Kilka tygodni minęło wesoło i szybko. Z przyjaciółmi staramy się żyć beztrosko i radośnie. Nie przejmujemy się zakończeniem szkoły i wyborem czegoś dalej. Od jakiegoś czasu myślę nad moim związkiem. Od tych kilku miesięcy ani razu nie powiedziałam Jasonowi, że go kocham. Dziś umówiłam się z Rosie, w ciągu dnia poszłyśmy na zakupy a wieczorem wróciłyśmy do przyjaciółki. Miałam u niej nocować. Siedziałyśmy do późna u niej w pokoju i rozmawiałyśmy. Powiedziałam przyjaciółce o swoich ostatnich przemyśleniach. Muszę zakończyć ten związek, bo to nie ma dalej sensu. Po kilku dniach spotkałam się z Jasonem. Usiedliśmy wspólnie u niego w salonie. Byłam bardzo zdenerwowana.
-Chcesz coś do picia?
-Nie, musimy porozmawiać. Jason, bo chyba musimy zakończyć nasz związek. Bardzo cię lubię, ale między nami nic nie będzie. Przepraszam cię.
-Nadal kochasz Nialla?
-Przepraszam cię. Jason nie zrozum mnie źle, nie mogę dalej cię okłamywać. Wybacz mi.
-Rozumiem cię. Jasne że wybaczę, to co nadal przyjaciele?
Kiwnęłam głową i przytuliłam Jasona. Wróciłam do domu i zamknęłam się w pokoju. Założyłam dresy i rozpłakałam się.
Boże jak ją go kocham. Po kolejnych tygodniach już poważnie myślę nad uczelnią. Tata i Pattie posunęli mi pomysł o architekturze. Bardzo fajny pomysł, poważnie zaczęłam się nad tym zastanawiać. Zawsze uwielbiałam rysować. W poprzednim domu sama zaprojektowałam nasz ogród. Rozmawiałam z Rosie na temat uczelni, bo fajnie by było zamieszkać razem, gdyby studiować w tym samym mieście? To by było coś. Dzisiaj ona przyszła do mnie i patrzymy na internecie różne uczelnie. Rosie chce iść na psychologię, znalazła kilka uczelni tutaj w pobliżu i zamierza wysłać papiery. Też znalazłam coś i będę wysyłać papiery. A nie powiedziałam wam, ostatnio ukończyłam kurs na baristę i kurs malarski. Bawiłam się świetnie, poznałam nowe osoby. Ostatnio też brałam udział w kilku konkursach rysunkowych, jeden z nich był architektoniczny.
-Rosie chcesz coś?
-Tak. Justina obok.
-Przecież wiesz, że za dwa dni wróci. Wytrzymasz kochana.
-To poproszę soku.
Przygotowałam też paluszki i po kawałku ciasta. Przyniosłam a Rosie już się uśmiechała.
-A co ty tak się uśmiechasz?
-Bo patrz. Włączyła mi się twoja poczta i dostałaś odpowiedź z tego konkursu co cię zgłosiłam. To znaczy przeszłaś do kolejnego etapu i musisz narysować nowe projekty.
-Ty mówisz serio? Odezwali się? Przecież wysłałam takie brzydkie zdjęcia,
-Były piękne. Chodź i czytaj.
Byłam zaskoczona tą odpowiedzią. Strasznie ucieszyłam się. Do wieczora siedziałam z przyjaciółką w salonie. Kolejnego dnia rano jak zawsze poszłam do szkoły, tam myślałam nad tym konkursem. Mam 2 tygodnie na te projekty, dobrze, że ostatnio ukończyłam ten kurs, bardzo mi się teraz przyda. Na lekcjach szkicowałam i myślałam nad tym wszystkim. Całe te 2 tygodnie po lekcjach, weekendy siedziałam w pokoju i zajmowałam się tymi projektami. Wszystko skończyłam i pokazałam rodzinie i przyjaciołom, ci stwierdzili, że to jest piękne. Już mam pierwszych klientów, oczywiście jak zostanę architektem.
-Mój dom możesz zaprojektować nawet jeśli nie zostaniesz architektem. Dla mnie zawsze będziesz cudownie rysowała.
Oni są cudowni, do wieczora siedziałam z nimi. Czas tak nie ubłagalnie mija. Już w sobotę mamy mieć bal kończący szkołę. Bardzo się cieszę na niego chociaż nie mam pary. Sukienkę mam już wybraną, za moją fryzjerkę i makijażystkę chce się bawić Pattie, więc zgodziłam się. Cały tydzień nic innego nie jest tematem rozmów tylko bal. Cała szkoła o tym mówi. Rosie jest strasznie podekscytowana. Wszystkie egzaminy mamy zdane m skończone. Teraz wystarczy czekać na odpowiedzi ze szkół. Dziś już sobota, na twitterze napisałam informację o balu. Obudziłam się wyspana, ale nie dziwne jak się wstaje o 12. Bal rozpoczyna się o 18, więc trochę czasu mam. Zjadłam obiad i spokojnie wzięłam długą kąpiel. Trochę przysnęłam, ale zaraz po przebudzeniu zaczęłam się szykować. Pattie podkręciła mi włosy i upięła aby nie wypadały na oczy, umalowała mnie też i założyłam sukienkę. Wszystko pasowało do siebie świetnie. Na koniec założyłam tylko szpilki i wyszłam z Justinem. Pojechaliśmy po Rosie i we trójkę na bal. Przy wejściu spotkaliśmy Josha, Noaha z Melani. Jako, że ani ja ani Josh nie miał pary to tańczymy razem walca. Bardzo się cieszę, że mam takiego przyjaciela. Weszliśmy razem na salę, dekorację były cudowne. Wszystko wyglądało ślicznie a ja zaczęłam się denerwować. Co jeśli się pomylę? Kiedy wszyscy już byli zaczęliśmy.
-Ej Vicky nie denerwuj się. Poprowadzę cię.
Uśmiechnęłam się i zaczęliśmy tańczyć. Jakoś w połowie już wyluzowałam się. A po wszystkim czułam się świetnie. Ogólnie bal przebiegał bardzo wesoło, jakoś w połowie wyszliśmy na dwór zrobić sobie zdjęcia. Melanie zrobiła naszej paczce zdjęcia, później zrobiłam sobie z Rosie. Po kolei z chłopakami i wróciliśmy. Ogólnie to bawiliśmy się chyba do 5 a to już był koniec. Wróciliśmy do domu pieszo, żartując. Kolejnego dnia obudziłam się o 14, wcale nie miałam ochoty na podnoszenie się. Stopy bolą mnie cholernie. Jednak zeszłam do kuchni, tam spotkałam rodziców i Justina na kanapie.
-Brat a ty co już nie śpisz?
-Bo One Direction zapomnieli o tym, że jestem po balu.
Zaśmiałam się i wzięłam szklankę soku.
-Kochani poczekacie na obiad czy zrobić wam śniadanie?
-Poczekamy na obiad. Położyłam się obok Justina i wtuliłam w jego ramię. Nie wiem kiedy zasnęłam, ale jak obudziłam to spojrzałam na zegarek i była 18. Fajna godzina, Justin leżał i nadal spał. Weszłam do kuchni i zauważyłam karteczkę od rodziców.
"My jesteśmy u znajomych. Będziemy późno."
Czyli mamy wolną chatę. Szkoda, że zero chęci na robienie czegoś. Odgrzałam nam obiad i obudziłam brata. Zjedliśmy wspólnie i do późna oglądaliśmy filmy. Kolejne dwa dni siedzieliśmy w domu, spotkaliśmy się naszą ekipą i nudziliśmy. Wstawiliśmy zdjęcia na twittera, kilka wybrałam do wywołania. W czwartek zakończenie roku, mimo wszystko będzie brakowało mi tych jap i tych przypałów. To jakaś masakra. Dziś jeszcze ostatni dzień w szkole, to znaczy ma być jakiś turniej w kosza i jakieś sportowe rozgrywki. Rano ubrałam się w letnią sukienkę, zjadłam śniadanie smutna. Przyjaciele przyszli po nas i jak spojrzałam na Rosie, która miała łzy w oczach to zrobiło mi się gorzej smutna. Mocno przytuliłam przyjaciółkę i weszliśmy do szkoły. W środku było wesoło, leciała muzyka i cheerlederki tanczyły. Chłopaki poszli się przebrać a my kręciłyśmy się. Co chwila ktoś nas przytulał, nie chce kończyć tej szkoły. Gdy rozpoczął się mecz było już weselej, przestałyśmy o tym myśleć. Kibicowałyśmy chłopakom, po wygranej od razu poszliśmy ich przytulić. Później jeszcze były inne ciekawe zajęcia a po wszystkim umówiliśmy się z takimi bliższymi znajomymi na pizzę. Do późna spacerowaliśmy i wygłupialiśmy się. Kolejnego dnia wstałam rano i przygotowałam się. Ubrałam w sukienkę oraz szpilki i zeszłam na śniadanie. Jakoś nie mogłam jeść, razem z bratem poszliśmy do szkoły i przed wejściem spotkaliśmy resztę. Rosie już prawie płakała, ale tak jak ja. Dlaczego teraz jak zaczęłam się przyzwyczajać do nowej klasy to muszę z nią pożegnać? Weszliśmy na salę i zajęliśmy swoje miejsca. Siedziałam obok Josha, który co chwila mnie pocieszał. Dyrektor zaczął swoją przemowę a my z Rosie zaczełyśmy płakać. Kiedy dyrektor zaczął rozdawać dyplomy to już była masakra. Podchodząc po dyplom rozpłakałam się jeszcze bardziej, tak jak Rosie. Po kilku godzinach wszystko skończyło się a my wyszliśmy ze szkoły. Chłopaki przytulili nas i pocieszyli. Kilka dni minęło bardzo fajnie. Razem z przyjaciółmi codziennie spotykaliśmy się. Dziś Rosie od rana jest u nas, spędzimy na kanapie i rozmawiamy. Po chwili przyszedł list do mnie, zdziwiłam się, bo ze szkół to jeszcze za wcześnie. Otworzyłam i zaczęłam czytać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz