poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział 42.

-Kocham cię skarbie.
-Ja ciebie też Niall.
Wieczorem głupki wrócili i znów zaczęły się kłótnie.
-Mam tylko jedną prośbę. Jutro rano chcę się wyspać i nie chce słyszeć żadnych krzyków jasne?
Ci zasulotowali mi i weszłam do pokoju. Rano było strasznie cicho, obudziłam się sama. Odbyłam poranne czynności i ubrałam się. Zeszłam do salonu i nikogo nie zastałam. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem i siedziałam w ciszy. Po chwili zszedł zaspany Zayn,
-Hej a gdzie reszta?
-Nie mam pojęcia, gdy się obudziłam ich nie było.
-Wreszcie można było się wyspać. Od poniedziałku wracasz do szkoły?
-Tak. Nie chce mieć większych zaległości niż mam, a dobrze, że mi przypomniałeś, bo muszę odrobić kilka rzeczy.
-Mogę ci pomóc jak chcesz.
-Zayn dobrze wiesz, że to ma być moja praca.
-Oj nikt się nie dowie. Ale jak coś to możesz rysować w moim pokoju, bo w twoim nie ma biurka.
-Wielkie dzięki.
Skorzystałam z propozycji przyjaciela i ze swoimi szmargałami rozłożyłam się w jego pokoju. Jednak nie miałam wszystkiego,
-Ej Zayn pojedziesz ze mną do mieszkania po kilka rzeczy potrzebnych do szkoły?
-Jasne. Daj mi chwilę to się ogarnę.
Serio zajęło mu to tylko chwilkę, podjechaliśmy do domu i tam zabrałam wszystko potrzebne. Wróciliśmy i zajęłam się od razu rysowaniem. Zajęło mi to do późna, aż Zayn usnął a ja nadal siedziałam w jego pokoju. Całą niedzielę też spędziłam na rysowaniu i przyjaciel troszkę mi pomógł. Wkręciłam go trochę w tą architekturę.
-Vicky zaprojektujesz mi dom?
-Z wielką chęcią. Ale ja jeszcze studiów nie skończyłam.
-Ale chodzi o samo wnętrze, bo budynek mam już wypatrzony.
-To świetnie, musimy tam jechać i pomogę ci. Chcesz zrobić niespodziankę Perrie?
-Właśnie tak. Podczas świąt chce ją poprosić o rękę i po nowym roku dopiero zając się tym domem, bo nie wiem czy się zgodzi.
-Zgodzi, gwarantuje ci to.
W poniedziałek rano czekało na mnie śniadanie i nawet drugie śniadanie do szkoły mam przygotowane i karteczka.
"Abyś się nie zagłodziła w tej szkole jak musisz iść. Niall"
Ojj jaki kochany chłopak. Wstał wcześnie i wszystko przygotował. Podjechałam taksówką do szkoły i ta spędziłam większość dnia. Wychodząc zauważyłam, że pada deszcz, ale po chwili postrzegłam samochód Zayna.
-Co ty tu robisz?
-Niall wiercił mi dziurę w brzuchy, żebym po ciebie przyjechał, bo pada deszcz.
-Dziękuję, ale nie musiałeś.
Wchodząc do środka poczułam zapach gotowanego obiadu.
-Harry ty minąłeś się z powołaniem. Rzuć to śpiewanie i zostań kucharzem.
-To tylko dla przyjemności.
Usiedliśmy do stołu i zjedliśmy późny obiad. Co dzień jedzenie jest lepsze.
-Jak w szkole?
-Ciężko. Mam trochę zaległości, dlatego będę teraz dłużej siedzieć, żeby wszystko załapać.
Półtora miesiąca minęło bardzo szybko. Dzisiaj mijają dwa i pół miesiąca od operacji. Ja czuję się świetnie. Rana zagoiła się i depresja minęła. Z Niallem też dobrze. Już jutro jadą w trasę, lekarz mu pozwolił i widzę, że jest szczęśliwy. Dziś jest niedziela i chłopaki pakują się. Wyjeżdżają na cały miesiąc, ale jak wrócą to są święta a ja lecę do Atlanty. Siedzę wtulona w swojego chłopaka i staram nim nacieszyć.
-Vicky będę codziennie do ciebie dzwonił. Wiem, że nie lubisz jak się rozstajemy. Ja też tego nie znoszę.
-Niall rozumiem, że to twoja praca. Justin wytrzymuje z Rossie, więc ja też dam radę. Poza tym teraz przygotowania do świąt i mam szkołę. Wiesz, że mam wykonać ważny projekt i potrzebny mi spokój.
-Wiem, wiem. Szybko minie a już po świętach widzimy się.
Odwiózł mnie do domu i pożegnał namiętnym buziakiem. Chłopaki proponowali, żebym została u nich w domu, ale on jest za wielki i będzie bardzo pusty bez nich. Dlatego wszystkie rzeczy są już u mnie. Dwa tygodnie minęły bardzo szybko, codziennie rozmawiam z Niallem czy to przez skypa czy telefonicznie. Ogólnie to zajęłam się bardzo tym projektem i skończyłam go przed czasem. Mam jeszcze na niego tydzień, dziś dostałam wiadomość od Eleanor czy nie pójdę z nią na zakupy. Trzeba pokupować prezenty, więc zgodziłam się. Ubrana w swój ciepły kożuszek podjechałam do centrum. Przywitałam przyjaciółkę i zaczęłyśmy spacerować po centrum. Większość prezentów kupiłam od razu, dodatkowo zauważyłam świetną kurtkę dżinsową podszytą kożuszkiem. Wyglądała cudownie, dlatego musiałam ją kupić. Późno wróciłam zmęczona i padłam na łóżko. Kolejnego tygodnia też byłam zakupach tylko tym razem z Danielle, a w ostatni weekend przed świętami byłam z Perrie. Wszystkie mamy prezenty dla chłopaków i przyjaciół. Mam już wolne, dlatego jutro lecę do Atlanty. Spakowałam tylko najpotrzebniejsze rzeczy i położyłam się spać. Rano obudził mnie budzić, bo tak to bym nie wstała. Odbyłam poranne czynności, zabrałam walizkę i podjechałam na lotnisko. W ostatniej chwili zdążyłam na odprawę. Znalazłam swoje miejsce w samolocie i cały lot słuchałam muzyki. W Atlancie podjechałam taksówką do domu i wszystkich zaskoczyłam. 23 grudnia z Justinem po obiedzie zabraliśmy się za ubieranie choinki. Tym razem my wygłupialiśmy się a Pattie robiła nam zdjęcia. Z tym głupkiem jest bardzo wesoło. 24 grudnia rano dzwoniłam do przyjaciela a później odwiedziliśmy wszystkich przyjaciół wręczając im prezenty. W tym roku rodzice pojechali po dziadków, a my oglądaliśmy głupie komedie. We wszystkich jest to samo. Późno położyliśmy się spać a rano już byli dziadkowie. Zjedliśmy wspólnie śniadanie i zabraliśmy się za przygotowanie uroczystego obiadu. Kolejnego dnia na kolacje przyszła Rossie z rodzicami i siostrzyczką. Jaka ona jest słodka, ciągle chodziła za mną. Późno poszli a ja z Justinem zostaliśmy wyznaczeni do sprzątania. Włączyliśmy sobie muzykę i sprzątaliśmy.
-Ej my odwozimy dziadków?
-A chcesz?
-Sama nie wiem, bo nie wiem kiedy wracam.
-To może jutro odwieźmy dziadków, bo pewnie będą chcieli wracać a kolejnego dnia spotkamy się z przyjaciółmi.
Rano dowiedzieliśmy się, że rodzice odwiozą dziadków, więc my możemy spotkać się z przyjaciółmi. Od razu napisaliśmy do nich i wszystkich zaprosiliśmy do siebie. Przygotowaliśmy obiad i wszyscy przyszli. Siedzieliśmy wspólnie bardzo długo i wszyscy zostali na noc. Rano obudziłam się z Rossie i przygotowałyśmy śniadanie dla chłopaków.
-I jak ci się układa z Niallem?
-A świetnie, wreszcie jestem z osobą, którą kocham. A co u was? Będą małe bieberki?
-Przestań. Nie teraz. Może ty masz 2 lata studiów, ale ja nie.
Pożartowałyśmy sobie trochę i dopiero wieczorem rozeszli się wszyscy.
-Hej kochanie kiedy wracasz do Londynu?
-Hej. Chyba jutro albo pojutrze. A ty?
-A ja już dzisiaj wróciłem. Chłopaki też poprzyjeżdżali i tęsknie za tobą.
-Ja też tęsknie. Ale jeszcze trochę.
-Kocham cię mocno.
Zanim jeszcze zasnęłam to pisałam z chłopakiem. Kolejny dzień spędziłam z tatą a wieczorem odwiózł mnie na lotnisko. W Londynie byłam nad ranem, taksówką podjechałam do mieszkania i na kilka godzin położyłam się spać. Obudził mnie dzwonek do drzwi, podniosłam się i zobaczyłam listonosza. Myślałam, że go rozszarpie, ale przyniósł mi wielki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz