sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 17.


-Vicky muszę z tobą porozmawiać. Mam propozycję.
-Stało się coś?
-Nie spokojnie. Mam propozycję i zapewne się zgodzisz, bo w weekend mam koncert w Londynie a wiem, że chłopaki mają weekend wolny i spotkałabyś się z Niallem.
-Naprawdę mogłabym z tobą lecieć? A co na to tata?
-Zgodził się bez problemu. Tylko wiesz będziemy tam dłużej niż weekend i nie poszłabyś do szkoły.
-Dla mnie spoko. Boże Justin uwielbiam cię. Dziękuję
Przytuliłam mocno brata i zaczęłam skakać jak głupia a Jusitn śmiał się ze mnie.
-Justin tylko mam prośbę.
-Tak?
-Nie mów nic chłopakom, że ja lecę z tobą. Chce zrobić Niallowi niespodziankę.
-Jasne nie ma problemu. Mogę zainicjować wasze przypadkowe spotkanie?
-A wymyśliłeś coś.?
-No tak, bo chłopaki mają przyjść na mój koncert, więc wtedy mogłabyś zaskoczył Nialla.
-Świetnie. Dziękuje. To kiedy lecimy?
-W piątek rano a koncert jest wieczorem.
-Cudownie.
Czyli, że mam tydzień. Już nie mogę się doczekać. Od razu zadzwoniłam do Rosie i zaczęłyśmy skakać z radości. Ta całą sobotę spędziła u mnie, porobiłyśmy sobie zdjęcia. Tydzień minął bardzo szybko, dzisiaj już jest czwartek. Po szkole wróciłam do domu i zaczęłam się pakować, ale przerwał mi Niall, bo dzwonił na skypie.
-Hej skarbie. I jak się mieszka w nowym domu?
-Hej misiu. Wiesz świetnie. Mam cudownego brata,
-No słyszałem. A co będziesz robiła w weekend?
-Wiesz będę siedziała sama w domu, bo Justin jedzie na jakiś koncert. Może wyjdę z przyjaciółmi. Nie wiem jeszcze.
-A nie dałabyś rady przylecieć z Justinem?
-Niall rozmawialiśmy na ten temat. Nie mogę lecieć. Muszę zostać tu na miejscu.
Rozmawialiśmy dosyć długo a jak skończyliśmy to do bardzo późna pakowałam się. Rano obudził mnie tata, momentalnie podniosłam się i odbyłam poranne czynności wraz z ubraniem się. Zeszłam do salonu i zauważyłam Justina. Przywitałam wszystkich i usiadłam przy stole. Zjadłam płatki z mlekiem i wyszliśmy. Na lotnisku było sporo fanek i paparazzich. Justin zaczął podpisywać autografy i robić zdjęcia z dziewczynami. Ja nie chciałam, żeby reporterzy robili mi zdjęcia. Jednak nie udało mi się tego ominąć. W końcu wsiedliśmy do samolotu. Rodzice siedzieli obok siebie, a my z Justem obok. Cały lot rozmawialiśmy i wygłupialiśmy. Zrobiliśmy sobie kilka słit foci i jedną wstawiłam na twittera. Na miejscu pojechaliśmy do hotelu ogarnąć się. Wzięłam orzeźwiający prysznic i przebrałam się. Już tutaj nie przyjedziemy, dlatego od razu ubrałam się na wieczór. Podjechaliśmy na halę i Justin miał próbę. Jak dziewczyny zaczęły się schodzić to pojechaliśmy na obiad i wróciliśmy na halę.
-O której mają być chłopaki?
-Wiesz co nie wiem. W każdej chwili mogą przyjść.
-Fajnie a jak mnie zobaczą?
-To i tak Niall będzie miał niespodziankę, bo myśli, że siedzisz w Atlancie.
-Wiem wiem.
Stylistka przygotowała Justina i zaczęliśmy iść za scenę, ale usłyszałam swoje imię zza pleców. Ten głos poznam wszędzie, odwróciłam się i podbiegłam do chłopaka. Wtuliłam w niego i czule pocałowałam.
-Co ty tu robisz?
-Niespodzianka.
Wspólnie poszliśmy za scenę i tam staliśmy cały koncert. Chłopaki dokuczali nam, ale w pozytywnym sensie. A my staliśmy wtuleni. Po koncercie pojechaliśmy na kolacje a po niej wróciliśmy do hotelu. Zanim zasnęłam to dostałam sms
"Skarbie porywam cię jutro na cały dzień. "
"Ale gdzie mnie porywasz?"
"Niespodzianka. Bądź gotowa na 12."
Uśmiechnęłam się i położyłam spać. Co on kombinuje? W nocy śniła mi się mama, przytulała mnie. Była radosna uśmiechnięta, taka jaką ją zapamiętałam. Rano obudziłam się o 10. Odbyłam poranne czynności i ubrałam się. (dodatkowo pod spód włożyłam cienki beżowy sweterek) Zeszłam na dół na śniadanie a o 12 wyszłam przed hotel. Po chwili przyjechał Niall, podjechaliśmy do samego centrum Londynu.
-Byłaś kiedyś w Londynie?
-Nie, nie miałam okazji.
-To dobrze się składa.
Spacerowaliśmy po mieście i o dziwo nikt nas nie zaczepił. Byliśmy w płacu Buckingham, Big Benie, Hyde Parku i Madame Tussaud's Gallery. Później poszliśmy wspólnie na kolacje, wychodząc z restauracji błysły flesze, które mnie oślepiły. Niall złapał mocniej moja dłoń i zaczepiliśmy przepychać się przez tłum. Chciałam zakryć oczy, ale już trudno. Niall zadzwonił po samochód i po chwili wsiedliśmy do środka.
-Przepraszam cię za nich.
-Niall nie masz za co, to twój świat.
-Ale chciałem cię uchronić przed nimi.
-Będę musiała się przyzwyczaić.
-To co, teraz jedźmy w ostatnie miejsce i mogę cię odwieźć do hotelu.
-A nie możemy wrócić pieszo? Chciałabym jak najwięcej czasu z tobą spędzić.
Ostatnim miejscem było London Eye. Od zawsze marzyłam, żeby tutaj przyjechać. Weszliśmy do kapsuły sami i wjechaliśmy na górę. Dobrze, że wzięłam aparat ze sobą. Dzisiejszego dnia zrobiłam mnóstwa zdjęć a co najważniejsze zdjęcia z Niallem. Wracając do hotelu szliśmy wtuleni rozmawiając. W pewnym momencie podeszło do nas kilka dziewczyn, Niall chciał im odmówić, ale przerwałam mu.
-Niall podpisz im te zdjęcia. Ja poczekam chwilę.
Zrobiłam im zdjęcia, wiem jakie to jest ważne dla Horana. Ciągle spoglądał na mnie i uśmiechał się. Po chwili dziewczyny odeszły,
-Dlaczego to zrobiłaś?
-Bo wiem jakie to dla ciebie ważne. Wiem jak one cię kochają, nie chciałam, żebyś przeze mnie je zawiódł.
Uśmiechnęłam się a ten pocałował mnie w głowę. Kolejnego dnia też spędziliśmy razem, ale i z chłopakami. Wieczorem chłopaki zaprosili nas do siebie i do późna oglądaliśmy filmy. W Londynie zostajemy jeszcze 2 dni, które spędziłam z Niallem. Dzisiaj już wracamy, znowu muszę się rozstać z chłopakiem. Dlaczego to musi być takie trudne? Obudziłam się wcześnie rano, ogarnęłam i podjechaliśmy na lotnisko. Cały lot przespałam, w Atlancie byłam zaspana a fotoreporterzy robili nam sporo zdjęć. Wróciliśmy do domu i położyłam się. Przespałam dzień i noc, obudziłam mnie Justin była 10 godzina. Wepchnął się do mnie na łóżko.
-Ej Vicky co jest?
-Nic, a co ma być?
-Bo wczoraj jak weszłaś do pokoju to nie wyszłaś od tej pory. Martwimy się.
-Nic mi nie jest. Strasznie mi się spać chciało.
-Widzę właśnie. Może rodziców oszukasz, ale nie mnie. Chodzi o Nialla?
-Bo musiałam wracać a on został tam w Londynie.
Wtuliłam się w brata, ale ten podniósł mnie na nogi
-Co ty robisz?
-Muszę zabrać cię z domu, bo będziesz się zadręczać.
-Justin daj mi spokój.
Spotkałam się z przyjaciółmi i poprawił mi się humor. Nawet Noah przestał pieprzyć o swoich nowych zdobyczach. Od poniedziałku znów poszłam do szkoły, na jednej z przerw podeszła do mnie....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz