Jeśli ktoś to czyta to proszę o chociaż jakiś jeden komentarz. Pomogłoby mi to w pisaniu. Może macie jakieś pomysły co mogłaby się wydarzyć?
O co chodzi? Co ja przeskrobałam? Usiadłam naprzeciwko dyrektora i ten zaczął
-Nie bój się Victoria.
-Ale pan mnie wezwał do siebie. Coś musiało się stać.
-Spokojnie. Dzwonił do mnie pan Will, z którym współpracowałaś przez cały tydzień i bardzo cię chwalił podobno byłaś najlepsza ze wszystkich. Od nauczycieli też to ciągle słyszę,
-Staram się. Dostałam taką szansę, więc chcę ją jak najlepiej wykorzystać.
-Bardzo się cieszę, w związku z tym na ostatnie dwa tygodnie chciałbym cię wysłać na przyuczenia do Willa. Sam to zaproponował, chciałby cię zobaczyć u siebie. Dodatkowo tam przejdziesz kurs za który Will zapłacił.
-O boże. Serdecznie dziękuję. Nie wiem co powiedzieć.
-Po prostu podziękuj i we wtorek jedziesz.
-Bardzo dziękuję.
Uścisnęłam rękę dyrektora, wychodząc ze szkoły rozmawiałam z Nathanem. Umówiliśmy się na wieczór po mojej pracy. W pracy zdecydowałam od razu iść do właścicielki porozmawiać o tych dwóch tygodniach.
-No dobrze Vicky, dobrze, że przyszłaś mnie poinformować.
-Nie mogłabym inaczej. Może znajdzie pani kogoś innego na moje miejsce? Dwa tygodnie to dużo czasu.
-Jeszcze pomyślę co będzie, ale nie chciałabym cię stracić. A i otwieram nową kawiarnie jakoś pod koniec wakacji, może tam będziesz pracowała?
-Wspaniały pomysł. Dziękuję pani bardzo. Jest pani dla mnie jak ciocia.
Przytuliłam ją i wyszłam. Po pracy czekał na mnie Nathan. Przywitałam go buziakiem i razem spacerowaliśmy. Powiedziałam mu o moim dwutygodniowym wyjeździe, ten tylko pocałował mnie w czoło.
-Ty jedziesz w sprawie szkoły a my jedziemy na koncert. Przez zajęcia nie będziemy mieli czasu tęsknić.
Zaśmiałam się i pojechaliśmy na kolacje. Po niej, odwiózł mnie do domu. Justin wrócił późno, ale jeszcze chwilę rozmawialiśmy. W sobotę po pracy chodziliśmy po sklepach szukając pierścionka. Wreszcie po godzinie znaleźliśmy świetny pierścionek. Mam nadzieję, że jej się spodoba. Przy obiedzie rozmawialiśmy,
-Justin a kiedy zamierzasz ją poprosić?
-Za tydzień. Lecimy do Nowego Yorku. W niedzielę mam koncert a w sobotę przygotuję kolację wieczorem na dachu wieżowca.
-To przygotuj tapetę z widokiem na morze, jak rozmawiałyśmy to ona bardzo by chciała taką randkę.
-Dzięki Vicky.
-Dodatkowo powinieneś poprosić ją do tańca przy jej ulubionej piosence.
Dałam bratu jeszcze kilka rad i wróciliśmy do mieszkania. Do póżna oglądaliśmy filmy, a kolejnego dnia poszłam jeszcze do pracy. Justin razem z One Direction przyszli mnie odwiedzić. Zaproponowałam im moją popisową kawę. Czekali aż skończę i wspólnie pojechaliśmy do kina. Do późna siedzieliśmy u mnie w mieszkaniu. W poniedziałek rano Justin wrócił do Atlanty a ja siedzę przy szafie i się pakuję. Sama nie wiem co mam zabrać, ale pewnie coś wygodnego. Spakowałam ciuchy, kosmetyki i wieczorem dopakowałam jeszcze przyrządy do rysowania. Rano taksówką podjechałam na dworzec i pociągiem pojechałam na miejsce. Tam weszłam do swojego hotelowego pokoju. Rozpakowałam kilka ciuchów i wzięłam prysznic. Przebrałam się i mój telefon rozdzwonił się. Nieznajomy numer,
-Dzień dobry z tej strony Will, chciałbym sie umówić na jutro.
-No pewnie bardzo chętnie.
Umówiliśmy się na rano, bo po obiedzie mam kurs. Te dwa tygodnie minęły bardzo szybko codziennie pan Will uczył mnie rysowania, a wieczorem miałam szkolenie. Po powrocie do hotelu dużo myślałam i związek z Nathanem nie ma sensu. Osoby są razem, bo się kochają czy coś a ja jego nie kocham. Nadal kocham Nialla i nic tego nie zmieni. Dziś już wracam do Londynu, na jutro umówiłam się z Nathanem u mnie w domu. Wieczorem weszłam do swojego mieszkania i przegryzłam jabłko oraz położyłam się spać. Kolejnego dnia rano poszłam na zakupy, bo nie mam co jeść. Z pełnymi torbami wróciłam do domu i wszystko rozpakowałam. Przygotowałam kolację, przebrałam się i przyszedł Nathan.
-Nathan musimy porozmawiać. Bo po tych dwóch tygodniach doszłam do wniosku, że nasz związek nie ma sensu. Nie wiem czy pasujemy do siebie czy nie, ale ja cię nie kocham. Nie kochałam.
-Dobrze się składa, bo ja też cię nie kocham. Ostatnio poznałem dziewczynę i zakochałem się.
Podniósł się i wyszedł. Co ja mam teraz zrobić z tą kolacją? Tyle tego przygotowałam, że się zmarnuje, bo sama tego nie zjem. Złapałam za telefon i wybrałam numer Zayna,
-Zayn słuchaj może wpadniesz z chłopakami do mnie na kolacje co? Przygotowałam za dużo jedzenia i sama nie dam rady tego zjeść.
-Jesteś tego pewna?
-Tak.
Ten spytał chłopaków i usłyszałam jedynie głośne TAK. Uśmiechnęłam się i zrobiłam jeszcze naleśniki. Ci przyjechali i razem wszystko zjedliśmy.
-Pyszna kolacja.
-Cieszę się, że wam smakowało.
Chłopaki od razu dopadli się do mojej konsoli, jedynie Niall został i pomógł mi. Ja zmywałam a ten wycierał talerze.
-Vicky nie chce się wtrącać w wasz związek, ale widziałem Nathana z jakąś laską.
-Spoko Niall, właśnie dzisiaj zakończyliśmy związek. Przygotowałam kolacje dla nas, ale lepiej, że tak się stało.
-Przykro mi,
-Jak to powiedziałeś kiedyś nie potrzebnie. Nie kochałam go.
Niall nie wiedział czy podejść i przytulić, ale ja go wyprzedziłam. Wtuliłam w jego tors, poczułam te jego cudowne perfumy. Ciągle używa tych samych, ja mu kiedyś je kupiłam. Po chwili usłyszałam,
-Co wy tam robicie w tej kuchni? Może przyjdziecie do nas co?
-Już idziemy. -Zaśmiałam się- Ej a może chcecie mojej kawy? Taki popisowy numer.
-Chętnie.
Niall został ze mną i przyglądał się. Przygotowałam kawę z podwójną pianą,
-Ej mogę ci powierzyć zadanie połamania czekolady? Nie zjesz jej?
-No co ty nie ufasz mi?
-Nie wiem, ale wiem, że lubisz jeść i może spróbujesz czekolady.
-Obiecuję, że nie tknę ani kawałka.
Dałam mu czekoladę, ale ten nie mógł się powstrzymać i zjadł kawałek.
-Mówiłam, że zjesz.
Zaniósł do salonu a ja po chwili doniosłam kawę, wróciłam jeszcze po chipsy i popcorn.
-Widzę, że dobrze mnie znasz. Rozumiem, że to dla mnie?
-Jasne. Smacznego.
Siedzieliśmy u mnie bardzo długo, oglądaliśmy film i wszyscy zasnęliśmy. Kolejnego dnia po obudzeniu cichutko wstałam i odbyłam poranne czynności. Weszłam do kuchni, ale nie miałam pieczywa. Zabrałam torbę i wyszłam. Szybko kupiłam świeże pieczywa, mleko i wróciłam. Chłopaki jeszcze smacznie spali, to znaczy oprócz Liama. Po chwili przyszedł do kuchni,
-Vicky co wy tu robiliście wczoraj?
-Zupełnie nic. Niall mnie tylko przytulił.
-A ty jesteś z Nathanem?
-Nie wczoraj zerwaliśmy. Bo zdałam sobie sprawę, że go nie kocham.
-Nie kocham go, bo kochasz......
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz