Po wejściu do mieszkania na kanapie siedzieli przyjaciele. Mocno przytuliłam ich i do późna siedzieliśmy. Ostatnie kilka tygodni minęły bardzo szybko, Josh jednak nie będzie uczył się w Londynie. Niestety będę mieszkała sama, chyba, że kogoś znajdę. Jednak nie chciałabym mieszkać z kimś nieznajomym, bo bałabym się. Dziś wyszłam na spacer, chodziłam ze słuchawkami w uszach aż przechodząc koło kiosku zauważyłam swoje zdjęcie na okładce. Kupiłam gazetę i przeszłam do parku. Tam zaczęłam czytać.
"Coraz częściej przyszywana siostra Justina Biebera Victoria jest widywana w Londynie. Widujemy ją w towarzystwie czwórki chłopaków z One Direction. Przypominamy, że Vicky i jeden członek zespołu (Niall Horan) byli razem. Teraz Niall jest z modelką Barbarą. Widać, że młodzi są zakochani w sobie, ale pomiędzy chłopakami chyba zaistniała jakaś kłótnia. Wobec siebie nie zachowują się tak jak dawniej. Czy pomiędzy chłopakami stoi Vicky? Czy zespół rozpadnie się?"
Co to ma być? Ja stoję pomiędzy nimi? WTF. Muszę z nimi porozmawiać, zamówiłam taksówkę i podjechałam do nich. Przywitał mnie Zayn i mocno przytulił.
-Co cię sprowadza?
-Muszę z wami porozmawiać, jesteście wszyscy?
-Nie ma Nialla. Pokazałam chłopakom gazetę. -To prawda, że między wami nie jest jak dawniej? Oni popatrzyli na siebie , ale po chwili Louis zaczął.
-Vicky między nami a Niallem nie jest tak samo, ale nie ze względu na ciebie. On po prostu jest tak zapatrzony w tą dziewczynę, że nie widzi jak się zmienia. Nie obwiniaj się tym.
-Ale ja wiem, że to moja wina.
Chwilę rozmawialiśmy i do domu wszedł Niall. Dziwnie na mnie spojrzał i chyba chciał wejść do siebie. Jednak ja puknęłam Louisa. Wszyscy podnieśli się i poszli do salonu.
-Ej Niall musimy porozmawiać. Ostatnio ciągle się kłócimy. My chcemy się pogodzić.
-Spoko. Też mnie to męczy. Nie chce się kłócić z najlepszymi przyjaciółmi.
Chłopaki pogodzili się i ja po chwili wyszłam. Powoli wróciłam do mieszkania, tam usiadłam na kanapie z laptopem i weszłam na swojego bloga. Bardzo dawno tutaj nie wchodziłam. Oczywiście mnóstwo powiadomień, trochę wiadomości i nowych komentarzy. Ogólnie z ogarnianiem tego wszystkiego zeszło mi do północy. Położyłam się spać a kolejnego dnia po śniadaniu stwierdziłam, że pasowałoby znaleźć pracę. Tata nie może mi wiecznie wysyłać pieniędzy. Pogoda była nie zbyt ładna, więc ubrałam się. Zabrałam torbę i wyszłam. Spacerowałam po mieście, ale nie widziałam żadnych ogłoszeń. Aż natrafiłam na kawiarnię gdzie weszłam na kawę. Zamawiając zauważyłam ogłoszenie,
-Przepraszam z kim mogę porozmawiać o ogłoszeniu w sprawie pracy?
-Najlepiej z właścicielem. Chodź zaprowadzę cię.
Właścicielka była bardzo serdeczna i miła. Rozmawiałyśmy chyba z 15 minut
-No dobrze, tyle mi wystarczy. To zapraszam cię w poniedziałek na 8 rano a jak zaczniesz studia to ustalimy odpowiedni godziny dla ciebie.
Uśmiechnięta wyszłam z gabinetu i wypiłam swoją kawę. Po chwili do środka wszedł Louis z Eleanor. Dosiedli się do mnie i rozmawialiśmy. Oni są świetną parą, dobrali się świetnie. Podziwiam ich, że wytrzymują taką rozłąkę. Odwieźli mnie do mieszkania i gdzieś pojechali. W domu zjadłam kolację i na skypie rozmawiałam z Rosie i Justinem. Kolejna cudowna para,
-Tęsknimy za tobą. Mogłabyś wrócić co?
-Nie opłaca mi się już. A poza tym od poniedziałku rozpoczynam pracę.
Ten weekend minął mi bardzo szybko w sobotę byłam z Eleanor i Danielle na zakupach. Śledzili nas paparazzi co chwila i jakieś fanki. Ale i tak bawiłyśmy się świetnie. W niedziele spotkałam się z Perrie i Zaynem. Po pierwszym tygodniu pracy jestem mile zaskoczona, atmosfera w kawiarni jest świetna. Wszyscy się ze sobą dogadują i miło zwracają. Nawet szefowa jest bardzo serdeczna. Nie raz się słyszy, że szefowa jest wredna i ma wszystkich gdzieś. A tutaj jest inaczej. Te ostatnie tygodnie wakacji minęły bardzo szybko, ostatnio chodzę po sklepach i co i rusz kupuję coś do szkoły. Rozpoczęcie roku minęło dosyć szybko, poznałam kilka osób. Po pierwszych kilku tygodniach jestem zadowolona, czuję się, że robię to co lubię. Dziś jest sobota i idę do pracy. Ostatnio kilka razy Niall był u nas, ale robiłam wszystko, żeby mnie nie widział. Dzisiaj atmosfera jest śmieszna, co chwila z drugą kelnerką Annią co chwila śmiejemy się.
-Vicky teraz twoja kolej. Idziesz posprzątać przy tych stolikach.
Rzuciła mi ścierkę a ja kręcąc tyłkiem przeszłam do stolika. Ogarnęłam kilka stolików i wrócilam za ladę.
-Zostaniesz chwilę sama? Muszę zadzwonić.
-Jasne. Dosyć mały ruch jest, więc spoko.
Kiedy koleżanka poszła do środka wszedł Niall ze swoją dziewczyną. Czyli, że mnie tutaj zobaczą. OMG. Gdy podszedł do lady był zaskoczony.
-Podać coś?
-Niall może zmienimy kawiarnię co?
-Ale tutaj są najlepsze ciastka jakie do tej pory jadłem. Poproszę kawę białą dwa razy i do tego szarlotkę dwa razy.
Usiedli przy stoliku tak, że Niall siedział tyłem do lady. Zrobiłam im najlepszą kawę jaką umiałam i ciasto. Z uśmiechem podeszłam do ich stolika i podałam wszystko. Po chwili przyszedł jeszcze Zayn z Perrie. Po pracy poszłam z nimi na zakupy. Kolejne tygodnie studiów minęło znów szybko, ten czas tak szybko płynie. Rano zajęcia, po szkole praca. Później jeszcze trochę nauki. Czasami wchodzę na bloga i odpisuję dziewczyną. Przez ten czas co mieszkam w Londynie to bardzo zaprzyjaźniłam się z Zaynem i Perrie. Dzisiaj zrobiłam dokładniejsze zakupy, bo mam wolne. Wszystko rozpakowałam i zaczęłam robić kolacje. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam zapłakaną Perrie. Wpuściłam ją do środka i przytuliłam.
-Perrie co się stało?
-Pokłóciliśmy się z Zaynem.
Przytuliłam ją i jak już się uspokoiła to opowiedziała mi wszystko. Wiedziałam, że się pogodzą, bo oni są za cudowną parą. Nagle usłyszałam pukanie,
-Jak to Zayn to powiedz, że mnie tu nie ma. Nie chce dzisiaj z nim rozmawiać.
Podeszłam do drzwi i faktycznie to był on. Niestety zza moich pleców zauważył Perrie.
-Vicky wpuść mnie, muszę porozmawiać z Perrie.
-Nie. Nie będziecie dzisiaj rozmawiać. Jedź do domu i się uspokój.
-Wpuść mnie.
-Przykro mi, ale nie.
Chwilę się pokłóciliśmy i zatrzasnęłam mu drzwi. Ten pukał i krzyczał, żebym go wpuściła. My byłyśmy nie ubłagalne, ale to się robiło męczące. Zadzwoniłam po Liama
-Liam słuchaj, bo Zayn tu siedzi pod moimi drzwiami i trzeba go zabrać do domu. Weź chłopaków i przyjedźcie po niego.
Nie musiałam długo powtarzać, bo po około 20 minut usłyszałam kłótnie z korytarza. Wyszłam do nich i zauważyłam Liama i Nialla.
-Wpuść mnie do niej.
-Nie Zayn. Przyjedź jutro to porozmawiacie. Dzisiaj nie pozwolę ci.
-Ale jutro porozmawiamy?
-Tak porozmawiacie, ale teraz jedź.
Pojechali a my spokojnie z Perrie oglądałyśmy filmy prawie do rana. Kolejnego dnia w porę obiadu przyjechał Zayn. Para rozmawiała w salonie a ja wyszłam do sklepu. Kiedy wróciłam ci już przytulali się do siebie. Uśmiechnęłam się i zjedliśmy wspólnie obiad. Oni nie powinni się kłócić, gdy pojechali ja zabrałam się za naukę. Czas do świąt minął bardzo szybko, dzisiaj już lecę do Atlanty na święta. Trochę czasu do wypoczęcia i spędzenia czasu z przyjaciółmi. Niestety mam też pracę domową na ten czas, więc muszę się nią szybko zająć. Tata i Pattie bardzo mocno przytulili mnie.
-Jak ci jest w tym Londynie?
-A dobrze. Bardzo się cieszę z tych studiów. Czuję, że robię to co kocham, ale już zmęczona jestem.
Ubrałam razem z Justinem choinkę jak zwykle wygłupiając się i robiąc zdjęcia. Kolejnego dnia zjedliśmy uroczysty obiad. Te dwa dni spędziliśmy rodzinnie a kolejnego spotkałam się z przyjaciółmi. Codziennie spotykaliśmy się, poznaliśmy dziewczynę Josha. Bardzo miła i serdeczna. W sylwestra Justin zapraszał nas wszystkich na imprezę z gwiazdami, ale Josh z dziewczyną gdzieś się wybierają. Noah jak zwykle gdzieś pojechał podrywać laski. Jedzie tylko nasza trójka. Z przyjaciółką wybrałyśmy ślicznie sukienki, wzajemnie zrobiłyśmy sobie fryzury i makijaże. Gdy byłyśmy gotowe razem z Justinem podjechaliśmy na miejsce. Nie uwierzycie ile tu jest ludzi. Ile znanych ludzi. Wchodząc Justin odrazu zaczął nas przedstawiać. Poznałam....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz