niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 20.

Chcąc skręcić w lewo ten zagrodził mi drogę i pocałował. Momentalnie odepchnęłam go i uderzyłam w twarz.
-Co ty sobie wyobrażasz?
-Myślałem, że ci się podobam.
-To, źle myślałeś. Ja mam chłopaka.
-Ale nic nie stoi nam na przeszkodzie.
-Właśnie, że stoi.
Wyszłam ze szkoły i wróciłam szybko do domu. Tam położyłam się na łóżku i nie wiedziałam co mam zrobić. Czy ten pocałunek można zaliczyć do zdrady? To Tom mnie pocałował. Rozpłakałam się, ta odległość coraz bardziej mnie męczy. Nie wiem jak długo to jeszcze wytrzymam. Płakałam do samego rana, dobrze, że dzisiaj sobota. Żeby nikt nic nie podejrzewał ogarnęłam się i wyszłam. Spacerując doszłam na cmentarz. Usiadłam obok grobu mamy i zaczęłam płakać. Opowiedziałam co się stało, ale niestety ta mi nie odpowie. Bardzo mnie dręczy ta odległość, chciałabym mieć go przy sobie. Wiem, że jemu też jest ciężko. Po kilku godzinach podeszła do mnie mała dziewczynka i przytuliła. Odwzajemniłam, ale nie wiedziałam kto to.
-Widziałam, że płaczesz. Musi ci brakować tej osoby. Mam na imię Elie.
-Strasznie brakuje. Ja jestem Vicky. A co tutaj robisz sama?
-Musiałam odwiedzić rodziców.
Zrobiło się ciemno, dlatego zaproponowałam.
-Może odprowadzić cię do domu? Jest już ciemno,
-Nie, o ciebie też pewnie się martwią.
-Daj spokój jestem starsza. Nie ma problemu jak cię odprowadzę.
Po drodze dziewczynka złapała mnie za rękę i rozmawiałyśmy. Pod domem bałam się, bo to jest obce dziecko. Jednak nie mogłam jej zostawić samej, zadzwoniłam dzwonkiem i po chwili otworzyła nam staruszka, która mocno przytuliła Ellie.
-Dobry wieczór, przyprowadziłam Ellie, bo nie chciałam, żeby wracała sama po ciemku.
-Bardzo ci dziękuję.
-To dobranoc.
-Vicky zostań jeszcze chwilę.
-Wiesz co mała, może innym razem się spotkamy, bo mam kawałek do domu. Będą się martwić.
-Jeszcze raz dziękuję.
-Nie ma za co i dobranoc.
Wracając do domu myśląc o Niallu, podjęłam decyzje, że muszę zakończyć ten związek. Nie zniosę tej odległości. To mnie męczy od środka. Jeszcze ta myśl, że on jeździ po świecie i spotyka tyle dziewczyn, które go przytulają. W jednej chwili mają cały mój świat w ramionach. Nie to mnie rozsadzi od środka. Wchodząc do domu Pattie mocno mnie przytuliła.
-Vicky tak bardzo się martwiłam. Ale jesteś zmarznięta. Szybko przebieraj się.
Zdjęłam kurtkę i usiadłam na kanapie. Pattie opatuliła mnie kocem i podała cieplutką herbatkę. Po chwilii podała mi obiad i prawie mnie karmiła. Po zjedzeniu usiadła obok mnie i przytuliła,
-Vicky co się dzieje?
-Muszę zakończyć związek z Niallem, nie wytrzymam tej odległości i tego, że jakieś dziewczyny przytulają mój świat.
-Ale spokojnie, przemyślałaś wszystko?
-Tak Pattie, podjęłam decyzję. Nie chcę niszczyć jego życia, nie zasługuje na niego.
Starała się mnie pocieszyć, ale ja będę trwała przy swoim. Jak się do czegoś nastawie to dążę do celu. Wieczorem weszłam do siebie i napisałam sms do Liama,
"Hej gdzie jutro będziecie?"
"Hej. Jesteśmy w Ameryce."
"A dokładniej?"
"Mamy być w Miami. Stało się coś?"
"Nie, tak chcę wiedzieć."
To dobrze się składa, kilka godzin i będę na miejscu. Zadzwoniłam jeszcze na lotnisko i zamówiłam bilet na 7 rano. Jeszcze zadzwoniłam do Rosie, żeby mnie kryła. Szybko ogarnęłam się, spakowałam i przyjaciółka podjechała.
-Ale w czym mam cię kryć?
-Gdyby Justin albo moi rodzice pytali gdzie jestem to powiesz z tobą.
-A gdzie ty będziesz?
-Muszę lecieć do Nialla, muszę mu coś powiedzieć.
-Rozumiem stęskniłaś się?
-Tak. Można tak powiedzieć.
Położyłam się a bardzo wcześnie wstałam i starałam się cicho wyjść, ale w kuchni pił wodę Justin. No szlag.
-A gdzie ty się wybierasz?
-Muszę coś załatwić.
-W niedzielę o 6 rano?
-Tak, właśnie teraz.
-Vicky nie okłamiesz mnie. Gdzie idziesz?
-Ale nie powiesz Pattie ani tacie?
-Przysięgam.
-Muszę zobaczyć się z Niallem, lecę do niego do Miami.
-Lecieć z tobą?
-Nie dzięki. Tylko kryj mnie. Nie mów tacie ani Pattie. Wieczorem wrócę.
Pocałowałam go w policzek i ten pozwolił wyjść. Taksówką podjechałam na lotnisko i po kilku godzinach byłam w Miami. Zadzwoniłam do chłopaka i wypytałam gdzie są i co robią. Podjechałam do hotelu gdzie jest One Direction. Weszłam od tyłu i weszłam do pokoju Nialla. Ten strasznie ucieszył się, ale to mi wcale nie pomagało. Popatrzył w moje oczy a ja prawie rozpłakałam się.
-Ej Vicky co się dzieje?
-Niall musimy porozmawiać.
Momentalnie spoważniał,
-Nie mów, że jesteś w ciąży. Zabezpieczaliśmy się.
No tego by jeszcze brakowało,
-Nie, ale musimy skończyć nasz związek. Niall nie kocham cię już.
Nie mogłam powiedzieć mu prawdy,  widziałam jak jego oczy robią się coraz bardziej czerwone. Nie mogłam w nie patrzeć, Niall opadł na łóżko a ja patrzyłam w podłogę.
-Niall łatwiej będzie jak o mnie zapomnisz, jak skasujesz mój numer, skypa i wszystko. Zapomnij. Przestań myśleć. Znajdziesz kogoś bardziej odpowiedniego ode mnie. Przepraszam.
Ten momentalnie podniósł się i stanął naprzeciwko mnie.
-Powiedz jak mam zapomnieć o kimś kogo kocham całym sercem? Jeszcze nikogo tak nie pokochałem jak ciebie. Jak zapomnieć o kimś o kim myślę 24 na dobę, 7 dni w tygodniu. 360 sekund na godzinę. Powiedz mi jak? Kurwa nie rozumiesz, że cię kocham?
-Niall, ale ja ciebie już nie.
-Nie okłamuj mnie. Nie wierzę ci.
-To uwierz.
-Spójrz mi prosto w oczy i powiedz to.
Spojrzałam w jego zapłakane oczy, było mi cholernie ciężko to powiedzieć
-Niall nie kocham cię już. Zapomnij nie myśl. Znajdziesz kogoś bardziej odpowiedniego.
Łzy ciekły po moim policzku strumieniami, Niall też płakał. Ten złapał mnie za ramiona i chciał przytulić, ale ja bym tego nie zniosła. Wybiegłam z pokoju wpadając na Zayna
-Vicky co się stało?
-Wybacz, przepraszam. Zapomnij.
Wsiadając do windy widziałam, że Niall mnie goni. Szybko zjechałam na dół, nie mogę do tego wypuścić.
Perspektywa Nialla.
Nie wierzę w to co powiedziała Vicky, nie. Zacząłem ją gonić, ale wsiadła do windy. Szybko zbiegłem po schodach ile sił w nogach. Ona akurat wysiadała z windy. Wybiegła przed budynek a ja zaraz za nią. Nie obchodzili mnie fotoreporterzy, nie obchodziło mnie nic. Gdyby mówiła to szczerze to by nie płakała. Muszę ją dogonić. Przepychałem się przez tłum zaraz za nią, ale wsiadła do taksówki. To nie może się tak skończyć. Po chwili poczułem dłoń na ramieniu i zapłakany spojrzałem na twarz Liama i Zayna.
-Niall co się dzieje?
-Musimy za nią jechać. Szybko.
Perspektywa Vicky.
Wiedziałam, że mnie goni i to bardziej mnie raniło. Podjechałam na dworzec zapłaciłam za taksówkę i podeszłam do kasy. Kupiłam bilet na pociąg do Atlanty, lecz ten opóźniał się.
Byle nie zdążył mnie dogonić, bo nie wytrzymam tego. Kiedy pociąg podjeżdżał na peron zauważyłam Nialla. Nie tylko nie to. Już mam wyjechać a on się pojawił. Zauważyłam sporo dziewczyn, dlatego z całych sił krzyknęłam
-Dziewczyny to Niall Horan.
One dopadły go a ja wsiadłam do środka. Przez okno widziałam, że goni pociąg, ale po chwili opadł na kolana. Rozpłakałam się jeszcze bardziej, dopóki nie dojechaliśmy do Atlanty płakałam. Wysiadając z pociągu i poczułam się strasznie samotna. Brakuje mi Nialla, chociaż zawsze był tak daleko. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Usiadłam na ławce i wybuchłam płaczem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz