wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 48.

To co tam zobaczyłam załamało mnie, mnóstwo dziewczyn wyzywało mnie i mówiły, żebym lepiej nie pokazywała się na ulicy.
"Jesteś paskudna. Nie pasujesz do naszego Niallerka."
"Co on w tobie widzi?"
"Jesteś z Niallem tylko dla pieniędzy. Jak można być kimś takim. "
Nie mogłam więcej na to patrzeć, zamknęłam laptopa i rozpłakałam się. To jakaś masakra. Jak one tak mogą.
Perspektywa Zayna.
Wszedłem na twittera, aby odpisać fankom i zobaczyłem, że wiele z nich najeżdża strasznie na Vicky. Czym oni im zawiniła? Ciekawe czy ona to widziała. Napisałem tweet
"Czemu na nią najeżdżacie? Nie widzicie jaki Niall jest szczęśliwy? To jest kolejna dziewczyna, której nie możecie zaakceptować. Eleanor, Danielle, Perrie. To jest męczące. Vicky my znamy prawdę. "
Chłopaki po chwili zeszli z pokoi i zapytali
-Widziałeś co one nagadały?
-Widziałem, napisałem coś na ten temat.
-Ciekawe czy Vicky widziała. -odparł Harry.
Każdy coś napisał w obronie przyjaciółki. Najbardziej zdenerwował się Niall,
-Niall jutro mamy wywiad, powiemy coś na ten temat.
-Kurwa ja rozumiem, że one mnie kochają, ale ja chyba też mam prawo być szczęśliwy. Przecież logiczne, że nie będę z każdą z nich.
Zabrał kurtkę i wyszedł.
Perspektywa Nialla.
Mam dość tego kurwa. Czy nie widzą, że jestem szczęśliwy z Victorią? Kocham swoje fanki, ale one przesadzają. Podjechałem szybko do Vicky a ta leżała na kanapie. Widziałem, że płacze.
-Vicky skarbie, nie płacz. Serce mi pęknie.
Przytuliłem ją mocno i tak siedzieliśmy.
-Jadłaś coś?
-Obiad.
-To idziemy do kuchni coś przygotować.
Posadziłem narzeczoną na blacie i zacząłem przygotowywać naleśniki. Przy tym wygłupiałem się, aby poprawić jej humor. Całe szczęście udało mi się.
-To jak przestaniesz się tym przejmować?
-Może, ale nadal nie rozumiem tego.
-Słonko nikt tego nie rozumie. Ale to samo spotkało Eleanor, Danielle, Perrie i każdą dziewczynę, z którą się spotykaliśmy. Usiedliśmy z laptopem i pokazałem jej te wszystkie komentarze od chłopaków.
Perspektywa Vicky.
Może nie powinnam brać tego do siebie, ale nie lubię jak ktoś mnie hejtuje. To strasznie boli. Widząc miłe komentarze od chłopaków uśmiechnęłam się i napisałam
"Dziękuję NiallOfficial, zaynmalik, Louis_Tomlinson, Real_Liam_Payne, Harry_Styles. "
Od razu dostałam odpowiedź.
"Nie ma za co. Jesteś częścią naszej rodziny. A o rodzinę trzeba dbać. "
Niall został u mnie na noc a rano odwiózł do szkoły. Po powrocie do domu włączyłam telewizor i zobaczyłam wywiad chłopaków. Była chyba połowa, ale pojawiły się pytania o mnie. Niall odpowiadał szczerze nie wyjawiając szczegółów. O ciąży nie powiedzieli nic, na koniec narzeczony poprosił
-Czy mogę na koniec coś powiedzieć?
-Oczywiście, ale masz chwilkę.
-Dobrze. Chcę poprosić wszystkie fanki o wyrozumiałość. My mamy prawo do miłości i zakochani. Bez urazy, ale z wszystkimi z was nie będziemy. Jest nam bardzo przykro, że tak traktujecie nasze dziewczyny czy narzeczone. Nie chce, żeby był kolejny raz. Nie rańcie naszych wybranek.
-To bardzo poważne wyznanie. Chodzi o ostatnią sytuację na twitterze?
-Chodzi o wszystkie sytuacje na twitterze. Mamy wszyscy tego dość, dziewczyny cierpią przez te słowa, może niektóre z was robią to pod wpływem emocji, ale zastanówcie się zanim kogoś wyzywacie.
-Dobrze dziękujemy za ten wywiad. Mamy nadzieję, że wasze słowa dotrą do fanek. A wam życzymy szczęścia.
Uśmiechnęłam się i napisałam do narzeczonego.
"To było cudowne. Tak wspaniale nas broniłeś, dziękuję. Kocham cię."
Minęły dwa tygodnie i już jutro wizyta u lekarza. Niall uparł się, że pojedzie ze mną, ale cieszę się, że chce brać aktywny udział w życiu maluszka. Po zajęciach czekał na mnie narzeczony. Razem podjechaliśmy do lekarki, weszliśmy razem szczęśliwi.
-Widzę z narzeczonym tym razem?
-Tak. Bardzo chciał tutaj przyjechać.
-Dobrze, to cudowne. Były jakieś objawy, komplikacje?
-Nie, przez ten miesiąc czułam się świetnie.
Zrobiła mi UZG i Niall miał iskierki w oczach. Po wyjściu podjechaliśmy do centrum. Nialler coś wymyślił, ale mi kazał usiąść w kawiarni. Wrócił po 15 minutach z jakąś torbą,
-Co tam masz?
-Zobaczysz w mieszkaniu chodź.
Podjechaliśmy na miejsce i ten rozpakował. Kupił książkę dla dziecka, gdzie wkleja się wszystkie zdjęcia maleństwa. Dodatkowo kupił buciki dziecka,
-Zwariowałeś a jak ktoś cię zobaczył?
-Spoko. Nikt mnie nie widział. Byłem dyskretny jak ninja.
Zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcia i Niall wstawił na twittera jak całuję go w policzek.
"Z miłością mojego życia. Vicky kocham Cię. "
Uśmiechnęłam się i położyłam spać. Ten miesiąc szkoły minął szybko, dzisiaj idę ostatni dzień. Dostanę jakiś dyplom czy coś. Założyłam sukienkę w której nie będzie widać, mojego zaokrąglonego brzucha. Uśmiechnęłam się i wyszłam. Na miejscu dyrektor coś powiedział i mogliśmy wyjść. Dobrze, że Nialler nie widzi mnie w tych szpilkach, bo twierdzi, że nie powinnam w ciąży w nich chodzić. Wychodząc z budynku zauważyłam narzeczonego.
-Co ty tu robisz?
-Przyjechaliśmy z trasy z chłopakami, bo wczoraj był ostatni koncert. A nie mogę przyjechać po narzeczoną?
-Możesz, możesz. Cieszę się, że cię widzę.
-Ej chwila. Dlaczego masz szpilki?
-Bo inne buty mi nie pasowały.
-Mówiłem ci coś. A pomyślałem, że moglibyśmy lecieć do moich rodziców co? Ostatnio jak z nimi rozmawiałem to mówili, że chcą cię bliżej poznać.
-Fajny pomysł. Ale za za dwa dni najwcześniej. Teraz muszę odespać.
-Zgoda, ale najpierw zabieram cię na obiad.
Zjedliśmy obiad w restauracji i Niallowi odbijało. Zaczął mnie karmić i wygłupiać się. Wychodząc zauważyliśmy paparazzich, serdecznie uśmiechałam się do zdjęć. Muszę się do tego przyzwyczaić. Podjechaliśmy do mnie do mieszkania i od razu przebrałam się. Położyłam się na kanapie a Niall obok mnie z żelkami. Po chwili położył rękę na moim brzuchu i zaczął mówić do fasolki. Zaśmiałam się, ale to było urocze. Później położył się na moich kolanach i śpiewał. Uwielbiam jego głos i te iskierki w oczach kiedy śpiewa. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam a obudziłam jak usłyszałam odgłos tłuczonego szkła. Podniosłam się i zobaczyłam Nialla w kuchni.
-Przepraszam nie chciałem.
-Nic ci nie jest?
-Nie, tylko talerz się potłukł.
-To tylko talerz misiu.
Kolejnego dnia podjechaliśmy do lekarza na kolejne UZG. Fasolka już jest coraz większa, ale dziwne mówić fasolka o dziecku. Ale ono jest takie malutkie, jak rączka. Podjechaliśmy do domu chłopaków, ale oni pakowali się. Nialler też poszedł się spakować a ja przygotowałam dla nich kolację. Wieczorem narzeczony odwiózł mnie do mieszkania i tam spakowałam się. Rano przyjechał po mnie i pojechaliśmy na lotnisko. Szybko przeszliśmy przez odprawę i usiedliśmy na swoich miejscach. W czasie lotu rozmawialiśmy i słuchaliśmy muzyki. Czas jakoś szybko zleciał, ale denerwowałam się. Nie wiem jacy oni są....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz