czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 12.

-Vicky słuchaj, bo chciałbym spędzić wieczór z Pattie u niej no i Justin przyjdzie tutaj na noc, nie masz nic przeciwko?
-A on nie ma jakiś przyjaciół?
-Przyjdzie tutaj, ty nie lubisz zostawać sama.
-Dobra niech przyjdzie. O której będzie?
-Ma przyjść chyba na 18.
Wyszłam z domu i spotkałam się z Rosie po drodze. W centrum wyluzowałam się, kupiłam nawet dwie pary kozaków. Jakąś sportową kurtkę mam, ale kupiłam sobie kożuszek. Do tego jakiś sweterek, koszulkę z długim rękawem i rurki. Około 16 wróciłam do domu i schowałam zakupy do szafy. W między czasie dostałam sms
"Wejdziesz na skypa to porozmawiamy?"
Włączyłam laptopa i zalogowałam się na skypie. Od razu zauważyłam uśmiechniętego Niala
-Hej. Jak tam piękna?
-Hej. Dobrze dobrze, kupiłam sobie kożuszek na zimę,
-No, żebyś tylko nie zmarzła w zimę.
-Dzięki, że się martwisz. A jak tam wasze koncerty?
Rozmawialiśmy prawie do 19, ale musiałam uciekać i Niall też. Na koniec przesłał mi buziaka i wyłączył się a ja zaraz po tym usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam i zauważyłam Justina. Mo
że ten wspólny wieczór pozwoli nam się bliżej poznać?
-Przepraszam, że ci zajmuję wieczór, ale mama wygoniła mnie a żaden z kumpli nie ma czasu.
-Nie ma problemu. Wchodź. Chcesz coś do picia?
-Może soku.
Nalałam nam soku i usiedliśmy w salonie. Chwilę rozmawialiśmy,
-Justin a co powiesz na kolacje, pewnie nic nie jadłeś?
-Bardzo chętnie.
Weszliśmy wspólnie do kuchni i razem przygotowaliśmy naleśniki, ja smażyłam a Just smarował. W pewnym momencie nie wiem jakim cudem, ale patelnia upadła mi na rękę. Poparzyłam sobie całą rękę od nadgarstka do łokcia. Szczypało cholernie. Justin włożył moją rękę pod zimną wodę, ale mało to dało. Trochę przestało szczypać.
-Poparzenie jest poważne. Vicky musimy jechać do szpitala.
-Jasne.
Zabrałam tylko bluzę, której rękaw podwinęłam za łokieć. Justin zabrał mnie do tego szpitala i na miejscu lekarz od razu zrobił mi jakiś okład. Do tego przepisał maść, ręka nadal szczypie, ale już chyba mniej. Wracając wstąpiłyśmy do apteki po tą maść. W domu chciałam oddać pieniądze Justinowi, ale ten się uparł.
-To co teraz ja podgrzeje nasze naleśniki.
-To ja je posmaruje.
Dorobiliśmy naleśników, resztę podgrzaliśmy i usiedliśmy do stołu. Zjedliśmy rozmawiając. Justin nie jest taki zły na jakiego go uważałam. Pokazał, że jest bardzo opiekuńczy, rozmawia się z nim też super. Po kolacji siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy film. Około 21 Justinowi się przypomniało.
-Ej, bo lekarz poprosił, żeby posmarować ci tą rękę to daj ja ci posmaruję.
-Przecież sam sobie radę.
-Nie kłóć się ze mną.
Oddałam mu rękę i posmarował mi to oparzenie. Zrobiłam to bardzo delikatnie i na koniec założył bandaż.
-Dziękuję.
Około 23 przeszłam do gościnnego i pościeliłam Justinowi.
-Dobranoc i dzięki.
-Nie ma za co, to taki odruch.
Weszłam do siebie i odbyłam wieczorne czynności. Rano obudził mnie zapach, podniosłam się i w piżamie zeszłam do kuchni, tam Justin stał przy kuchni i chyba smażył jajecznicę. Na stole już cała reszta czekała,
-Tylko nie wiedziałem co pijesz rano. Sok, herbatę może kawę?
-Wiesz co pijam kawę, ale to ja sobie zrobię. Też chcesz?
-Poproszę.
Przygotowała kawę według swojego przepisu i zjedliśmy śniadanie. Później jeszcze oglądaliśmy telewizję i Just poszedł do siebie a ja włączyłam laptopa. Od samego rana piszę z Niallem sms-y. Weszłam na twittera i zauważyłam nowe zdjęcie Justina, otóż wczorajsze naleśniki z podpisem
'Pyszna kolacja w miłym towarzystwie. "
Uśmiechnęłam się i jeszcze spojrzałam na nowe zdjęcie Zayna,
z podpisem
"Może byś wreszcie odłożył ten telefon i zajął się pracą?"
Zaśmiałam się, bo zdjęcie dodane dopiero co. napisałam mu
"To co może pogadamy innym razem zajęty jesteś widzę"
"Aj przestań to tylko Zayn. A akurat mamy przerwę na obiad."
Jednak nadal pisaliśmy, po obiedzie widziałam się z przyjaciółmi. Kolejne tygodnie minęły bardzo szybko. Dziś już jest 13 Grudnia, ten czas tak szybko zleciał. Dziś piątek a ja siedzę w domu. Tata zwolnił się wcześniej z pracy i zabrał gdzieś Pattie. Justin pojechał na jakiś koncert a przyjaciele nie mają czasu. Włączyłam sobie telewizor i oglądałam głupoty,
Perspektywa Rosie.
Od samego początku widziałam, że Vicky jest zakochana w Nialu. Początkowo zaprzeczała, ale teraz przestała. Przyznała, że go zakochała się w nim, ale ciągle zadręcza się tym, że on nic do niej nie czuję. Wtedy jak był ich koncert u nas to Harry napisał mi swój numer. To bardzo urocze. Od jakiegoś czasu piszemy na temat naszej parki. Próbujemy ich jakoś styknąć razem. Niall też podobno zadręcza się myślą, że Vicky nic do niego nie czuję. Oni są tacy sami. Pasują do siebie idealnie. Czy oni tego nie widzą? Vicky ciągle mi truje, że odległość i odległość. Kurwa pieprzona odległość. Wiem, że oni to przetrwają. Są stworzeni dla siebie, tylko trzeba im trochę pomóc. W zeszłym tygodniu w sobotę zadzwoniłam na skypie do Harrego,
-Ej Harry Niall zdecydował się poprosić Vicky?
-No z tego co mi wiadomo to tak, ale wiesz przez skypa to tak głupio.
-No wiem, dlatego mam pomysł. Posłuchaj uważnie.
Opowiedziałam i swoim pomyśle i Harremu się spodobał. Miał pogadać z Niallem.
Perspektywa Vicky.
Od jakiegoś tygodnia tak poważnie myślę o Niallu i muszę się opanować. To mnie zadręcza. Nie potrzebnie robię sobie nadzieję. Piszę z nim, co wcale mi nie pomaga. Siedząc przed telewizorem zadzwonił mój telefon. Odebrałam, dzwonił Niall. Rozmawialiśmy trochę czasu
-A co tam robisz w ten piątkowy wieczór?
-A siedzę przed telewizorem, leci program o śmiesznych wpadkach i wypadkach. A ty?
-Chętnie bym obejrzał z tobą ten program, ale czekam aż pewna dziewczyna otworzy mi drzwi.-w tym momencie usłyszałam pukanie do drzwi.
-Ej poczekasz chwilę, bo ktoś do mnie przyszedł.
Otworzyłam i zauważyłam Otworzyłam i zobaczyłam uśmiechniętą twarz Nialla. Ale ze mnie ciemniach. On mówił o mnie.
-Co ty tu robisz?
-Przyjechałem cię odwiedzić i muszę z tobą porozmawiać. Pójdziesz ze mną na kolacje? Wiem, że siedzisz sama.
-Chętnie pójdę. Tylko daj mi chwilę przebiorę się.
Weszłam do pokoju i nie wiedziałam co mam założyć. Szybko myślałam, ale otwierając szafę wypadła na mnie paczka. Otworzyłam
ją a w środku była śliczna spódniczka, bluzka i dodatki.
(zamiast tych butów płaskie kozaczki i bez kołnierzyka.) Prysnęłam się perfumami ostatni raz przejrzałam w lustrze i zeszłam na dół.
-Łał, ślicznie wyglądasz.
-Dziękuję.
Zamknęłam dom i wyszliśmy. W restauracji usiedliśmy przy stoliku w tylnej części restauracji. Zjedliśmy kolację i wyszliśmy na spacer. Spacerowaliśmy po parku rozmawiając. Zaczął pruszyć śnieg, wyjątkowa chwila.
-Niall może pójdziemy do mnie co? Śnieg pada, więc co będziemy się wałęsać.
-Poczekaj. Muszę cię o coś zapytać. -Stanęliśmy naprzeciwko siebie i patrzyliśmy sobie w oczy. -Chciałem cię zapytać czy będziesz moją dziewczyną?
Zaskoczył mnie, ale ta odległość.
-Niall bardzo zaskoczyłeś mnie tym.
-Myślałem, że chcesz.
-To nie tak, że nie chcę, ale jak ty sobie to wyobrażasz? Ja w Atlancie ty w Londynie? I co będziemy się widywać raz na miesiąc albo rzadziej?
-Vicky wiem, że to jest dużo kilometrów, ale ja się zakochałem w tobie. Chcę spróbować.
Po chwili zastanowienia odpowiedziałam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz