Weszliśmy do środka i po chwili po schodach zszedł Justin we własnej osobie. Wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem.
-Tato ty sobie chyba kpisz ze mnie. Zapomniałeś już o mamie?
Wcisnęłam buty na nogi i wyszłam. Wróciłam do domu na około i położyłam się. Chcę z kimś porozmawiać. Pomyślałam o Niallu, ale ten był niedostępny. Dlatego położyłam się i zasnęłam. To jest jakaś kpina, kolejnego dnia rano poszłam z przyjaciółmi do szkoły i opowiedziałam wczorajsze zdarzenie. Dziś znów miałam matmę z Justinem, ale weszłam ze wszystkimi i nie siedziałam z nim. Zamierzam go unikać jak na razie, ale przecież ja nic takiego nie zrobiłam. Tydzień minął bardzo szybko, dziś już piątek Po lekcjach wróciłam tylko na chwilę do domu po rzeczy na jutro, coś do spania i prezent dla Ethana. . Napisałam tacie karteczkę, że śpię u Rosie i wyszłam. Na miejscu przywitała nas jej mama,
-Jak się pani czuje?
-Dobrze, to dopiero drugi miesiąc, więc jeszcze jest dobrze.
Zjadłyśmy obiad i weszłyśmy do Rosie. Odrobiłyśmy lekcje. Wieczorem siedziałyśmy na łóżku i rozmawiałyśmy
-Vicky, ale od śmierci twojej mamy minęło 6 lat. Twój tata powinien kogoś znaleźć. Chyba chcesz, żeby był szczęśliwy prawda?
-No pewnie, że tak. Ale kiedy zobaczyłam Justina to jakoś tak samo wyszło.
-Moim zdaniem powinnaś przeprosić tatę i panią Pattie. Sory, że to powiem, ale zachowałaś się chamsko.
-Wiem, nie musisz mi tego mówić. Przeproszę ich.
Siedziałyśmy prawie do rana a kolejnego dnia przyszli chłopcy i rozmawialiśmy. Spakowaliśmy prezenty dla Ethana i rozmawialiśmy jak ma to wyglądać. Byłam u siebie zabrałam ciuchy i dzisiaj do północy byliśmy u Josha a na północ przeszliśmy do Ethana. Po kilku minutach pukania otworzył nam. Zaczęliśmy śpiewać sto lat, ten zaczął się śmiać z nas, ale zdmuchnął świeczki i wpuścił nas do środka. Siedzieliśmy u niego do południa dnia następnego. Zjedliśmy wspólnie obiad i wróciliśmy do domów. Tata siedział smutny na kanapie i oglądał coś. Usiadłam obok
-Tato przepraszam, zachowałam się strasznie. Jest mi bardzo przykro z tego powodu. Na prawdę wybacz mi.
-Dobrze kochanie, to naturalne, że się tak zachowałaś.
-Nie, to było strasznie głupie z mojej strony. Nie powinnam tego robić. Od śmierci mamy minęło 6 lat. Chcę żebyś był szczęśliwy i znalazł kogoś. Pannie Pattie jest chyba odpowiednia.
-Vicky to nie tak, że ja zapomniałem o mamie, bo nadal ją pamiętam. Wszystkie spędzone razem chwile siedzą w mojej głowie. Chciałbym ułożyć sobie życie na nowo. Ale przestałem się spotykać z Pattie. Nie jestem chyba na to gotowy.
-Co ty opowiadasz. Pani Pattie jest wspaniałą kobietą i widziałam, że jesteś przy niej szczęśliwy. Ona też miała iskierki w oczach jak na ciebie patrzyła. Nie możecie tego zakończyć.
Momentalnie wstałam i wyszłam. Przeszłam do domu Justina, i on mi otworzył.
-Czego chcesz? Znów chcesz powiedzieć coś co skrzywdzi moją mamę? Ona była szczęśliwa przy twoim tacie. A ty to zniszczyłaś.
-Wiem, chcę to naprawić. Wpuścisz mnie do swojej mamy?
Pani Pattie była w kuchni i wszystko słyszała. Podeszłam do niej i szczerze przeprosiłam. Ta przyjęła przeprosiny i przytuliła mnie. Justin odprowadził mnie do drzwi i ja na chwilę wyciągnęłam go na zewnątrz. Nie chciałam, żeby Pattie to słyszała,
-Justin przyjdź dzisiaj z mamą do restauracji na 17. Chcę to wszystko naprawić.
-Przyjdę, ale nie zepsuj tego.
-Będzie dobrze. Obiecuje. -podałam mu nazwę restauracji, wróciłam do domu i przytuliłam mocno tatę. Ten pocałował mnie w czoło,
-Córciu może pójdziemy dziś razem na kolacje?
-Jasne tato. To ja wybieram restaurację. To co 17 ci odpowiada?
-No pewnie, że tak.
-To ubierz się ładnie.
Tata zrobił dziwną minę a ja weszłam do pokoju przebrać się. Do takiej restauracji trzeba się ładnie ubrać, wybrałam coś odpowiedniego i założyłam. Włosy pozostawiłam rozpuszczone i prysnęłam się perfumami. Zeszłam do salonu i czekałam chwilę na tatę. Ten przyszedł w dżinsach koszuli i marynarce. Wyglądał bardzo przystojnie, poprawiłam mu tylko kołnierzyk i krawat. Po drodze jeszcze kupiliśmy kwiaty, tata był zdezorientowany. Usiedliśmy przy 4 osobowym stoliku i tata zapytał
-Vicky przyjdzie ktoś jeszcze?
-Tak. O już są.
Tata odwrócił się a ja uśmiechnęłam. Podeszli do nas i tata przywitał z Pattie, wręczył jej kwiaty i usiedliśmy. Mieliśmy już zamawiać, ale ja stuknęłam Justina
-To może my was zostawimy?
-Tak tak, bawcie się dobrze. Mamo nie wróć za późno.
Wyszliśmy i mieliśmy rozejść,
-Vicky poczekaj. Bo jeśli już nasi rodzice się spotykają to może przestaniemy się kłócić i docinać sobie co? To będzie trochę dziwne.-pomyślałam chwilę i zgodziłam się z nim.
-Zgoda. Nie będę ci docinać.
-A co ty na to, żeby lepiej się poznać?
-A czemu u ciebie taka zmiana?
-Nie lubię robić sobie wrogów. Poza tym twój tata i moja mama mają się ku sobie to bez sensu się kłócić z przyszłą siostrą.
-Myślisz, że to aż tak poważnie?
-Sam nie wiem, ale myślę, że tak. To co powiesz na kolacje?
-Ale możemy jechać na jakiegoś hamburgera albo kebaba?
-No pewnie. To co McDonald?
Kiwnęłam głową i wsiedliśmy do samochodu. Po drodze słuchaliśmy muzyki, żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć. Zamówiliśmy na wynos i odjechaliśmy kawałek dalej. W pewnym momencie Justin zwrócił mi uwagę, bo nakruszyłam
-Ale proszę cię uważaj. Będziesz sprzątała tutaj.
-Jasne, już posprzątałam. To twój samochód.
Odwiózł mnie do domu i już miałam wysiadać, ale zatrzymał mnie
-To co między nami wszystko spoko?
-Jasne Justin, nie mam problemu by się kłócić, ale zawinisz sobie a ja się odgryzę.
-Nienawidzę cię.
-Ja ciebie też.
Po około trzech tygodniach wyszłam z przyjaciółką na zakupy. Zima się zbliża, więc trzeba kupić jakieś kozaki. Wzięłam od taty pieniądze i miałam już wychodzić, ale mnie zatrzymał...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz