-Nie kochasz go, bo kochasz Nialla.
Nie skomentowałam tego. Ale Liam kontynuował.
-Vicky może po tych wakacjach będziecie jakoś razem co? Mam przynajmniej taką nadzieję,
-Pożyjemy zobaczymy.
Liam pomógł mi przygotować śniadanie i obudził chłopaków. Po kolei lekko ogarnęli się i zjedliśmy wspólnie. Później oni pojechali do domu a ja zostałam przed telewizorem. Włączyłam laptopa i znów pisałam z dziewczynami. Dodałam kolejny post, teraz robię to rzadko, ale staram się. Kilka dni przeleżałam na kanapie, nie chciało mi się nigdzie chodzić ani jeździć. Dziś dostałam telefon od One Direction. Zaprosili mnie do siebie, dlatego przebrałam i podjechałam do nich. Siedzieliśmy i ogólnie rozmawialiśmy.
-Dobra, mam takie pytanie a nawet propozycje. Co byś powiedziała na wspólnie spędzenie wakacji?
-Bardzo fajna propozycja, ale chłopaki nie pogniewajcie się, bo chce się spotkać z przyjaciółmi z Atlanty.
-To zaprośmy ich też, przy okazji poznamy się. Znajdziemy jakieś miejsce gdzie wszyscy się zmieścimy i tak z tydzień albo dwa razem spędzimy. Taka odskocznia od rzeczywistości.
-Fajny pomysł, ale muszę z nimi porozmawiać. To może ogólnie wy zabierzcie swoje dziewczyny, Justin z Rossie, Josh z narzeczona, bo wiem, że to coś poważnego i nie będą chcieli jechać osobno.
-No nie ma problemu. Ale, żeby wszystkim pasowało to było ciężko.
Od razu wszystkich obdzwoniliśmy i znaleźliśmy wspólny termin. Teraz najważniejsze miejsce, siedzimy z mapą i coś wymyślamy.
-Co powiecie na włochy? -zaproponował Niall.
-A nie za daleko?
-Floryda.
-Miami.
-Paryż.
-Londyn.
-Sama nie wiem chłopaki. Trzeba wszystkich zapytać.
Od razu napisaliśmy sms-y i większość proponowała Hiszpanię, albo wybrzeże Francji. Nasza piątka ma zdecydować, szukamy na necie i wybraliśmy hiszpanie, bo jak to Harry z Niallem stwierdzili
-Hiszpanki są śliczne.
Znaleźliśmy fajne miejsca w miasteczku w hiszpanii na wybrzeżu niedaleko Barcelony. Mamy lecieć w przyszłym tygodniu. Kolejnego dnia umówiłam się z Perrie, Eleanor i Danielle na zakupy. Trzeba zrobić jakieś zakupy na wakacje, cały dzień spacerowałyśmy po centrum, ale nakupowałyśmy ciuchów. Jakieś kostiumy, letnie sukienki, jakieś spodenki, koszulki, kosmetyki. Przez kilka dni pakowałam się i już dzisiaj mamy samolot do Hiszpanii. Taksówką podjechałam na lotnisko i od razu spotkałam One Direction. Przypadek natrafił, że siedzieliśmy praktycznie koło siebie. Obok mnie siedział Nialler z przodu Zayn i Harry a z tyłu Liam i Louis. Dziewczyny mają przylecieć za 3 dni tak jak reszta z Ameryki. Pierwszą połowę lotu chłopaki wygłupiali się a drugą połowę spali. Niall upadł na moje kolana i tak spał a ja nie miałam serca go budzić. Sama też jakoś zasnęłam a obudziły mnie śmiech Harrego. Podniosłam się i wychyliłam do niego.
-Z czego się ryjesz, że aż wszystkich budzisz?
-Bo obejrzałem śmieszny filmik, a wy słodko spaliście.
Niall też się przebudził i uśmiechnął do mnie.
-Masz bardzo wygodne kolana.
-Dzięki.
Wreszcie dolecieliśmy na miejsce, zabraliśmy swoje walizki i wsiedliśmy do taksówki. W hotelu zabraliśmy swoje klucze i weszliśmy. Wyjrzałam przez okno i mam bardzo ładny widok. Ogólnie nasz hotel jest dość blisko plaży, a moje okno jest akurat na morze. Wyszłam na balkon i obok stał Harry
-Bardzo ładny widok co?
-Świetny. My mamy obok pokoje?
-Właśnie tak. A gdzie twój współlokator?
-Już je jakieś żelki. A wygodne masz łóżko?
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo Harry przeskoczył przez barierki i po chwili leżał na moim łóżku. Zaśmiałam się, ale po chwila cała piątka zwaliła się do mnie.
-My śpimy u ciebie. Sama masz pokój?
-A widzisz jedno łóżko?
-Właśnie widzę trzy.
-To pomyśl trochę. Ej idziemy na jakieś zapoznanie miasta?
-W sumie możemy iść.
-Więc wypad ogarnąć się.
Poszli a ja znalazłam sukienkę w walizce, do tego wybrałam baleriny. Włosy związałam w niedbałego koka i lekko umalowałam się. Oczywiście zabrałam torbę do której spakowałam aparat, telefon, portfel. Okulary założyłam na oczy i wyszłam z pokoju. Chłopaki też wychodzili, więc wspólnie zjechaliśmy windą. Spacerowaliśmy po miasteczku a ja robiłam mnóstwo zdjęć, ale muszę je wszystkie przełożyć na laptopa, bo mam ich za dużo już. Chłopaki ciągle pozowali mi, ale w końcu Louis zabrał mi aparat i sam pstrykał zdjęcia. Wieczorem wróciliśmy do hotelu i tam siedzieliśmy dość długo. Kolejnego dnia obudzili mnie ci idioci, zaczęli skakać po moim łóżku.
-To co dziś robimy chłopaki?
-Leżymy. Jest tak gorąco.
-Fajnie właśnie, proponuje kierunek plaża.
Wariaci zgodzili się i poszli się przebrać, ja też weszłam do łazienki i odbyłam poranne czynności, ale zapomniałam ciuchów. Wyszłam owinięta w ręcznik i po chwili do mojego pokoju wkroczył Harry.
-Puka się.
-Oj tam. Idziesz na śniadanie?
-Jak się ubiorę to do was zejdę z chęcią. Wynocha.
Wybrałam jeden z kostiumów i strój na dziś. Zamknęłam pokój i zeszłam do nich. Ci już jedli, upaprali się troszkę. Wzięłam dla siebie płatki z mlekiem i usiadłam obok nich. Po zjedzeniu wskoczyłam do pokoju po okularki, ręcznik i wspólnie poszliśmy na plażę. Chłopaki od razu weszli do wody a ja położyłam się na plaży i opalałam. Uwielbiam słońce i opalanie. Mogłabym tak leżeć całe dnie, uwielbiam. Po około godzinie chłopaki zaczęli marudzić,
-Uspokoicie się wreszcie?
-Nie. Nudzi nam się. Chodźmy do wody.
-Załatwcie piłkę to z wami pójdę.
-Spoko.
Nialler z Harrym i Zaynem poszli. A Liam z Louisem leżeli obok mnie.
-Myślicie, że za ile wrócą, bo nic nie załatwią?
-Dlaczego tak uważasz Liam?
-Bo ci idioci nie znają języka.
-Ale umieją angielski to im wystarczy.
-Niekoniecznie. Hiszpanii nie lubią mówić w innym języku.
-Może dadzą radę. Ale przynajmniej spokój jest.
Po około 30 minutach wrócili z piłką i wszyscy weszliśmy do wody. Graliśmy niezdarnie w siatkówkę, Co chwila ktoś lądował w wodzie i chlapał. Ubaw był przedni.
-Ej głodny jestem. Chodźmy coś zjeść. -zaproponował Niall.
Chwile poleżeliśmy, aby wyschnąć i poszliśmy na pizzę. Wieczorem spacerowaliśmy po miasteczku, zjedliśmy kolacje i przy okazji kupiłam jakiś olejek z filtrem. Kolejnego dnia po obiedzie dostałam wiadomość od Eleanor, że pani z recepcji nie chce wydać im drugiego klucza do pokoi chłopaków. Chcą im zrobić niespodziankę, dlatego poprosiłam
-Chłopaki zostańcie tutaj chwilę a ja skoczę do hotelu po aparat co?
-To pójdziemy z tobą.
-Ale razem zejdzie nam się dwa razy dłużej a tak to 10 minut i ja wracam do was. Zamówcie mi lody i chwilkę poczekajcie.
Szybko skoczyłam do hotelu i porozmawiałam z recepcjonistką.
-Dobra dziewczyny macie godzinę i ja przyprowadzę chłopaków pod pretekstem zmęczenia.
-Jasne. Dzięki.
Wróciłam do nich z aparatem i tę godzinę spacerowaliśmy. Później wróciliśmy do hotelu i w holu zastałam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz