Perspektywa Justina.
Bardzo mi zależy na Rosie i chciałbym, żeby była moją dziewczyną. Ona jest inna niż dziewczyny, które spotkałem do tej pory. Kręci mnie to z każdym dniem coraz bardziej. Rozmawiałem z Joshem na jej temat i dowiedziałem się co lubi. Rosie udaje twardziela, ale lubi romantyczne rzeczy. Dlatego pierwsze co mi przyszło do głowy to romantyczna kolacje. Zaprosiłem do siebie Josha i on pomógł mi zaplanować.
-Justin a może poproś Ethana, żeby pozwolił ci zaplanować kolacje u niego w tym domku nad jeziorem. Rosie tam może się spodobać.
-Stary to dobry pomysł.
Siedzieliśmy do wieczora,
-Josh to co ona lubi jeszcze?
-No wiesz jak to wszystkie dziewczyny. Ale dokładnie musisz zapytać Vicky, one przyjaźnią się dłużej i wiesz ona jest dziewczyną. Siostra na pewno ci pomoże.
-Dzięki Josh. Bardzo mi pomogłeś.
Czekałem na Vicky, która już powinna być w domu. Wreszcie przyszła,
-Dobra Justin mów co cię gryzie. Przecież widzę.
-Musisz mi pomóc w przygotowaniu romantycznej kolacji dla Rosie. Ty wiesz co ona lubi nie?
-No wiem, chętnie ci pomogę.
Siedzieliśmy do późna i rozmawialiśmy nad tą randką.
Perspektywa Vicky.
To wspaniale, że Justin chce być z Rosie. Zadzwoniłam do Ethana i ten dał mi wolne na kolejny dzień. Po obudzeniu pomogłam Justinowi przygotować kolacje i różne smakołyki. Wiem, że Rosie uwielbia owoce w czekoladzie. Dlatego coś takiego wymyśliłam. Nagraliśmy jeszcze filmik dla Rosie i Justin podwiózł mnie do niej. Szybko weszłam do jej pokoju i załadowałam filmik, ta jeszcze tak słodko spała.
-Rosie budzimy się. Mam dla ciebie niespodziankę.
-Co? Jak tu weszłaś?
-Twoja mama mnie wpuściła. Obejrzyj filmik, ja uciekam.
Wraz z bratem pojechaliśmy do tego domku i przygotowaliśmy wszystko. Jedyne o co prosić to o piękną pogodę. W czasie drogi powrotnej dzwoniła do mnie Rosie, rozmawiałam z nią chwilę i wróciłam do domu. Przygotowałam sobie obiad i myślałam nad tym odchudzaniem. Gdy Justin pojechał ja dostałam sms od Jasona,
"Może przejdziemy się na spacer?"
"Z wielką chęcią."
"To będę po ciebie za 20 minut."
Przebrałam się i po chwili przyszedł przyjaciel. Spacerowaliśmy rozmawiając,
-Wiesz co ja ostatnio widziałem gdzieś ogłoszenie o kursie na trenera osobistego.
-A pamiętasz kiedy miało być?
-Wiesz co nie przyglądałem się zbytnio, ale możemy tam iść zobaczyć.
Przeszliśmy spacerkiem i znaleźliśmy to ogłoszenie. Kurs jest od poniedziałku i trwa cały tydzień. Spisałam numer i od razu zadzwoniłam. Bez problemu mogę przyjść w poniedziałek na 15. Z Jasonem spacerowaliśmy jeszcze, ale przerwał nam deszcz. Schowaliśmy się u niego i trochę wysuszyliśmy. Przyjaciel pożyczył mi swoją koszulkę, bo moja była całkowicie przemoczona. Zostaliśmy u niego aż przestało padać i wróciłam do siebie. Tata z Pattie oglądali telewizje, ale ja tylko napiłam się soku i weszłam do siebie. Sobotni dzień przywitał mnie słoneczkiem. Leniwie podniosłam się i odbyłam poranne czynności. W kuchni przywitała mnie Pattie i tata. No tak przecież on ma dzisiaj wolne. Zjadłam razem z nimi i rozmawialiśmy. Rozmawiałam z nimi o moim pomyśle o odchudzaniu i Pattie podsunęła mi pomysł prowadzenia bloga. To bardzo fajny pomysł, może nie miałam do czynienia z odchudzaniem, ale ze zdrowym trybem życie, ćwiczeniami trochę mam.
-A co powiesz na wspólny wypad nad jezioro na cały dzień?
-Ale wspólnie to znaczy we czwórkę?
-Tak. Jutro byśmy pojechali na taki piknik.
-Cudowny pomysł.
Z laptopem usiadłam na podwórku pod drzewem i kombinowałam nad tym blogiem. Trochę czasu i już miałam założonego bloga. Dodałam różne rzeczy i już napisałam kilka postów. Napisałam na swoim twitterze o nim i weszłam do Justina do pokoju. Co on robił całą noc, że teraz śpi? Grubo było z Rosie widzę. Ale ona nie jest taka, żeby na pierwszej randce iść do łóżka z chłopakiem. Z Justinem na pewno tego nie zrobiła. Ten akurat wychodził z łazienki z spodenkach.
-No i jak brat? Opowiadaj?
-Dobrze. Dziękuję.
-Nie masz za co. Ważne, że randka się udała.
-Udała udała. Trochę nas deszcz złapał, ale i tak było świetnie. Rosie jest cudowna.
Zjedliśmy wspólnie obiad i dostałam wiadomość od Josha.
"Za pół godziny na boisku. Co ty na to? Weź Justina."
"Ja jestem całkowicie za. Będziemy. "
Brat zgodził się i wspólnie poszliśmy na boisko. Rosie nie daje oznak życia, chyba jeszcze śpi, ale co się dziwić. Byłam sama jako dziewczyna z chłopakami. Było bardzo wesoło. Graliśmy w kosza i wygłupialiśmy się. Około 19 przyszła do nas Rosie. Przywitała Justina soczystym buziakiem a chłopaki nie wiedzieli o co chodzi. Powiedzieli im o wszystkim i widziałam, że przyjaciółka jest bardzo szczęśliwa. Kolejnego dnia przygotowaliśmy jedzenie i pojechaliśmy nad jezioro. Tam wszyscy bawiliśmy się świetnie. Co chwila ganiałam się z Justinem i podtapialiśmy. Do domu wróciliśmy późno i zmęczeni, od razu zasnęłam. W poniedziałek obudził mnie budzik do pracy, po pracy od razu poszłam na ten kurs. Chodziłam na niego codziennie aż do piątku i to jeszcze nie koniec. Dzisiaj wyszłam ze szkolenia i wróciłam do domu. Całkowicie nie mam na nic siły. Prawie cały tydzień nie widziałam się z przyjaciółmi. Wzięłam orzeźwiający prysznic i odczytałam sms
"Co powiesz na rolki? Rosie ;*"
"Powiem: Bardzo chętnie. Za pół godziny u ciebie? Vicky"
"Okey. To czekam na ciebie. Rosie"
Ogarnęłam się, coś zjadłam, założyłam rolki i podjechałam po przyjaciółkę. Wspólnie jeździłyśmy po mieście i rozmawiałyśmy. Ta jest w siódmym niebie. Ma cudownego chłopaka, który ją kocha. Jak opowiadała o tym wszystkim to przypomniałam sobie o Niallu. Nie powiem, że o nim nie myślałam, ale jakoś próbowałam to zatłumić. Zajęłam się pracą, później chodziłam na ten kurs. Po powrocie do domu byłam zmęczona, więc albo kładłam się spać, albo jeszcze wcześniej dodawałam posty na bloga. Wracając do domu spotkałam Josha, chwile rozmawialiśmy. Kolejnego dnia wyspałam się wreszcie, w domu nikogo nie było, ale mieli jechać na jakieś zakupy czy coś a Justin pewnie już gdzieś wyszedł z Rosie. Spojrzałam na telefon i miałam nieodebrane połączenie i sms
"Zabieram cię dziś na cały dzień, będę po ciebie o 12. Jason."
Spojrzałam na zegarek a tam 11.30. Mam tylko pół godziny, szybko wzięłam prysznic, ubrałam się i zjadłam śniadanie. Przyjaciel był punktualnie, więc zabrałam telefon i wyszłam. Przyjechał po mnie sportowym samochodem, pocałował w policzek i wsiedliśmy do środka.
-Więc gdzie mnie zabierasz?
-Niespodzianka. Wiem, że je uwielbiasz.
-To prawda. Uwielbiam niespodzianki.
Całą drogę nie pytałam gdzie jedziemy, bo jak niespodzianka to niespodzianka. W końcu dojechaliśmy i Jason pozwolił mi wysiąść.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz