sobota, 11 stycznia 2014
Rozdział 23.
Bałam się tej rozmowy.
-Jesteś z Drew?
-Nie, ten pocałunek był całkowicie spontaniczny.
-A co u ciebie masz kogoś?
-Niall co to za pytania?
-Chciałbym porozmawiać, brakuje mi ciebie cholernie.
-Niall daj spokój, nie wrócimy do siebie jeśli o to ci chodzi. Nie kocham cię.
Czułam się wstrętnie okłamując go, ale nie mam innego wyjścia.
-Niall zapomnij o mnie, nie myśl o mnie.
Podeszłam do chłopaków i czekaliśmy do końca. Justin zaproponował kolacje wszystkim, chciałam odmówić, ale brat nie pozwolił mi na to. Jedliśmy i chłopaki próbowali rozładować emocje, jednak nie wychodziło nam. W końcu ja zdecydowałam, że uciekam.
-Ej miło było, ale rano mamy samolot a ja niespakowana. Dlatego pa.
Przytuliłam chłopaków i wróciłam do siebie. Usiadłam na łóżku i rozpłakałam się. Boże jak to boli. Zostawiłam rzeczy na jutro a resztę spakowałam. Dzisiaj wzięłam zimny prysznic i założyłam większą koszulkę. Usiadłam na parapecie i patrzyłam na gwiazdy. Czemu to wszystko tak bardzo boli? Po chwili usłyszałam otwieranie drzwi i Justin przytulił mnie. Siedzieliśmy do bardzo późna, kolejnego dnia rano obudziliśmy się wcześnie i od razu pojechaliśmy na lotnisko. Znów mnóstwo zdjęć, ale dzisiaj nie byłam w humorze. Cały lot leżałam na kolanach brata i spaliśmy. Na miejscu było popołudnie, wzięłam prysznic i przebrałam się. Włożyłam słuchawki do uszu i wyszłam z domu. Spacerowałam po mieście i weszłam do ulubionej knajpki. Usiadłam przy stoliku i patrzyłam na ulicę.
-Kochaniutka podać ci coś?
-Hej Melani. Poproszę pucharek lodów.
-Lody zawsze dobre na poprawę humoru.
Zjadłam i wyszłam. Przeszłam obok skate parku i zauważyłam znajomych. Podeszłam do nich od tyłu i mocno przytuliłam. Siedzieliśmy na ławce do późna i wygłupialiśmy się. Nowe twarze pojawiły się, chłopcy chyba chcieli nam zaimponować, ale to nie do nas. Po weekendzie poszliśmy do szkoły a wychodząc wpadłam na kogoś. Podniosłam się
-Przepraszam zamyśliłem się.
-Nie ma za co. Nic się nie stało.
Spojrzałam na niego i zauważyłam śliczne czekoladowe oczy, męskie rysy twarzy. Przystojniak.
-Jestem Jason. A ty?
-Vicky. Jesteś nowy tutaj?
-Tak, wprowadziłem się kilka tygodni temu, bo mama chciała.
-Nie podoba ci się tutaj?
-Żadne miasto nie dorówna słonecznej Florydzie.
-To może oprowadzę cię, żeby przekonać co? Tutaj też jest pięknie.
-Bardzo chętnie.
Wracaliśmy razem, bo jak się okazało mieszkamy praktycznie obok siebie. Umówiliśmy za 30 minut pod jego domem. Zjadłam obiad przygotowany przez Pattie i przebrałam. Wciągu pół godziny przygotowałam się i wyszłam. Oprowadziłam nowego kolegę po mieście i chyba zmienił zdanie. Kolejnego dnia przedstawiłam go znajomym i mam nadzieję, że go polubią. Domyślam się jak ciężko jest nowemu, ale coś mi mówi, że to bardzo miły chłopak. Minęły dwa tygodnie i już jutro zakończenie roku. Tak się cieszę na te wakacje, wreszcie wypocznę, ale nie wiem czy od nadmiaru wolnego czasu nie będzie mi gorzej na sercu. Dziś znów spotkałam się z Jasonem, po powrocie do domu natchnęłam się na Justina w kuchni.
-A gdzie to się było tak długo?
-A na spacerze, a zresztą nie muszę ci się spowiadać.
-Z Jasonem byłaś?
-A co cię to obchodzi?
-Nie tak pytam. Widzę, że muszę mu podziękować, bo codziennie uśmiechasz się.
-Nawet z nim nie rozmawiaj.
Kolejnego dnia rano ubrałam w czarną delikatną sukienkę oraz beżowe szpilki i podjechałam pod szkołę z bratem. Tam akurat wpadłam na Jasona, w koszuli i krawacie wyglądał mega przystojnie. Przywitałam go buziakiem w policzek i weszliśmy na salę. Oczywiście wszystko trwało jak co roku, ale teraz nie dostałam nagrody, bo nie brałam udziału w zawodach. Natomiast Josh, Noah i Justin dostali za kosza. Ze szkoły wyszłam ostatnia i zauważyłam jak Rosie żegna Justina całusem. Czy między nimi coś jest? Dogoniłam ją
-Co jest między wami?
-Nic a co ma być? Przyjaźnimy się.
-Jasne, popatrz mi w oczy.-ta jednak długo nie wytrzymała, wiedziałam, że kręci
-Więc?
-No dobra, podoba mi się Justin, wychodziliśmy kilka razy, ale to chyba nic wielkiego.
-Co ty opowiadasz. Widzę jak on na ciebie patrzy.
-Ale wiesz, że on jest taki jak Noah? Może nie identyczny, ale zależy mu na seksie a mi nie. Nie chce tego robić z kimś kogo nie kocham.
Po tym zdaniu zaczęłam myśleć o Niallu, my to zrobiliśmy z miłości chyba.
-Rosie a ja wierzę w ludzkie przemiany. Chłopak potrafi zmienić się dla dziewczyny uwierz mi. Jeszcze coś z tego wyjdzie.
-Nie chce się nakręcać na coś z czego może nic nie wyniknąć, może to, że jestem inna nie spodoba się jemu?
Porozmawiałam z przyjaciółką i wróciłam do siebie. Spotkałam Justina przy kuchni, robił obiadem.
-Dla mnie też zrobisz?
-Jasne.
Przebrałam się w luźne rzeczy i wróciłam do brata. Siadając na blacie nie wiedziałam jak zacząć rozmowę. Dopiero przy jedzeniu zaczęliśmy rozmawiać,
-Kręci mnie w niej to, że jest inna. Ona widzi we mnie Justina Biebera jako osobę a nie jako gwiazdę.
-Justin, żeby z nią być to musisz się postarać bardziej niż do tej pory. Ona jest inna niż wszystkie dziewczyny, ona nie pójdzie z tobą do łóżka na pierwszej randce a żeby ją tam zabrać to też musisz się starać. Znam Rosie dosyć długo, wiem jaka jest.
-Ale to mnie w niej kręci, nie chce mieć takiej dziewczyny jak do tej pory. Chyba wyrosłem z tego, chce mieć kogoś na dłużej niż jedną noc.
-Cieszę się.
-Pomożesz mi?
-Zobaczę co da się zrobić.
Do wieczora siedzieliśmy w salonie, ale Just wpadł na super pomysł.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz