niall poszedł a ja dokończyłam rysunek. Wieczorem jeszcze zadzwonił do mnie Zayn,
-Chcę porozmawiać z tobą o tym moim domu.
-Zayn a może spotkamy się jutro co? Przyjechałbyś po mnie do szkoły co?
-A Niall nie będzie zazdrosny.
-Daj spokój. Wytrzyma. To co?
-No okey, ale daj znać o której kończysz.
-To jutro ci napiszę, bo sama nie wiem.
W szkole dowiedziałam się, że siedzimy dziś do 15. Napisałam Zaynowi i przyjechał po mnie.
-Zayn masz ten dom?
-Mam, to znaczy mam na oku.
-A moglibyśmy jechać zobaczyć to coś pomyśle w wolnej chwili?
-Jasne. Nie ma najmniejszego problemu.
Perspektywa Zayna.
Podjechaliśmy do domu chociaż wiem, że mogę dostać ochrzan od chłopaków. Wszyscy myślimy nad domami w tej okolicy i Niall też oglądał jeden. Będzie lekka klapa, ale myślę, że zrozumieją.
Perspektywa Vicky.
Na miejscu strasznie mi się spodobało, świetna okolica, śliczne domki. Obejrzeliśmy cały dom i od razu nasunęły mi się pomysły.
-Zayn ja pomyślę nad twoim domem, ale teraz przygotowuje się do egzaminów i wiesz sporo do nauki.
-Rozumiem. Spokojnie.
Wszystko mi się rysowało, ale to moje marzenia. Podjechaliśmy do mnie do domu i rozmawiałem z Zaynem na temat domu. Mam lekko wypytać Perrie i coś dodać. Postaram się, ale nie wiem jak to będzie. Cały tydzień minął strasznie męcząco. Dzisiaj umówiłam się z Perrie, chcę ją trochę wypytać o ten dom. Udało mi się, bo wkręciłam ją trochę, że na zajęcia robię plan. W niedziele z Zaynem pojechałam do domu i wymierzyłam pokoje i wróciłam do mieszkania. Miałam już trochę zaplanowane według ich gustów, ale nie wiem czy się spodoba. Jednak w pierwszej kolejności zajęłam się lekcjami i przygotowaniem do egzaminów. Muszę skończyć te studia z jak najlepszymi wynikami. Po około miesiącu mam już dość tych przygotować i wszystkiego. Czuję się strasznie, od jakiegoś czasu wcale nie mam ochoty na jedzenie, przeszkadzają mi najmniejsze zapachu, spać mi się ciągle chce. Myślę, że to z przemęczenia. Dzisiaj ma wpaść Rossie na kilka dni. Ona wie, że mam te zaliczenia, ale dlatego ma mi pomóc i dotrzymać towarzystwa. Zrobiłam zakupy i wracając pod drzwiami zastałam przyjaciółkę.
-Kochanie mogłaś zadzwonić.
-Oj spokojnie. Dopiero przyjechałam. A co ty jesteś taka blada?
-To przemęczenie, ale spokojnie. Już niedługo to minie. Wejdźmy do środka.
Wciągnęłam ją do środka i jeszcze raz mocno przytuliłam.
-Boże jak tęskniłam za tobą.
-Tak jak ja.
Zrobiłyśmy razem kolacje i oglądałyśmy filmy do późna. Znaczy one leciały w tle a my rozmawiałyśmy. Kolejnego dnia w piżamie przesiedziałyśmy i rozmawiałyśmy.
-Ej, bo ja przyleciałam a może ty byś chciała coś sobie przypominać?
-Rossie daj spokój. Dobrze, że jesteś, bo muszę trochę odreagować. Nie mogę o tym myśleć teraz, bo zaraz wszystko zapomnę.
-Będzie dobrze jak zawsze.
W niedziele spacerowałyśmy po Londynie i od razu wręczyłam Zaynowi swoje plany. Wszystko miał jasno opisane, że na pewno zrozumie.
-Dziękuję Vicky. A co ty taka blada jesteś?
-Nie ma za co. Ty kolejny? Zmęczona jestem. A w domu jak coś to zmieńcie coś.
-Pewnie nie będzie co zmieniać.
Zjadłyśmy kolacje na mieście i wróciłyśmy do mieszkania.
-Vicky ja uważam, że powinnaś iść do lekarza.
-Mówię ci, że to przemęczenie. Minie.
Rano przyjaciółka zrobiła mi śniadanie, ale mało zjadłam. Jakoś ostatnio nie mam ochoty. Poszłam do szkoły i pisaliśmy egzamin. Po napisaniu jeszcze mieliśmy spotkanie z dyrektorem. Wychodząc zauważyłam Nialla, Rossie i chłopaków. Przywitałam ich i poszliśmy na obiad. Teraz mam straszny apetyt, zjadłam obiad, deser i jeszcze miałam ochotę na coś. Później poszliśmy na lody i do chłopaków. Rozluźniłyśmy się i mój chłopak nas odwiózł. We wtorek też pisaliśmy egzamin a środa była wolna. Pół dnia przespałam a drugie pół spędziłyśmy na zakupach. Na czwartek zebrałam wszystkie swoje rysunki i prace, które oddawałam nauczycielom i każdy wchodził na salę, gdzie była komisja. Nie wiem czemu to miało służyć, ale ja byłam prawie ostatnia. Siedziałam spokojnie pisząc z przyjaciółką. W pewnym momencie zrobiło mi się niedobrze, weszłam do łazienki i zwymiotowałam. Szybko ogarnęłam się i weszłam na salę. Za stołem zauważyłam pana Willa, uśmiechnęłam się i podałam im teczkę. Stałam nieruchomo, ale kręciło mi się w głowie.
-Victoria wszystko dobrze.
-Tak tak.
-My już ci mówiliśmy, że twoje prace są świetnie. Bardzo się cieszę, że tutaj jesteś i szkoda, że niedługo kończysz.
Zostawiłam wszystkie prace, bo tak miało być i wyszłam. Przed budynkiem czekała moja przyjaciółka i podchodząc do niej na maksa zaczęło mi się kręcić w głowie.
-Ej Vicky co jest?
-Kręci mi się w głowie.
-To już nie są przelewki. Ty jesteś po przeszczepie, idziemy do lekarza.
-Dobra.
Taksówka zawiozła nas do szpitala i od razu skierowałam się na badania.
-Z wątrobą wszystko w porządku, nic tutaj się nie dzieje, ale dostrzegam coś innego. Wytrzyj się i przejdziemy do innej sali.
Wyszliśmy na korytarz i przeszliśmy do tej sali.
-Tutaj pani zajmie się tobą.
-Dobrze.
Weszłam do środka i znów położyłam się na łóżku, pani posmarowała mi brzuch i zaczęła jeździć tą maszyną. Po chwili odezwała się...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz