czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 9.

Dostałam sms od nieznajomego numeru
'Hej. Może spotkamy się dzisiaj? Niall"
Skąd on ma mój numer? Przecież to on mi dawał swój. Rosie. To jej sprawka.
"Hej :) Możemy się spotkać. Tylko gdzie? Vicky"
"Wiesz co ja mało znam Atlantę. Niall"
"To napisz w jakim hotelu to gdzieś w pobliżu się spotkamy. Vicky."
"Koło hotelu może lepiej nie. Wczoraj jak jechaliśmy to przejeżdżaliśmy koło parku może tam?"
"Jasne. To co za pół godziny?"
"Idealnie."
Denerwuję się na to spotkanie, nigdy wcześniej nie widzieliśmy się osobiście. Zadzwoniłam do Rosie.
-Hej wiesz może skąd Niall miał mój numer?
-Hej. Nie mam pojęcia a to co umówiliście się?
-Tak. Strasznie się denerwuję.
-Vicky uspokój się. Rozmawialiście tyle razy przez skypa, więc nie ma co się denerwować.
Rozmawiałam z przyjaciółką w czasie drogi do parku. Na miejscu byłam wcześniej, przy okazji zapisałam sobie jego numer. Kiedy przyszedł przytulił mnie, wyglądał świetnie, ubrany. Tylko do tego miał full capa.
-To co może przejdziemy się gdzieś?
-Jasne. Rozumiem, że w miejscu gdzie nie ma dużo ludzi?
-No jakbyśmy mogli, bo wiesz fanki zaraz coś wymyślą.
-Nie ma problemu.
Spacerowaliśmy po parku,
-Może wybierzemy się na lody? Znam bardzo fajną kawiarnię gdzie są pyszne lody.
-Jak idziemy coś zjeść to ja nie odmówię.
Doszliśmy do tej kawiarni, było mało ludzi. Usiedliśmy gdzieś z boku i przeglądaliśmy kartę.
-To co chcesz Niall?
-Zaufam twojej intuicji, wybierz coś.
Zamówiłam swoje ulubione razy dwa i jedząc rozmawialiśmy. Przestałam się denerwować zaraz po tym jako go zobaczyłam. Na żywo rozmawia mi się z nim lepiej niż przez skypa. Nie wiem czym to jest spowodowane. Wieczorem odprowadził mnie do domu i siedzieliśmy na schodach czekając na taksówkę.
-Kiedy wracacie?
-Jutro w nocy mamy samolot. Więc jutro możemy się spotkać jeszcze.
-No pewnie, z wielką chęcią.
W pokoju położyłam się na łóżku i leżałam z uśmiechem. Kolejnego dnia obudziłam się rano i zjadłam śniadanie przed telewizorem. Leciał akurat wywiad chłopaków, obejrzałam do końca i posprzątałam w kuchni. Taty znów nie ma, ciekawe gdzie on się podziewa. Po chwili mój telefon zaczął dzwonić i na wygaszaczu pojawił się napis Niall ;*,
-Hej jak po wywiadzie?
-Hej a dobrze. Mam do ciebie takie pytanie, miałabyś coś przeciwko gdybyśmy zjedli obiad w szóstkę? Chłopaki chcą cię poznać.
-Nie miałabym nic przeciwko, ale z jakiej racji oni chcą mnie poznać?
-Po prostu chcą cię poznać.
Umówiliśmy się w konkretnej restauracji i na wyznaczoną godzinę, ogarnęłam się i podjechałam taksówką na miejsce. Niestety przed budynkiem było mnóstwo dziewczyn, które nie chciały mnie wcale przepuścić. Jakoś na siłę przepchnęłam się, wtedy ochroniarz nie chciał mnie wpuścić.
-Kurwa człowieku wpuść mnie do środka, bo znajomi na mnie czekają.
-Czy oby na pewno?
-A niby po co bym miała się przepychać? Pomyśl trochę, zastawiliście całe wejście do restauracji a jest pora obiadu, więc chcę coś zjeść.
Wpuścił mnie i wtedy mogłam odetchnąć. Nial przytulił mnie na powitanie i przedstawił z resztą chłopaków. Oni też mnie przytulili. Usiedliśmy przy stoliku i przeglądaliśmy kartę
-Czy to zawsze tak wygląda przed restauracją?
-Prawie zawsze. Niekiedy jak się nie dowiedzą to można spokojnie wejść.
-One chciały mnie tam zabić a i pokłóciłam się chyba z waszym ochroniarzem.
Oni zaczęli się śmiać, każdy zamówił coś dla siebie i jak kelner przyniósł to zastawił cały stół. Jedliśmy wygłupiając się. W ich towarzystwie poczułam się swobodnie, na koniec Zayn zaczął rzucać Niallowi jedzenie do buzi. Było bardzo wesoło, po zjedzeniu chłopaki gdzieś pojechali i zostawili nas we dwójkę. Wyszliśmy na spacer i idąc po parku zatrzymały nas fanki. Niall podpisał im autografy i zrobił z nimi zdjęcia.
-Przepraszam cię za nie.
-Nie szkodzi. To twoje fanki.
Usiedliśmy w parku na opuszczonym mostu i rozmawialiśmy.
-Czasami mnie denerwuje to życie jako sławnej osoby.
-Dlaczego?
-Bo zawsze musimy uważać co robimy, Gdzie nie wyjdziemy to papparazzi są z nami.
-Domyślam się, że to jest męczące, ale zapewne są i plusy tego.
-No są, mnóstwa dziewczyn, które nas uwielbiają. Wspaniałe uczucie.
Po chwili rozmowy zaczęliśmy spacerować i zaczęły nas gonić fanki, tyle, że teraz było ich dużo więcej. Zaczęliśmy uciekać przed siebie, ale Niall nie znał tego miejsca dobrze. Ja tutaj bywam bardzo często, dlatego szybko przypomniałam sobie miejsce gdzie możemy się schować. Złapałam chłopaka za rękę i biegliśmy w miejsce pomiędzy dwoma budynkami. Skręcaliśmy i wreszcie wpadliśmy w tą małą przestrzeń. One pobiegły dalej a my staliśmy na wprost siebie stykając się ciałami. Niall jest sporo wyższy ode mnie, bo ja mam tylko 153 wzrostu. Czułam jego oddech na czole, ale bałam się podnieść głowę do góry. Prawda jest taka, że całowałam się tylko raz w wieku 13 lat i więcej tego nie powtórzyłam. Gdy wrzaski ucichły wyszliśmy i dalej spacerowaliśmy, ale mi zrobiło się zimno. Niall chyba zauważył, bo zdjął swoją bluzę i mi oddał.
-Teraz tobie będzie zimno.
-Co ty. U nas w Londynie jest chłodniej.
Chodziłam w jego bluzie i rozmawialiśmy. Przerwał nam jego telefon.
-Przepraszam cię Vicky, ale muszę wracać do hotelu. Nie spakowałem się a za godzinę mamy być na lotnisku.
-No jasne nie ma sprawy.
Przytulił mnie mocno a ja nie miałam wcale ochoty go puszczać, jednak rozumiem, że musi iść
. Dlaczego on nie może tutaj zostać ze mną? Vicky uspokój się, on ma swoją pracę. A to, że ty coś do niego czujesz to nie znaczy, że on do ciebie też. Spojrzał mi głęboko w oczy iii...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz