-Świetnie wyglądasz.
-Ty też zaraz będziesz. Idziesz się ogarnąć i zaraz idziemy na obiad i spacer. Nie można zmarnować tego dnia.
Odbyłam poranne czynności i po powrocie do pokoju zastałam już tam Justina.-Ślicznie wyglądasz siostra.
-Dziękuję. To co idziemy coś zjeść?
-A ty już głodna?
-No strasznie, zaraz umrę z głodu.
Wyszliśmy i podjechaliśmy do restauracji. Po zjedzeniu nie miałam na nic siły. Jednak spacerowaliśmy po centrum Los Angeles. Spotkaliśmy Codyego Simspona i z nim spacerowaliśmy. Bardzo miły i sympatyczny chłopak. Po powrocie do hotelu siedzieliśmy w jednym pokoju.
-Bardzo fajny chłopak z Codyego. Nie uważasz Vicky?
-Wy to specjalnie zrobiliście. Nie spotkaliśmy go przypadkiem.
-Nie gniewaj się. To dla twojego dobra.
Kolejnego dnia ja wsiadłam w samolot do Londynu a oni do Atlanty. Szkoda, że tak mało czasu razem spędziliśmy. Podczas drogi w taksówce dostałam sms.
"Jesteś może jeszcze w L.A? Może byśmy się spotkali? Nathan"
Skąd on ma mój numer? Justin.
"Niestety właśnie przyleciałam do Londynu. Vicky"
"To może spotkamy się jakoś w Londynie jak już wrócimy? N"
"Bardzo chętnie. To do zobaczenia. V"
Do mieszkania weszłam uśmiechnięta. Włączyłam muzykę i rozpakowałam się. Od razu wstawiłam pranie i przygotowałam lekką kolacje. Siedziałam jeszcze chwilę i zasnęłam. Po obudzeniu zdecydowałam, że zrobię małe przemeblowanie. Spojrzałam na pokój i brakowało mi takiego większego lustra i jeszcze kilku dodatków. Jednak sama tego nie przytacham.
-Halo?
-Hej Zayn. Mam do ciebie prośbę?
-Hej Vicky. Co tam?
-Bo chciałabym jechać po lustro a wiesz, że sama tego nie przytacham. Pomógłbyś mi?
-No pewnie, nie ma nawet problemu. To za za pół godziny przyjadę po ciebie.
-Dziękuję.
Ogarnęłam się i wspólnie ruszyliśmy do sklepu. Po drodze zadzwoniła do mnie Perrie.
-Vicky co powiesz na wspólny wypad na miasto?
-Wiesz co w sumie czemu nie, ale teraz jadę z twoim chłopakiem po szafkę do sklepu.
Zayn wyrwał mi telefon i umówił się gdzie mamy po nią jechać. We trójkę chodziliśmy po sklepie i wybieraliśmy. W końcu zapakowaliśmy zakupy do samochodu i wróciliśmy do mojego mieszkania. Zaprosiłam przyjaciół na kolację, którą mieliśmy przygotować. Jednak wcześniej rozpakowaliśmy zakupy i Zayn składał moje nowe biurko i szafkę. Gdy ten składał to my szykowałyśmy obiad. Poprzestawialiśmy meble w sypialni i wszystko do siebie cudownie pasowało. Po zjedzeniu oglądaliśmy jeszcze film i para pojechała. Mam jeszcze 3 dni na dokończenie pracy do szkoły, więc do późna siedziałam nad nią przy nowym biurku. Kolejnego dnia obudził mnie telefon, dzwonił mój kochany braciszek.
-Obudziłem cię?
-No tak troszkę, ale co tam?
-Stęskniłem się.
Zaśmiałam się i rozmawialiśmy sporo czasu. Później kończyłam swój projekt a niedziele spędziłam na przerabianiu szafki do łazienki i przyklejaniu zdjęć nad biurkiem. Od poniedziałku zaczęłam szkołę i pracę. Po około 3 tygodniach w piątek wróciłam padnięta. Położyłam się na kanapie i z zamkniętymi oczami mocno oddychałam. Przerwał mi telefon, odebrałam nie patrząc kto dzwoni.
-Hej tutaj Nathan. -gdy tylko usłyszałam te pierwsze wyrazy mimowolnie otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się.
-Hej Nathan. Co tam?
-Chcę cię zapytać czy pójdziesz ze mną jutro na kolacje?
-No pewnie, że pójdę.
-Podjechać po ciebie czy spotkamy się na miejscu?
-Może spotkajmy się na miejscu.
-Okey. To jutro przyślę ci dokładny adres. to co 17?
-Świetnie. Dozobaczenie.
Nie mogłam zasnąć, bo myślałam nad tym w co się ubiorę. Rano obudziłam się pełna życia, zjadłam śniadanie i wyszłam na zakupy. Spacerowałam z uśmiechem po sklepach i znalazłam świetne buty. Znalazłam też fajną bokserkę w kolorze bladego różu. Nie wiem czy mam to uważać jako poważną randkę czy kolacje z kumplem. Jednak nie będę się zbytnio stroić. Zjadłam lekki obiad i wróciłam do mieszkania. Tam napiłam się swojej ulubionej kawki i wzięłam gorącą kąpiel. Później wysuszyłam dokładnie włosy i lekko je podkręciłam. Zebrałam wszystkie włosy z przodu i związałam malutką gumeczką z tyłu. Na spokojnie pomalowałam się i ubrałam. Kilka razy wszystko zmieniałam aż doszłam do ładu. Prysnęlam się perfumami i zamówiłam taksówkę, bo dochodziła 17. Miałam niedaleko, więc nie spieszyłam się. Na miejscu Nathan już czekał i razem z nim kilku paparazzich. Przywitał mnie buziakiem w policzek i weszliśmy do środka. Zamówiliśmy dania i rozmawialiśmy.
-Opowiedz coś o sobie.
-Co mam ci powiedzieć? Przeprowadziłam się do Londynu zupełnie sama. Zaczęłam studia architektoniczne, jestem na pierwszym roku...
Rozmawialiśmy dosyć długo. Czułam się przy nim bardzo bezpiecznie i pewnie. Czułam, że mogę mu zaufać i powiedzieć wszystko. Pominęłam tylko kwestię Nialla, bo wiem, że ich zespołu nie przepadają za sobą. Później jeszcze spacerowaliśmy po mieście i Nathan odwiózł mnie do mieszkania.
-Spędziłam bardzo miły wieczór. Mam nadzieję, że to powtórzymy.
-Oczywiście, że tak.
Pożegnałam go buziakiem i weszłam do środka. Uśmiechałam się szeroko odkąd wróciłam do domu. Ubrałam się w piżamkę i zasnęłam. W niedziele musiałam iść do pracy, bo jedna z kelnerek zachorowała. Ubrałam się w luźną sukienkę i poszłam. Dziś był ogromny ruch, co chwila ktoś przychodził i ktoś wychodził. Nawet przyszli chłopcy z 1D. Przywitałam ich i zaproponowałam stolik. Podałam im ich zamówienie
-Vicky może usiądziesz z nami co?
-Przepraszam was, ale jest straszny ruch. Może innym razem.
-Byłoby nam bardzo miło- powiedział Niall.
Zaskoczył mnie tym co powiedział.
-Niestety naprawdę nie mogę. Ale innym razem chętnie.
-To może wpadniesz do nas do domu któregoś dnia? -zaproponował blondyn
-Może wpadnę, ale wiecie studia i praca. Zobaczymy.
Do kawiarni dzisiaj też wpadł...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz