Hej mam na imię Vicky. Moje życie nie jest cudowne. Grzywka nigdy się nie układa a w życiu wszystko popieprzyło. A zaczęło się 6 lat temu, miałam wtedy 10 lat. a mój braciszek 16. Wtedy mama z bratem polecieli do dziadków i po tygodniu we czwórkę mieli do nas przylecieć. Wtedy właśnie ich samolot miał wypadek i nikt nie przeżył. To było straszne. Nie dość, że straciłam mamę i kochanego braciszka to jeszcze dziadków. Jedyna nasza rodzina. Razem z tatą strasznie to przeżyliśmy. Tata chodził przygnębiony, zaczął pić, ale ja nie byłam lepsza. Siedziałam w pokoju albo uciekałam na cmentarz. Nic nie jadłam. Finał tego był taki, że trafiłam do szpitala odwodniona. Dopiero kiedy przyjechała do nas ciocia z Londynu to pomogła pozbierać. Została u nas dopóki nie stanęliśmy na nogi. Ja zaczęłam normalnie jeść i chodzić do szkoły. Tata zaczął pracować, nawet dyrektor dał mu lepszą posadę i więcęj czasu spędzał ze mną w domu. Teraz po tych 6 latach jakoś wszystko sobie ułożyliśmy. Żyjemy sobie we dwoje i jesteśmy zgraną ekipa. Nie zapomnieliśmy o tym zdarzeniu, ale musimy normalnie żyć. Pokazać im w niebie, że dajemy radę. Bardzo pomógł mi też Ethan, on przeżył to samo co ja. Można powiedzieć, że gorzej, bo on patrzył na śmierć siostry. Jest dla mnie jak starszy brat, bardzo pomaga i wiem, że z nim mogę porozmawiać o wszystkim. Teraz kiedy myślę o mamie wiem, że wychowała mnie jak najlepiej potrafiła. Czasami gdy chcę z nią porozmawiać to idę na cmentarz i mówię do niej. Wiem, że patrzy na mnie z góry i dopinguje we wszystkim co robię. Dobra koniec tych wspomnieć. Więcej dowiecie się w dalszych rozdziałach.
Tak wspomnę, że One Direction nie pojawi się od początku opowiadania. Dodam ich jakoś w trakcie. Justin może pojawić się trochę wcześniej, ale nic jeszcze nie jest pewne. Opowiadanie piszę na bierząco, nie mam zapisanych rozdziałów gdzieś. Jak macie jakieś sugestie to piszcie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz