Do kawiarni dzisiaj też wpadł Nathan. Zaskoczył się, że mnie tutaj widzi.
-Co ty tu robisz?
-Pracuję. Wiem, że myślałeś, że robię coś innego i zarabiam więcej.
-Przestań. Nie interesuje mnie to, że nie masz mnóstwa pieniędzy. Interesujesz mnie ty.
-OOOOO. Dziękuję.
Przywitałam go buziakiem i przytuliłam. Usiadł przy stoliku,
-To co mi zaproponujesz?
-A przyszedłeś na kawę czy coś zjeść też?
-Na kawę i jakieś ciastko.
-To zaraz podam ci coś specjalnego.
Uśmiechnął się a ja podeszłam do lady.
-Anna podaj mi kawę z podwójną pianką i naszą pyszną szarlotkę.
Zaniosłam jeszcze kilka zamówień i podeszłam do niego.
-Proszę bardzo twoje zamówienie.
-Dziękuję. Może dosiądziesz się do mnie?
-Nathan bardzo chętnie, ale mam mnóstwo klientów. Przepraszam cię.
Biegałam jak szalona po kawiarni i co chwila coś komuś podawałam.
-Vicky ty znasz Nathana?
-Znam a coś w tym złego?
-A między wami to coś poważnego?
-Zamawiacie coś jeszcze?
-Poprosimy po szarlotce.
Dzień był bardzo męczący, po powrocie do domu wzięłam długą gorącą kąpiel. Nogi to mi chyba jutro odpadną. Położyłam się po tym spać. Zaskoczył mnie dziś Niall. Tydzień minął bardzo szybko, codziennie szkoła i praca. Dzisiaj piątek i mam wolne, bo byłam w niedziele. Po szkole wróciłam do domu i zaskoczyłam się, bo moje drzwi były otwarte. Nie jestem osobą, która przechodzi obok miejsca, gdzie gdzieś się coś dzieje. Weszłam do środka cicho i od razu ktoś mnie złapał. Przyłożył mi pistolet do głowy i zatrzasnął drzwi. Bałam się cholernie, nie wiedziała czego on chce. Związał mnie i zakneblował.
-Posiedzimy sobie tutaj kilka dni aż zaczną się martwić i zapłacą za wypuszczenie ciebie.
Czyli, że chodzi tutaj o kasę. Nie wierzę w to. Całą noc nie spałam, kolejnego dnia za to, że chciałam się wyrwać dostałam mocno w twarz i kilka razy z kopa w brzuch. Muszę coś wymyślić, oni nie mogą zapłacić. Ciekawe do kogo on napisze, Nathan, Justin, One Direction. Kurwa nie wiem co on ma w tej popierdolonej głowie. Nagle przypomniałam sobie o potajemnym telefonie w łazience. Ten mi zabrał, ale o tamtym nie wiem. Wieczorem odezwałam się, że muszę iść do toalety.
-Ale masz nic nie kombinować, bo pożałujesz tego. Jasne.
Kiwnęłam głową i weszłam do łazienki. Załatwiłam się a przy tym napisałam sms do Zayna, bo jego numer miałam tylko zapisany.
"Zadzwoń na policję i przyjedźcie. POMOCY."
Wyłączyłam telefon i schowałam. W salonie znów mnie związał, ale tym razem mocniej aż mi się liny w nogi wbijały i w nadgarstki. Po około godzinie przyjechała policja, ale zanim oni go dorwali to ten postrzelił moją rękę. Z tego wszystkiego straciłam przytomność i nic nie pamiętam.
Perspektywa Zayna.
Nie wiedziałem o co chodzi, ale zrobiłem to o co prosiła. Pojechałem razem z policją, ale ci kazali nam zostać na zewnątrz. Gdy usłyszałem strzał wbiegłem na górę, zobaczyłem Vicky we krwi. Po chwili weszli sanitariusze i ją zabrali. Dowiedziałem się tylko do jakiego szpitala jadą i we czwórkę pojechaliśmy za nimi. Nie było z nami Nialla, ale poszedł na randkę. Ostatnio był zły po tym jak widział Vicky z Nathanem, a teraz znów się spotyka z tą laską. Czy on chce, żeby ona była zazdrosna? Oni oboje chyba tego chcą. W szpitalu zabrali ją na blok, musieli sprawdzić czy kula nie przebiła kości i niczego nie uszkodziła. Po godzinie wywieźli ją i zawieźli na salę.
-Jesteście z rodziny?
-Niestety, ale jesteśmy jedynymi bliskimi osobami jakich ona ma tutaj?
-Dobrze, więc udzielę wam informacji. Kula nie uszkodziła kości, ale poszarpała mięśnie. Ma także połamane żebro i widać, że została pobita. Ręka będzie ją balała, ale dostanie antybiotyk i leki przeciwbólowe. W szpitalu zostanie kilka dni, ale będzie potrzebowała opieki.
-Możemy do niej wejść?
-Ale tylko na chwilę, ona musi odpoczywać.
Weszliśmy do niej, ale ta spała, dlatego wyszliśmy. Podjechaliśmy do niej do mieszkania i zdecydowaliśmy zabrać dla niej jakieś rzeczy. Ogarnęliśmy mieszkanie i wróciliśmy do siebie. Wieczorem siedzieliśmy w piątkę przy kolacji, powiedzieliśmy Niallowi o wszystkim
-Ej chłopaki mam propozycję, bo Vicky teraz będzie potrzebowała opieki i może jakiś czas przeprowadzi się do nas co?
-Świetny pomysł, nie powinna teraz zostać sama.
Cała czwórka się wypowiedziała a Niall siedział cicho patrząc w talerz.
-Niall a ty? Wszyscy muszą się zgodzić.
-Też uważam, że nie powinna zostać sama.
Uśmiechnąłem się, ale on powiedział to tak obojętnie. Później poszedł do siebie i siedział w ciszy. Kolejnego dnia z Louisem pojechaliśmy do szpitala. Vicky obudziła się, ale była słaba. Pocałowaliśmy ją w czoło i usiedliśmy przy łóżku.
-Jak ty się czujesz?
-Słabo. Ale cieszę się, że was widzę. Dziękuję Zayn, że zadzwoniłeś po policję.
-Nie masz za co młoda.
Perspektywa Vicky.
Obudziłam się w białym pomieszczeniu. Pielęgniarka opowiedziała mi co się stało i podała kroplówkę. Strasznie bolała mnie ręka. Przypomniałam sobie o wszystkim. Gdyby nie Zayn to nie wiem co by było. Rano przyjechał do mnie z Louisem. Siedzieli przy mnie i wygłupiali się. Po kilku dniach dostałam wypis, przyjechał po nie Zayn.
-Zayn dałabym sobie radę. Nie potrzebnie się fatygowałeś.
-Potrzebnie potrzebnie. Nie zostawimy cię samej. Dzwoniłem do twojej szefowej i ona dała ci 2 tygodnie wolnego. W szkole odrazu poinformowałem, że cię nie będzie. A teraz zabieram cię do naszego domu.
-Zayn, ale ja nie chce robić wam problemów.
-Nie zostaniesz teraz sama rozumiesz? Albo ty przyjedziesz do nas albo nasza piątka zwali ci się na głowę do twojego mieszkania. Więc wygodniej będzie u nas.
-Widzę, że z tobą nie wygram, jedźmy chociaż po jakieś rzeczy.
Zabrałam jakieś ciuchy, kosmetyki i pojechaliśmy do nich. Tam chłopaki mocno mnie przytulili i kazali wygodnie się położyć na kanapie.
-Jak ty się czujesz co?
-Lepiej dziękuję. Nie potrzebnie jesteście tacy uparci. Dałabym sobie radę u siebie.
Nawet Niall do nas zszedł i siedział w salonie. Przerwał nam mój telefon. Dzwoniła Rosie,
-Boże Vicky nic ci nie jest?
-Spokojnie kochana. Nic mi nie jest.
-Może ja przyjadę do ciebie na jakiś czas?
-Nie trzeba. One Direction się mną zajmują.
-Ale Justin w następnym tygodniu przyjedzie do ciebie, bo będzie miał wolne.
-Nie musi.
Kolejne uparte osoby. Po kolacji dzwonił do mnie Justin a później tata. Poprosiłam ich, żeby wszyscy nie przyjeżdżali. Justin ma przyjechał sam, wieczorem połknęłam proszki i położyłam się. Wreszcie mogę się wyspać w normalnym łóżku. Po obudzeniu zaczął dzwonić mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz ii.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz