środa, 22 stycznia 2014

Rozdział 33.

Gdy byłyśmy gotowe razem z Justinem podjechaliśmy na miejsce. Nie uwierzycie ile tu jest ludzi. Ile znanych ludzi. Wchodząc Justin od razu zaczął nas przedstawiać. Poznałam między innymi Selene Gomez, Miley Cyrus, The Wanted, Jadena Smitha, Ushera, Codyego Simspona, Carly Rae Jepsen, Scootera. Wszyscy byli bardzo mili, tańczyliśmy i coś tam piliśmy. Po chwili przede mną pojawił się Nathan Sykes i poprosił mnie do tańca. Przetańczyliśmy kilka piosenek i spragnieni podeszliśmy do barku. Ogólnie to do północy czas zleciał szybko. O 24 złożyliśmy sobie życzenia, zadzwoniłam do przyjaciół. Później do rana bawiłam się przede wszystkim z Nathanem i przyjaciółką. Nad ranem wróciliśmy do hotelu i tam się położyłam. Obudziłam się w południe i słyszałam wodę z łazienki. Po chwili wyszła Rossie ubrana ślicznie.
-Świetnie wyglądasz.
-Ty też zaraz będziesz. Idziesz się ogarnąć i zaraz idziemy na obiad i spacer. Nie można zmarnować tego dnia.
Odbyłam poranne czynności i po powrocie do pokoju zastałam już tam Justina.
-Ślicznie wyglądasz siostra.
-Dziękuję. To co idziemy coś zjeść?
-A ty już głodna?
-No strasznie, zaraz umrę z głodu.
Wyszliśmy i podjechaliśmy do restauracji. Po zjedzeniu nie miałam na nic siły. Jednak spacerowaliśmy po centrum Los Angeles. Spotkaliśmy Codyego Simspona i z nim spacerowaliśmy. Bardzo miły i sympatyczny chłopak. Po powrocie do hotelu siedzieliśmy w jednym pokoju.
-Bardzo fajny chłopak z Codyego. Nie uważasz Vicky?
-Wy to specjalnie zrobiliście. Nie spotkaliśmy go przypadkiem.
-Nie gniewaj się. To dla twojego dobra.
Kolejnego dnia ja wsiadłam w samolot do Londynu a oni do Atlanty. Szkoda, że tak mało czasu razem spędziliśmy. Podczas drogi w taksówce dostałam sms.
"Jesteś może jeszcze w L.A? Może byśmy się spotkali? Nathan"
Skąd on ma mój numer? Justin.
"Niestety właśnie przyleciałam do Londynu.   Vicky"
"To może spotkamy się jakoś w Londynie jak już wrócimy? N"
"Bardzo chętnie. To do zobaczenia. V"
Do mieszkania weszłam uśmiechnięta. Włączyłam muzykę i rozpakowałam się. Od razu wstawiłam pranie i przygotowałam lekką kolacje. Siedziałam jeszcze chwilę i zasnęłam. Po obudzeniu zdecydowałam, że zrobię małe przemeblowanie. Spojrzałam na pokój i brakowało mi takiego większego lustra i jeszcze kilku dodatków. Jednak sama tego nie przytacham.
-Halo?
-Hej Zayn. Mam do ciebie prośbę?
-Hej Vicky. Co tam?
-Bo chciałabym jechać po lustro a wiesz, że sama tego nie przytacham. Pomógłbyś mi?
-No pewnie, nie ma nawet problemu. To za za pół godziny przyjadę po ciebie.
-Dziękuję.
Ogarnęłam się i wspólnie ruszyliśmy do sklepu. Po drodze zadzwoniła do mnie Perrie.
-Vicky co powiesz na wspólny wypad na miasto?
-Wiesz co w sumie czemu nie, ale teraz jadę z twoim chłopakiem po szafkę do sklepu.
Zayn wyrwał mi telefon i umówił się gdzie mamy po nią jechać. We trójkę chodziliśmy po sklepie i wybieraliśmy. W końcu zapakowaliśmy zakupy do samochodu i wróciliśmy do mojego mieszkania. Zaprosiłam przyjaciół na kolację, którą mieliśmy przygotować. Jednak wcześniej rozpakowaliśmy zakupy i Zayn składał moje nowe biurko i szafkę. Gdy ten składał to my szykowałyśmy obiad. Poprzestawialiśmy meble w sypialni i wszystko do siebie cudownie pasowało. Po zjedzeniu oglądaliśmy jeszcze film i para pojechała. Mam jeszcze 3 dni na dokończenie pracy do szkoły, więc do późna siedziałam nad nią przy nowym biurku. Kolejnego dnia obudził mnie telefon, dzwonił mój kochany braciszek.
-Obudziłem cię?
-No tak troszkę, ale co tam?
-Stęskniłem się.
Zaśmiałam się i rozmawialiśmy sporo czasu. Później kończyłam swój projekt a niedziele spędziłam na przerabianiu szafki do łazienki i przyklejaniu zdjęć nad biurkiem. Od poniedziałku zaczęłam szkołę i pracę. Po około 3 tygodniach w piątek wróciłam padnięta. Położyłam się na kanapie i z zamkniętymi oczami mocno oddychałam. Przerwał mi telefon, odebrałam nie patrząc kto dzwoni.
-Hej tutaj Nathan. -gdy tylko usłyszałam te pierwsze wyrazy mimowolnie otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się.
-Hej Nathan. Co tam?
-Chcę cię zapytać czy pójdziesz ze mną jutro na kolacje?
-No pewnie, że pójdę.
-Podjechać po ciebie czy spotkamy się na miejscu?
-Może spotkajmy się na miejscu.
-Okey. To jutro przyślę ci dokładny adres. to co 17?
-Świetnie. Dozobaczenie.
Nie mogłam zasnąć, bo myślałam nad tym w co się ubiorę. Rano obudziłam się pełna życia, zjadłam śniadanie i wyszłam na zakupy. Spacerowałam z uśmiechem po sklepach i znalazłam świetne buty. Znalazłam też fajną bokserkę w kolorze bladego różu. Nie wiem czy mam to uważać jako poważną randkę czy kolacje z kumplem. Jednak nie będę się zbytnio stroić. Zjadłam lekki obiad i wróciłam do mieszkania. Tam napiłam się swojej ulubionej kawki i wzięłam gorącą kąpiel. Później wysuszyłam dokładnie włosy i lekko je podkręciłam. Zebrałam wszystkie włosy z przodu i związałam malutką gumeczką z tyłu. Na spokojnie pomalowałam się i ubrałam. Kilka razy wszystko zmieniałam aż doszłam do ładu. Prysnęlam się perfumami i zamówiłam taksówkę, bo dochodziła 17. Miałam niedaleko, więc nie spieszyłam się. Na miejscu Nathan już czekał i razem z nim kilku paparazzich. Przywitał mnie buziakiem w policzek i weszliśmy do środka. Zamówiliśmy dania i rozmawialiśmy.
-Opowiedz coś o sobie.
-Co mam ci powiedzieć? Przeprowadziłam się do Londynu zupełnie sama. Zaczęłam studia architektoniczne, jestem na pierwszym roku...
Rozmawialiśmy dosyć długo. Czułam się przy nim bardzo bezpiecznie i pewnie. Czułam, że mogę mu zaufać i powiedzieć wszystko. Pominęłam tylko kwestię Nialla, bo wiem, że ich zespołu nie przepadają za sobą. Później jeszcze spacerowaliśmy po mieście i Nathan odwiózł mnie do mieszkania.
-Spędziłam bardzo miły wieczór. Mam nadzieję, że to powtórzymy.
-Oczywiście, że tak.
Pożegnałam go buziakiem i weszłam do środka. Uśmiechałam się szeroko odkąd wróciłam do domu. Ubrałam się w piżamkę i zasnęłam. W niedziele musiałam iść do pracy, bo jedna z kelnerek zachorowała. Ubrałam się w luźną sukienkę i poszłam. Dziś był ogromny ruch, co chwila ktoś przychodził i ktoś wychodził. Nawet przyszli chłopcy z 1D. Przywitałam ich i zaproponowałam stolik. Podałam im ich zamówienie
-Vicky może usiądziesz z nami co?
-Przepraszam was, ale jest straszny ruch. Może innym razem.
-Byłoby nam bardzo miło- powiedział Niall.
Zaskoczył mnie tym co powiedział.
-Niestety naprawdę nie mogę. Ale innym razem chętnie.
-To może wpadniesz do nas do domu któregoś dnia? -zaproponował blondyn
-Może wpadnę, ale wiecie studia i praca. Zobaczymy.
Do kawiarni dzisiaj też wpadł...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz