Zobaczyłam listonosza. Myślałam, że go rozszarpie, ale przyniósł mi wielki bukiet kwiatów. Postawiłam je na stole i znalazłam liścik
"Kocham cię skarbie. "
Głupek. Znalazłam telefon i napisałam do niego sms
"Śliczne kwiaty. Dziękuję. "
"Cieszę się, że ci się podobają. "
"Wpadnij do mnie to posiedzimy razem."
Zdążyłam jedynie odbyć poranne czynności oraz przebrać się i usłyszałam pukanie. Chłopak mocno mnie przytulił i czule pocałował. Wpuściłam do środka
-Jadłeś coś?
-W sumie to nie, wstałem niedawno.
Przygotowaliśmy razem śniadanie brudząc całą kuchnię, ale wesoło było. Zjedliśmy i prawie cały dzień leżeliśmy w łóżku wtuleni. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam, a obudziłam się w objęciach Nialla. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na chłopaka. Ten przybrał bardzo śmieszną pozę, więc wzięłam telefon i zrobiłam mu kilka zdjęć i weszłam do łazienki. Ubrana w świeże ciuchy zrobiłam dla nas śniadanie. Zjedliśmy i Niall pojechał na jakiś wywiad a ja poszłam razem z Perrie na zakupy. Szukałyśmy sukienek na sylwestra, bo chłopaki robią imprezę. Znalazłyśmy coś odpowiedniego i poszłyśmy na ciastko. Rozmawiałyśmy o wszystkim. Kolejnego dnia rano po śniadaniu dostałam wiadomość od Liama
"Pomocy. Zaraz zwariuję z nimi. Ratuj mnie"
"Zaraz będę."
Zabrałam swoją sukienkę, dodatki, kosmetyki i coś luźnego. Zamknęłam mieszkanie i wyszłam. Po 20 minutach byłam u chłopaków i załamałam się lekko.
-Hej Liam. Co tu się dzieje?
-Hej. Sama widzisz totalny rozpieprz.
Przyjaciel odniósł moją torbę do swojego pokoju i jak wrócił to postanowiliśmy coś ogarnąć.
-Gdzie Niall i Zayn?
-No zgadnij. Śpią jeszcze.
-Dobra, to idź ich obudź. Zaraz coś ustalimy wszyscy razem.
Po 15 minutach wszyscy siedzieliśmy przy stole. Przy okazji jedzenia śniadania rozdzielałam zadania.
-Zaraz po zjedzeniu Liam z Harrym jadą po zakupy, Louis ogarnia dj'a a Zayn z Niallem robią miejsce w salonie i ogarniają dom.
-A ty? -spytał Harry
-Ja przecież rozporządzam wami. I zostaje przypilnować wszystkiego w domu.
Chłopaki pojechali a my zaczęłyśmy robić miejsce w salonie. Wszystko poprzestawiali i dodatkowo posprzątaliśmy. Gdy chłopaki przyjechali to rozpakowaliśmy zakupy i przygotowaliśmy coś w kuchni. Około godziny 17 zaczęliśmy się szykować. Zajęłam jedną z łazienek i zaczęłam się przygotowywać. Gdy byłam gotowa zeszłam po schodach a impreza już trwała. Przywitałam dziewczyny i znalazłam swojego chłopaka.
-Co tam skarbie?
-Do kitu ta impreza. Nie mogę się nawet napić.
-Ojj, jestem z tobą w tym bólu. Pokarzę ci, że bez alkoholu można się świetnie bawić.
Do północy bawiliśmy się świetnie, a już w nowym roku postanowiliśmy się urwać z imprezy. Wsiedliśmy w samochód i jeździliśmy po okolicy. Znaleźliśmy fajne miejsce i tam siedzieliśmy do rana. Gdy wróciliśmy do domu to wszyscy już spali, ale w bardzo śmiesznych pozach. Zrobiliśmy im zdjęcia i weszliśmy do pokoju Nialla. Ten dał mi jakąś swoją koszulkę i po chwili już leżeliśmy wtuleni.
-Dobranoc skarbie.
-Dobranoc.
Uśmiechnęłam się i wtuliłam w tors chłopaka. Obudziłam się jak Niall wszedł do pokoju ze śniadaniem. Dzisiejszy dzień był straszny dla całej reszty. Siedzieli z kacem, albo spali a my z Niallem spędziliśmy dzień razem. Byliśmy w kinie i w centrum handlowym. Spotkaliśmy fanki i Nialler dał im autografy i zrobili sobie zdjęcia. Widziałam jaki jest szczęśliwy, gdy podpisywał się na zdjęciach.
-A mi dasz swój autograf?
-Gdzie tylko zechcesz.
Wieczorem chłopak odwiózł mnie i od razu położyłam się. Po około dwóch tygodniach Niall powiedział mi, że jadą na półtora miesiąca w trasę. Przykro mi z tego powodu, bo nie lubię się z nim rozstawać i to jeszcze na tak długo. Dziś pożegnaliśmy się i kolejnego dnia rano poszłam do szkoły. Dyrektor poprosił naszą klasę i zaczął swoją przemowę. Wywnioskowałam z tego tyle, że w przyszłym tygodniu jedziemy na 2 tygodnie w plener. Lubię takie wyjazdy. Cały ten tydzień minął szybko, bo były same luzy. W weekend spakowałam potrzebne rzeczy i w poniedziałek wyjechaliśmy. Jechaliśmy dosyć długo, ale podróż minęła wesoło. Ciągle puszczaliśmy muzykę i głośno śpiewaliśmy. Na miejscu rozpakowaliśmy się i mieliśmy czas dla siebie. Z dziewczynami wyszłyśmy na spacer, trochę trzeba pozwiedzać. Te 2 tygodnie minęły nudno, bo niczego nowego się nie nauczyliśmy tylko robiliśmy to samo co w szkole a dodatkowo ci architekci byli straszni. Czepiali się o byle co i nie dali nam się wykazać. Dziś na całe szczęście wracamy do Londynu, przed wyjazdem rozmawiałam z Niallem i chłopakami. Widziałam ostatni ich koncert i zauważyłam, że chłopaki są bardzo szczęśliwi na scenie. Wygłupiają się i robią to co kochają. Zazdrosna jestem tylko o te fanki, które ich przytulają. Wróciłam do mieszkania i miałam totalne pustki w lodówce. Wracając z zakupów spotkałam starszą sąsiadkę.
-Kochaniutka pomogłabyś mi?
-Oczywiście co się stało?
-Bo oboje z mężem nie możemy sobie poradzić z kurzami na szafkach.
-Oczywiście, że państwu pomogę tylko odniosę zakupy.
Zostawiłam torby w kuchni i przy okazji przebrałam się w dresy i jakąś luźną koszulkę. Sąsiadka otworzyła mi z uśmiechem i wpuściła do środka. Pomogłam sąsiadce w tych kurzach i przy okazji umyłam jej okna.
-Serdecznie ci dziękujemy kochana.
-Nie ma za co. To dla mnie przyjemność.
-Bo wiesz córka miała do nas przyjechać, ale coś jej wypadło. Kochaniutka a ty jadłaś coś? Jesteś taka blada.
-Nie zdążyłam, ale zaraz wrócę do mieszkania to coś sobie zrobię.
-Helen znasz tych młodych, przygotuj coś dla Victorii.
-Ale naprawdę nie trzeba.
-Trzeba trzeba.
Pani Helen i pan Frank są bardzo mili, siedziałam jeszcze trochę u nich i rozmawialiśmy. Wieczorem wróciłam do siebie i jeszcze rozmawiałam z chłopakiem. Kolejnego dnia wychodząc zobaczyłam zdenerwowaną sąsiadkę Ewe.
-Czy coś się stało?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz