-Mogłabyś uważać jak chodzisz.
-Sory, nie zauważyłam cię.
Odsunęłam się od nich i chyba Zayn mnie poznał. Aby nie mieć nie przyjemnych sytuacji odeszłam od nich. Dogoniłam Josha i wróciliśmy do domu. Rozpakowaliśmy zakupy i usłyszałam telefon.
Perspektywa Zayna.
Dziewczyna, która wpadła na nową dziewczynę Nialla to Vicky na 100%. Znów zmieniła kolor włosów na brąz. Wygląda bardzo ładnie, Niall jej chyba nie poznał. Wróciliśmy do domu w 5 i siedzieliśmy w salonie. Jednak mnie coś ruszyło, żeby zadzwonić do niej i porozmawiać. Bardzo polubiłem Vicky, ona pasowała do Nialla a ta jego nowa dziewczyna jest okropna. Ciągle się wywyższa, nic dla niej się nie liczy a mogę się założyć, że ona jest z Niallem ze względu na sławę i jego pieniądze. On nie chce o tym słuchać jest w nią zapatrzony jak w obrazek, ale to tylko zauroczenie. Wyszedłem do kuchni i zadzwoniłem. Po kilku sygnałach odebrała. Rozmawialiśmy chwilę i w salonie chłopaki zaczęli się kłócić. Nie wiedziałem o co chodzi, ale oni już zaczęli się popychać. Chciałem wejść do siebie, ale przechodząc koło chłopaków usłyszałem głos Liama-Zayn kurwa pomóż mi. Rzuciłem telefon na stół i podbiegłem ich rozdzielić.
Perspektywa Vicky.
Rozmawiałem z Zaynem i nagle usłyszałam jakieś krzyki i odgłos rzucania telefonu. Po chwili znów krzyki, ale można usłyszeć dokładnie co krzyczą. Momentalnie włączyłam głośno mówiący-Kurwa Niall nie zauważyłeś, że to była Vicky? Widziałeś jak na ciebie patrzyła?
-Patrzyła, patrzyła i co kurwa? To ona ze mną zerwała. Może miałem na nią do cholery czekać aż do teraz co? No chyba się mylicie. Ona ze mną zerwała mówię wam jeszcze raz.
-Ale ludziom daje się drugą szansę.
-Ona ode mnie nie dostanie. Dosyć się naczekałem. Teraz jestem szczęśliwy z nową dziewczyną.
-Ale ona cię kocha rozumiesz?
-Kocha, nie kocha. Pierdolę tą jej miłość w tym momencie. Możecie dać mi święty spokój? Nie chcę z nią być rozumiecie? Dla mnie jest już skończona, to ona była szczęśliwa na plaży, całowała innego, później miała kolejnego swojego chłopaczka a ja miałem na nią czekać? Kpicie sobie, jest dla mnie nikim i zrozumcie to. Kurwa nikim.
Nie mogłam się powstrzymać i rozpłakałam się a Josh mnie przytulił.
-Ej nie warto.
Nic więcej nie powiedział tylko głaskał mnie po głowie. Mój telefon dzwonił, ale nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Wyłączyłam komórkę i płakałam z tors przyjaciela. Jest szczęśliwy to proszę bardzo, niech będzie. ja też zamierzam. Otarłam łzy i napiłam się wody.
-Josh idziemy do klubu na dyskotekę co?
-Ale Vicky może lepiej nie,
-Daj spokój. Idziesz ze mną czy mam iść sama?
-Idę. -To szykuj się.
Przebrałam się i razem z przyjacielem wyszliśmy. Znaleźliśmy jakiś klub i weszliśmy do środka. Wypiliśmy po drinku, ale było nudno. Poszliśmy dalej. W każdym klubie piłam drinki.
Po kilku byłam już nieźle wstawiona, ale dalej bawiłam się. Tańczyliśmy i znów piliśmy. W dupie mam jutrzejszego kaca i ból głowy. W kolejnym klubie chwiejnym krokiem podeszłam do baru i zauważyłam drinka o nazwie sex on the beach. Zamówiłam go, był cholernie mocny, ale weszłam na parkiet i tańczyłam.
Perspektywa Josha.
Vicky z każdą chwilą była bardziej pijana. Strasznie ją przytłoczyła ta rozmowa. Jak on może coś takiego mówić. Nie pozwolę mu więcej aby ją skrzywdził.-Josh idziemy do innego, bo tutaj mają słabą muzykę.
-Wróćmy już do domu Vicky,
-Nie, ja chcę iść dalej. Jeszcze jeden klub.
Wiedziałem, że z nią pijaną nie dogadam się. Zamówiłem taksówkę i trochę ją oszukałem.
-Vicky to w następne , miejsce jedźmy taksówką co?
Ta zgodziła się, w samochodzie początkowo trochę marudziła, ale po chwili zasnęła na moim ramieniu. Zapłaciłem i wziąłem na ręcę przyjaciółkę. Zaniosłem do pokoju i przykryłem. Ta marudziła, żebym z nią został, ale szybko zasnęła. Przygotowałem na rano wodę i sam położyłem się. Rano obudziłem dosyć wcześnie, odbyłem poranne czynności i zajrzałem do przyjaciółki. Ta smacznie spała, dlatego wyszedłem do apteki i po świeże pieczywo. Przygotowałem dla przyjaciółki tabletki i wodę a sam przygotowałem śniadanie. Zjadłem nie czekając na Vicky i dodatkowo rozpakowałem resztę zakupów. W między czasie przyjaciółka wstała i już brała prysznic. Gdy weszła do kuchni to widziałem, że ma kaca. Ale nie dziwię się.
-Chodź pijaku, zjesz śniadanie.
-Josh następnym razem nie daj mi tyle pić.
Perspektywa Vicky.
Głowa boli mnie cholernie, mam kaca jak stąd do wieczności. Gdyby nie Josh to nie wiem co by było ze mną. Zjadłam śniadanie i poległam na kanapie. Josh położył się obok, mój telefon ciągle dzwoni. Spojrzałam na wyświetlacz. 10 nieodebranych połączeń od Louisa, 10 od Liama, 10 od Harrego i 20 od Zayna. O boże, trzeba do nich oddzwonić.-Gdzie ty dzwonisz teraz?
-Do Zayna. Oni się martwią,
-Nie chce żebyś cierpiała.
-Spoko nie będę. Oni mnie nie skrzywdzą.
Zadzwoniłam do przyjaciela, po głosie poznałam, że jest zmartwiony.
-Hej Zayn. Przepraszam, że nie odbierałam.
-Boże Vicky już myślałem, że coś się stało. Słyszałaś wczoraj?
-Niestety tak. Ale nie przejmuj się, przynajmniej dowiedziałam się co o mnie myśli. Nie martwcie się.
-Ale on tak nie myśli, to przez tą dziewczynę.
-Nie obchodzi mnie to, powiedział co myślał i nie zmienicie tego.
-Jest nam strasznie przykro z tego powodu.
-Ej chłopaki spoko. Nie wam powinno być przykro, ale sam sobie wybrał. Trudno.
-Ej Vicky ty go kochasz?
-Harry teraz to nie ma znaczenia. On jest szczęśliwy teraz z inną.
Po chwili rozmowy skończyliśmy.
-Ej Josh my kupiliśmy wczoraj wszystko?
-Chyba nie.
-To idziemy na zakupy. Nie będziemy siedzieli w mieszkaniu. Ten tydzień minął bardzo szybko. Wczoraj Josh poleciał do Atlanty, bo ma porozmawiać z rodzicami o tej uczelni w Londynie. Fajnie by było, ale gdyby jednak nie to trudno. Wiem, że mam chłopaków z One Direction. Dziś umówiłam się z nimi w parku. Ubrałam się w luźną sukienkę i zrobiłam lekki makijaż. Zabrałam torebkę i wyszłam. Chłopaki byli już w parku, przywitałam z nimi i spacerowaliśmy wspólnie. Poszliśmy do kawiarni na coś do picia i zaczął padać deszcz. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Oni znów się obarczali tym co powiedział Niall.
-Chłopaki do cholery jak będziecie się obarczali winą to przestanę się z wami spotykać rozumiecie? Mam dość słuchania o tym, chcę zapomnieć i żyć dalej.
Liam podjechał taksówką do domu po samochód i odwiózł mnie do domu. Po drodze troszeczkę rozmawialiśmy tak szczerze, jemu przyznałam, że kocham nadal Nialla, ale ma nikomu nie mówić. Kolejnego dnia byłam na zakupach z Perrie i Zaynem. Spędziliśmy razem fajnie czas a po powrocie do domu czekała na mnie niespodzianka...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz