Kolejnego dnia wychodząc zobaczyłam zdenerwowaną sąsiadkę Ewe.
-Czy coś się stało?
-Muszę jechać do szpitala z synem a nie mam z kim zostawić córeczki.
-Ja mogę z nią zostać.
-Nie, ty masz swoje zajęcia nie będziemy ci zawracać głowy. Zawiozę ją do cioci.
-Ale ja nie ce do cioci. -odezwała się malutka.
-Ja z nią zostanę, nie ma żadnego problemy a nie mam nic do roboty.
Spakowaliśmy kilka rzeczy dla małej Belli, jakieś zabawki, wymieniłyśmy się numerami i jej mama z synem pojechali do szpitala. Nawet nie wiem co jemu się stało, ale pewnie później się dowiem. Weszłyśmy z Bellą do mojego mieszkania i usiadłyśmy na kanapie. Nie wiem na co się pisałam, nie wiem co takie dziecko lubi.
-Bella powiesz mi coś o sobie?
-Ale czo?
-Dobra zacznijmy inaczej. Jadłaś coś na śniadanko?
-Tak.
-A co chcesz robić?
-Pobawić się lalkami.
Bawiłyśmy się chyba 2 godziny i znudziło nam się.
-Wiesz co ja zamierzałam iść na spacer to może pójdziesz ze mną chwilkę się przejść co?
-Dobla.
Ubrałyśmy się ciepło i spacerowałyśmy. Wstąpiłam po potrzebne rzeczy i spotkałyśmy Perrie.
-Vicky skąd dorwałaś takie słodkie maleństwo?
-Sąsiadki, ale śliczna co?
Zjadłyśmy kawałek ciasta i zaprosiłam Perrie do siebie na obiad. Przygotowałyśmy go z malutką i zjadłyśmy. Ta cała się ubrudziła, więc jakoś umyłam ja i przebrałam. Ona jest taka słodka i śliczna. Wieczorem ta usnęła na kanapie, więc delikatnie odniosłam ją do sypialni i weszłam na skypa.
-Myślisz, że są dostępni?
-W sumie to nie wiem, ale dzisiaj nie mają koncertu.
Weszłam i akurat byli.
-Ej zrobimy im kawał co? -zapytałam.
-Ale jaki?
-Bo nie musisz ukrywać, że śpicie z Zaynem nie?
-No nie będę przed tobą ukrywać no.
-Właśnie, trzeba skoczyć szybko do apteki po test ciążowy.
-Ale przecież mi nie wyjdzie na plusie.
-Oj przez kamerkę to nie będzie widać jak narysujesz cienkopisem.
-Dobre, od wczoraj nie rozmawiałam z Zaynem.
-Widzisz.
Skoczyłam po test ciążowy i kupiłam go tak, aby paparazzi mnie nie zobaczyli. Wróciłam a Perrie siedziała przed telewizorem.
-No wreszcie, bo już dzwonił Niall.
-Dobra, ale musisz się popłakać.
-Nie ma sprawy. Myślę, że jestem dobrą aktorką.
-Zaraz zobaczymy.
Chwile rozmawiałam z Niallem, ale po chwili przyszła radosna reszta. Ja byłam dość smutna, żeby wszystko się udało.
-Ej Vicky a co ty taka smutna? Co Niall ci zrobił? -spytał Louis.
-Nic. Ale jest taki problem.
Wtedy z mojej sypialni wyszła zapłakana Perrie z testem. Usiadła obok mnie i wtuliła się we mnie a Zayn prawie przyszedł do nas przez laptopa.
-Ej co jest? -spytał poważny Niall.
-Kochanie co jest? -wyrwał się Zayn.
-To powinna ci powiedzieć Perrie. Dasz radę?
Chwile siedzieliśmy w ciszy i przyjaciółka pokazała mu test. Wszyscy byli zaskoczeni a Zayn po chwili zaczął się uśmiechać.
-Perrie serio? Będę ojcem?
Ta rozpłakała się. Chłopaki zaczęli się przytulać i cieszyć. Nie tata miała być reakcja.
-I co teraz? -spytałam szeptem.
-Wkręcamy dalej. Teraz ty. Bella akurat płacze,
Wzięłam malutką na ręce i przyniosłam na kanapę. Oni w jednej sekundzie stali w miejscu
-Vicky czy ja o czymś nie wiem? -spytał Niall
-No tak. Jak wyjechaliście to ta malutka przyszła do mnie i adoptowałam ją. Nie miałam serca odesłać jej do domu dziecka.
Oni zamarli a ja ledwo opanowałam się. U Nialla reakcja była trochę inna.
-Niall odezwij się.
-Słodka jest.
Odniosłam Belle do łóżka i zauważyłam co Perrie napisała na kartce
"Dobra koniec tego wkręcania."
Ci siedzieli w ciszy i bardzo poważni. My zaczęłyśmy się śmiać,
-Wam jeszcze jest do śmiechu?
-Tak, bo nieźle dajecie się wkręcić.
Zaczęli krzyczeć na nas, że jesteśmy nienormalne i mogli dostać zawału. Ich miny były niesamowite. Rozmawialiśmy dosyć długo i po Belle przyszła mama. Perrie została u mnie na noc a rano wspólnie przygotowałyśmy śniadanie i zjadłyśmy. Dzisiejszy dzień też spędziłyśmy razem, ale więcej odpoczynku niż wczoraj. Miesiąc do przyjazdu Niallera minął bardzo szybko, w szkole wielkie zamieszanie, bo ostatni rok i trzeba się przygotować do zaliczeń. W domu ciągle coś rysuję i oddaje nauczycielom. Jutro ma przyjechać Niall do mnie, więc po szkole poszłam na zakupy. Kupiłam wszystko co potrzebne i położyłam się spać. Rano wyszłam jeszcze na miasto, znalazłam świetną sukienkę i musiałam ją kupić. Będzie świetna na wieczór. Dokupiłam jeszcze kilka słodkości i wróciłam do mieszkania. Zabrałam się za przygotowania i gdy wszystko było gotowe sama się ogarnęłam. Po usłyszeniu dzwonka otworzyłam i zobaczyłam bukiet kwiatów i po chwili uśmiechniętego Nialla. Uwiesiłam mu się na szyi i czule pocałowałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz