-Załóż to.
-Zwariowałeś z tymi butami? Wyższe nie mogły być?
-Nie. To jedyna taka noc i musisz wyglądać przepięknie.
Pod namową przyjaciół kupiłam te buty i całą resztę. Ja się zabiję w nich. W kolejnym sklepie znaleźliśmy sukienkę dla Rosie wraz z butami.
-Kupię też takie wysokie by dotrzymać ci towarzystwa.
-Dziękuję kochana jesteś. Ale ja to bym chłopakom kupiła, żeby zobaczyli jak to jest.
Im wybrałyśmy śliczne koszule i krawaty. Zjedliśmy jeszcze wspólnie obiad i dalej chodziliśmy po sklepach. Dopiero wieczorem wróciłam do domu, tata siedział na kanapie z Pattie.
-I jak córciu zakupy udane? Sukienka na jutro jest?
-Jest jest, już wam pokazuje.
Pokazałam im sukienkę i buty.
-Córciu nie za wysokie te buty?
-Daj spokój Michael, będzie wyglądała cudownie. Przymierzysz?
Weszłam szybko do pokoju i przebrałam się. Jednak po schodach zeszłam boso i dopiero w salonie założyłam szpilki.
-Kochanie wyglądasz pięknie.
Tata przytulił mnie i pocałował w czoło.
-Nie wierzę, że tak bardzo wyrosłaś. Dopiero co chodziliśmy na plac zabaw i cię karmiłem a tu proszę.
-Tato. Nadal jestem twoją małą córeczką, tylko trochę wyrosłam.
Wróciłam do pokoju i włączyłam laptopa. Tam było dostępne moje kochanie. Zadzwoniłam do niego i zobaczyłam jego uśmiechniętą twarz. Aż sama się uśmiechnęłam. Rozmawialiśmy chwilę sami a po chwili przyszli chłopcy i rozmawialiśmy wszyscy razem.
-O właśnie Vicky ty jesteś dziewczyną nie?-spytał Harry.
-No raczej tak. A co?
-Pomogłabyś mi wybrać strój na jutrzejszego sylwestra? -odparł Harold.
-No to pokazuj. Zaraz coś wybierzemy.
Było bardzo wesoło z nimi, na koniec zostawili nas samych.
-Skarbie bardzo żałuję, że nie możemy być razem tego dnia, ale obiecaj mi, że będziesz się świetnie bawiła.
-Nie mogę ci tego obiecać, bo nie będzie cię przy mnie. Z tobą bawiłabym się o wiele lepiej choćbyśmy siedzieli w salonie.
Uśmiechnęłam się chociaż do oczy cisnęły się łzy.
-Po nowym roku przylecę do ciebie i spędzimy razem czas.
-Jasne. Damy radę misiu.
Pożegnaliśmy się i ja położyłam. Dlaczego tego dnia nie możemy być razem? Chociaż tego jednego dnia. Rano obudziłam się z uśmiechem. Dzisiaj sylwester juhu. Spojrzałam na zegarek i zauważyłam, że jest już 12. No to nieźle sobie pospałam. Ogarnęłam się i zadzwoniła do mnie Rosie,
-Vicky słuchaj, bo może przyjdziesz do mnie i razem się przygotujemy co?
-No pewnie. Bardzo dobry pomysł.
-To bądź u mnie z sukienką i dodatkami o 17 co?
-Okey nie ma problemu.
Zjadłam obiado-śniadanie i dobrałam wszystkie dodatki. Do 17 chodziłam po domu w szpilkach i muszę powiedzieć, że to nie jest najgorsze. Nawet fajnie się w nich chodzi. Na 17 byłam u przyjaciółki. Tam w salonie wszystko było naszykowane jak w jakimś salonie. Przyjaciółka nalała mi soku i weszłyśmy umyć głowy. Po chwili jak zeszłyśmy to mama Rosie zajęła się naszymi włosami, osobiście miałam podkręcone włosy a Rosie miałam ślicznie upięte i też podkręcone. Ona umalowała się trochę bardziej a ja tylko lekko pomalowałam lekko rzęsy maskarą. Przed 19 byłyśmy gotowe, Rosie i ja. Kiedy założyłam kurtkę skórzaną to zauważyłam, że Rose ma taką samą. Zaśmiałam się. Tata przyjaciółki zawiózł nas na miejsce. Tam było już dużo osób. Wchodząc przywitałyśmy gospodarza i znalazłyśmy chłopaków.
-Łał. Wyglądacie ślicznie.
-A wy przystojnie.
Noah od razu podał nam jakieś kolorowe drinki. Teraz przynajmniej dorównuje mu wzrostem. Po chwili już byłyśmy na parkiecie. Może wam nie mówiłam, ale bardzo lubię tańczyć. Na wszystkim imprezach szkolnych prawie ciągle jestem na parkiecie. Rosie dotrzymuje mi towarzystwa, ale chłopaki też. To znaczy Noah na początku a później wyrywa jakieś laski. Za to Josh nie jest taki, jemu nie zależy na wyrywaniu dziewczyn. On jest bardziej wrażliwszy. Bawiliśmy się do najlepszych hitów tego roku, co chwila kto inny do nas dołączał. Przed północą wszyscy dostaliśmy lampkę szampana, cała reszta była radosna i szczęśliwa a mi zrobiło się smutno.
-Ej Vicky, on myśli o tobie. Zobaczycie się po nowym roku. Będzie dobrze. A teraz smile.
Zrobiłam o co poprosiła przyjaciółka. O północy wyszliśmy na podwórko i wszyscy zaczęli składać sobie życzenia.
Perspektywa Rosie.
Umówiłam się z Niallem, że przyleci na tego sylwestra do nas. Rozmawiałam z Tomem i on zgodził się. Niall miał być na 21 u nas a za chwilę wybija północ a jego nie ma. Co się dzieje? Jakoś poprawiłam humor przyjaciółce. O północy zaczęliśmy składać sobie życzenia, w kolejce podeszłam do Vicky. Składałam jej życzenia i za jej plecami zauważyłam Nialla w marynarce.
Perspektywa Vicky.
Złożyłam sobie życzenia z chłopakami i kilkoma osobami i podeszła do mnie Rosie.
-Vicky to tak, dużo szczęścia, zdrowia ble ble ble. Ogólnie to wiesz, życzę ci dużo miłości, radości uśmiechu. Abyś wytrzymała ze mną jeszcze wiele wiele lat. Więcej spotkań z Niallem, spełnienia marzeń. Cudownego brata. A teraz jeszcze ktoś chce ci złożyć życzenia.
Nie wiedziałam o co jej chodzi, ale poczułam czyjeś dłonie na biodrach i całusa w policzek. Odwróciłam się i zobaczyłam Nialla.
-Przepraszam skarbie, że tak późno, ale samolot miał opóźnienie.
-Cieszę się, że tu jesteś.
Pocałowałam go i złożyłam sobie życzenia z chłopakiem. Później podeszłam do Rosie i złożyłam jej życzenia. Przedstawiłam swojego chłopaka przyjaciołom, bo wcześniej nie poznawałam ich. Do rana bawiliśmy się razem. Około 3 w nocy wyszliśmy z imprezy, odprowadziliśmy Rosie do domu i razem z moim chłopakiem spacerowaliśmy po okolicy.
-Boże nie wiesz jaka jestem szczęśliwa. Dlaczego nie powiedziałeś, że będziesz?
-Chciałem ci zrobić niespodziankę.
Nad ranem wróciłam do domu a Niall do hotelu. Zasnęłam z uśmiechem, ale nie spałam długo. O 11 byłam już na nogach w kuchni. Tata siedział w salonie i coś oglądał.
-I jak zabawa?
-Świetnie tato. Było mega.
-Cieszę się, że się dobrze bawiłaś.
Po śniadaniu napisał do mnie Niall, że zabiera mnie do kina. Uśmiechnęłam się i przygotowałam. Dzisiaj jednak wybrałam płaskie buty, bo nogi mi odpadają. Niall został w Atlancie do końca tygodnia. Codziennie spędzaliśmy ze sobą prawie całe dnie. Dzisiaj wróciłam do domu i zastałam tatę w kuchni.
-Córciu robisz coś jutro po obiedzie?
-Raczej nie.
-Bo chciałem ci powiedzieć, że idziemy na kolacje do Pattie. Musimy wam coś powiedzieć.
-No dobrze.
Kolejnego dnia jakoś ubrałam się i razem z tatą przeszliśmy do Pattie. Przywitałam ją i Justina. Po obiedzie tata i Pattie zrobili się poważni. Nawet bardzo poważni.
-Chcemy wam powiedzieć, że my zadecydowaliśmy, że....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz