-Hej skarbie gdzie jesteś? Jestem pod drzwiami i nikt mi nie otwiera.
-Hej. Nie otwieram, bo nie ma mnie w mieszkaniu. Przyjedź do domu mam niespodziankę.
Przebrałam się i narzeczony przyjechał. Od razu mocno go przytuliłam i pocałowałam.
-Łał jak to wszystko ślicznie wygląda. A ty co tu robisz?
-Przygotowałam obiad i chcę ci powiedzieć, że wszystkie moje rzeczy są już tutaj, więc mogę od dzisiaj tutaj mieszkać.
-Skarbie mówiłem, żebyś się nie przemęczała.
-Oj daj spokój. Robiłam wszystko spokojnie i delikatnie. Nic nam nie jest.
-Cieszę się. Teraz musimy przewieść moje rzeczy i witaj nasz nowy domku.
Zjedliśmy obiad i zostaliśmy już w domu. Nialler skoczył tylko po kilka swoich rzeczy i wrócił. Po dwóch dniach pojechaliśmy do szpitala. Już dziś dowiemy się czy to będzie dziewczynka czy chłopiec. Niall od samego rana chodzi niecierpliwy i szczęśliwy. Skacze z radości i co chwila coś nuci. Ubrałam się w sukienkę która jest jeszcze luźna, brzuch jest coraz większy i w większość rzeczy się nie mieszcze. To straszne, bo co będzie za dwa miesiące? Podjechaliśmy na miejsce i poszliśmy na Uzg.
-Chcecie znać płeć czy pozostawić was w niepewności?
-Oczywiście, że chcemy. Nie mogliśmy się doczekać tego spotkania.
-No dobrze, więc patrzmy.
Jeździła mi po tym brzuchu
-Wasze dziecko ostawiło się tak, że widać, że to dziewczynka. Tylko zobaczcie.
Po chwili nasza kruszynka przekręciła się,
-Widać, że dziecko będzie ruchliwe, już bardzo się rusza. Tutaj możecie zobaczyć jej rączki, nóżki, główkę i słychać bicie serduszka.
Popłakałam się jak słyszałam to malutkie serduszko. Nialler pocałował mnie i zakończyliśmy badanie.
-Kolejny raz ci powiem, żebyś uważała na siebie. Zdrowo odżywiała, nie denerwowała, nie przemęczała.
-Dobrze. Narzeczony mi nie pozwoli.
Wyszliśmy od mojego lekarza, ale jeszcze Niall poszedł przebadać się. Czekałam na niego na korytarzu a później pojechaliśmy na obiad. Po nim podjechaliśmy do domu chłopaków. Oni leżeli przed telewizorem i dołączyłam do nich.
-I jak byliście u lekarza?
-Tak. Przed obiadem.
-I co mam kupować prezenty dla chłopca czy dziewczynki?
-Dziewczynki. Będziemy mieć córkę.
-To cudownie, wujek ma pomysł na ubranka dla niej. -odparł Lou a my zaśmialiśmy się.
-A chcecie powiedzieć mediom?
-No raczej tak, bo już długo tego nie ukryję. Spójrzcie na mój brzuch. Jest duży.
-Nie chce cię martwić, ale będzie większy -oparł Harry i dostał ode mnie poduszką.
Po kilku dniach przywieźliśmy resztę rzeczy Nialla, wnosząc ostatni karton blondyn wbiegł przede mną i po chwili wrócił. Wziął mnie na ręce i przeniósł mnie drzwi.
-Co to miało być?
-Wejście do naszego domu. Wszystko już przewiezione, więc oficjalnie mieszkamy w naszym domu. Trzeba zrobić jakąś imprezę.
-Może grila co? Zaprosimy chłopaków, dziewczyny.
-Super. Może za 2 dni?
-Świetnie.
Tego samego dnia wieczorem siedzieliśmy na kanapie z laptopem. Ten wszedł na twittera i zabaczył mnóstwo pytań od fanek typu
"To prawda, że Victoria jest w ciąży?
-Niall skąd oni to wiedzą już co?
-Sam nie wiem.
Po chwili zadzwonił do nas Zayn i podał nazwę strony. Weszliśmy na nią i zobaczyliśmy zdjęcia z dzisiaj i jak wychodzimy ze szpitala. Oczywiście długi artykuł o tym, że podejrzewają, że jestem w ciąży.
-I co teraz?
-No co trzeba powiedzieć, nie ukryjemy tego dłużej. Spójrz na mnie.
-Wyglądasz pięknie. A może powiem na koncercie co?
-Zgoda.
Kolejnego dnia pojechaliśmy na zakupy, ubrałam większą sukienkę i nie było aż tak widać. Kupiliśmy wszystko na tego grila i zaprosiliśmy przyjaciół. Do końca dnia Niall wygłupiał się, później siedzieliśmy z laptopem i robiliśmy sobie zdjęcia. Kolejnego dnia wstałam 0 8 i przygotowałam śniadanie. Później staliśmy w kuchni i przygotowaliśmy jedzenie na grilla. Niall na koniec poszedł rozłożyć stolik, krzesła i najważniejsze grilla. Zrobiłam mu kilka zdjęć i stwierdziłam, że trzeba kupić jakąś huśtawkę dla ogrodu. Na 16 przyjechali wszyscy i zaczęliśmy można powiedzieć, że imprezę. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Nie obyło się oczywiście bez prezentów, Lou oczywiście kupił dla naszej córeczki body w paseczki i czerwone spodenki.
-Ale jak ją ubierzecie w to, to zadzwońcie do mnie i ja też się tak ubiorę.
-Dobra, dobra.
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, chłopaki później biegali po ogrodzie i grali w piłkę a my siedziałyśmy przy stole.
-Wiecie już jk ją nazwiecie? -spytała Eleanor
-W sumie to nie zastanawialiśmy się nad tym. Mamy jeszcze trochę czasu.
-A myśleliście nad ślubem? -spytała Danielle.
-W sumie to nie, ale ja nie chce iść do ołtarza z brzuchem. Teraz to chyba poczekamy aż urodzę. Może na drugi rok na lato, może za dwa lata.
-Oczywiście nasza trójka jest druhnami -odparła Perrie.
-No oczywiście, wasza trójka i Rossie, bo jej to obiecywałam od dzieciństwa.
Siedzieliśmy bardzo długo i rozmawialiśmy. Chłopcy troszkę za dużo wypili i zostali u nas na noc. Rano z dziewczynami przygotowałyśmy śniadanie, dziś założyłam bokserkę, bo było gorąco. Teraz dokładnie widać mój brzuch i w nocy czułam jak nasza córeczka się porusza. Przy śniadaniu też poczułam jak uderza mnie chyba nogą. Chłopaki są troszeczkę skacowani, dlatego po śniadaniu położyli się na kanapie. My z dziewczynami na internecie oglądałyśmy mebelki do pokoju dziecka.
-Dobra dziewczyny, ale mamy we dwójkę wybrać mebelki jak Niall wróci z trasy.
-To super, że chce się angażować w życie dziecka od początku.
Wieczorem wszyscy pojechali a my leżeliśmy na kanapie.
-Chcesz coś do picia?
-Może soku? Dziękuję.
Siedzieliśmy na ogrodzie, bo bardzo ładny wieczór mamy dziś. Późno położyliśmy się a po dwóch dniach Niall pojechał z chłopakami dokończyć trasę. Do mnie dzwoniła Rossie, że przylatuje mnie odwiedzić. Strasznie się cieszę, bo stęskniłam się za nią. Staram się nie wychodzić z domu, aby nie było niepotrzebnych zdjęć, ale dzisiaj muszę jechać na zakupy i po przyjaciółkę. Ubrałam jak zwykle luźną sukienkę, ale to jest ciężkie teraz. Niall ma powiedzieć na wywiadzie, że będzie miał dziecko. Nie mogę się doczekać. Kupiłam wszystko co potrzebne i oczywiście pełno paparazzich mnie śledziło. To już jest męczące. Podjechałam na lotnisko i przyjaciółka mnie mocno przytuliła.
-Jak wy się czujecie?
-Ale ciszej, bo tutaj pełno dodatkowych uszu. Chodź po drodze do domu porozmawiamy.
Po drodze rozmawiałyśmy i w domu też przy obiedzie rozmawiałyśmy. Teraz mamy mnóstwo czasu na rozmowę,
-Jak malutka?
-Dobrze, mogę ci ją pokazać chodź.
Wieczorem leżąc przed telewizorem przyjaciółka poczuła moją córeczkę.
-Najważniejsze jak ją nazwiecie?
-Nie zastanawialiśmy się nad tym. A masz jakieś propozycje?
-No pewnie. Rossie, Isabell.
-Cudne, Rossie najpiękniejsze.
Kolejnego dnia wieczorem oglądałyśmy koncert chłopaków, miałyśmy niezły ubaw. Na pytaniach zaskoczyłam się...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz