*****************************************************************
Po obudzeniu znów czułam ból w nodze. Czy to kiedyś przestanie boleć? Ubrałam się w dresy i bokserkę i zeszłam do salonu. Włączyłam telewizor i weszłam do kuchni. Tam na lodówce wisiała karteczka
"Córciu ja wrócę dziś późno, ale za to jutro cały dzień mam wolny. Może zrobimy coś razem? tata" Uśmiechnęłam się i zrobiłam sobie śniadanie. Zjadłam leżąc przed telewizorem. Cały dzień obijałam się, zrobiłam tylko obiad i oglądałam telewizje. Kolejny dzień spędziłam cały z tatą. Bardzo lubię te nasze wspólne dni, to spędzanie czasu. Wieczorem zasnęłam z uśmiechem. Kilka kolejnych dni spędziłam w domu odpoczywając. Dziś obudziłam się znów dość późno, ubrałam. Zeszłam do kuchni i zrobiłam śniadanie, to znaczy musli ze świeżymi owocami. Odrazu spisałam co jest potrzebne i napisałam do taty, żeby po pracy zrobił zakupy. Usłyszałam dzwonek, dlatego krzyknęłam proszę i zauważyłam Rose z Noahem i Joshem.
-Hej jak się czujesz? -spytała przyjaciółka
-Dobrze, ale noga nadal trochę boli.
-My przyszliśmy gdzieś cię wyciągnąć.
-Ciężko będzie, ale z wielką chęcią gdzieś z wami pójdę.
Zjedliśmy wspólnie śniadanie no i wyszliśmy. My we dwie szłyśmy pieszo, Noah na bmx'ie a Josh na desce.

Chłopaki bardzo się wygłupiali, ale to jak zawsze. Tylko ja ich spowolniałam. Doszliśmy na skate park i patrzyłyśmy na chłopaków jak śmigają po rampach. Widać było jakiś nowych, bo strasznie się popisywali. Tutejsi już jeżdżą normalnie, są przyzwyczajeni do nas. Z naszą paczką bywamy tutaj prawie codziennie. Po chwili przyszedł Ethan
-Oj Vicky Vicky, ty sieroto. Nie wierzyłem, że masz gips.
-Miło cię widzieć Ethan. No niestety jeszcze w nim pochodzę trochę.
Razem wygłupialiśmy się do późna, wieczorem Ethan odwiózł mnie do domu, abym nie tłukła się w tym gipsie przez pół miasta. Te dwa tygodnie minęły szybko, dzisiaj idę na zdjęcie gipsu. Juhuu, strasznie się cieszę.
Nie spałam prawie pół nocy z podekscytowania. Zjadłam śniadanie i przyjechał Ethan. Miał mnie zawieść, bo tata nie wyrwie się z pracy. Przyjaciel podwiózł mnie do szpitala
-To co ja tutaj czekam na ciebie?
-Ethan nie musisz czekać, dam sobie radę, będę już bez gipsu, więc spoko.
-Poczekam i tak. Będziesz mi później potrzebna.
Lekarz zrobił mi prześwietlenie i zdjął gips. Boże wreszcie. Poczułam się swobodnie. Wyszłam skaczac z radości, przyjaciel zaczął się ze mnie nabijać.
-Ethan do czego jestem ci potrzebna?
-Nikomu jeszcze o tym nie mówiłem, ale otwieram własną siłownię. Wiesz, że tutaj w okolicy nie ma niczego takiego tańszego. Wszystko bardzo drogie a nie wszystkich na to stać i zamierzam otworzyć coś własnego. Mam dość pracowania u kogoś. Chce coś swojego.
-To świetny pomysł. A rzeczywiście nie ma nic tańszego. Trzeba wydać kupę kasy, żeby iść na siłownię a po co to komu. Strasznie się cieszę. Ale do czego jestem ci potrzebna?
-Jesteście mi potrzebna, bo trzeba to jakoś ogarnąć, dobrać wszystko. A wiesz jaki ja jestem.
Pojechaliśmy do lokalu przyjaciela, już tam trochę było zrobione. Ekipa coś tam robiła, ale trzeba jechać po farbę i inne duperele. Razem z przyjacielem wybraliśmy się na zakupy. Dobraliśmy wszystkie sprzęty, lustra i wróciliśmy. Ekipa zaczęła już malowanie,
-Ethan od kiedy ty masz ten lokal?
-Od jakiś dwóch tygodni, jak byliście na obozie to wszystko załatwiłem i tak jakoś, ale nie mów narazie nikomu. Tylko ty wiesz, niech mają niespodziankę.
-No pewnie. Nic nie powiem.
Pojechaliśmy jeszcze wspólnie na kolacje. Kilka dni od rana jeździłam do lokalu Ethana i razem z nim kąbinowaliśmy, aby to wszystko wyglądało ładnie. Wielkie otwarcie ma być w sobotę. Tak szybko to minęło. Wszystkie jest już gotowe, Ethan załawił trenerów i ogólnie wszystko. Dziś już piątek. Obudziłam się rano i jakoś ogarnęłam. Przy robieniu musli z owocami zadzwonił dzwonek. Przyszła Rosie
-Vicky może byśmy poszły na zakupy? Tak mało czasu spędzamy razem.
-Z wielką chęcią.
Zjadłyśmy śniadanie i wyszłyśmy. Przechodziłyśmy koło lokalu Ethana,
-Ciekawe co tu się otwiera? Nie widziałam tu nic.
-Nie wiem. Ale napisali, że jutro otwarcie, więc może przyjdziemy?
Chodząc po centrum znalazłam jedynie fajne spodenki i kilka topów. Wieczorem wróciłam do domu a kolejnego dnia od rana chodziłam z Ethanem po mieście i rozdawałam ulotki zz informacją o otwarciu. A po południu zabrałam chłopaków i Rosie i poszłyśmy na otwarcie siłowni. Byli bardzo zaskoczeni, że to klub Ethana. Odrazu na wejściu dostaliśmy karnety. Od poniedziałku przyjaciele wyjeżdżają do rodzin na wakacje, ja niestety zostaję w domu, ale w niedziele przy śniadaniu tata zaproponował, żebyśmy pojechali na kłady. Ucieszyłam się, bo lubię takie ekstremalne zabawy. Więc we wtorek wybraliśmy się na kłady i gokarty. Było świetnie, bawiłam się super. Później pojechaliśmy na kolacje i późno wróciliśmy do domu. Z tego wszystkiego zasnęłam w samochodzie. Czułam jak tata mnie wnosi do pokoju i kładzie w łóżku. Kolejnego dnia obudziłam się i ubrałam w dres, pogoda była dosyć średnia. Usiadłam z laptopem przed telewizorem i zaczęłam przeglądać strony. W pewnym momencie natrafiłam na jakąś stronę gdzie można poznać kogoś nowego. Zarejestrowałam się, bo to może być śmieszna zabawa. Przejrzałam kilka profili, ale nie pisałam do nikogo. W czasie objadu odstawiłam laptopa i coś przygotowałam sobie, zostawiłam dla taty część i sama zjadłam. Wtedy usłyszałam dźwięk wiadomości z tej strony.
-Hej.
-Hej.
-Jesteś nowa na tej stronie?
-Tak niedawno się zalogowałam a ty?
-Ja jestem tutaj trochę czasu, ale nie znalazłem nikogo.
-A to szukasz na tej stronie miłości, przyjaźni?
-Sam nie wiem, fajnie by było kogoś poznać nowego a ty?
-Trafiłam tutaj przypadkowo i stwierdziłam, że to będzie dobra zabawa. Skąd jesteś?
-Jestem z Irlandi, ale teraz mieszkam w Londynie. A ty?
-Ameryka a dokładnie to Atlanta.
Nie spodziewałam się, że ktoś tak szybko napiszę. Przejrzałam jego profil, ale był strasznie tajemniczy. Spytałam o imię, ale ten wymigał się. Nie naciskałam, bo jak nie chce to niech nie mówi. Pisaliśmy do wieczora, bardzo fajnie nam się rozmawiało. Jest bardzo miły, dowiedziałam się trochę o nim, ale nadal nie wiedziałam jak się nazywa. Wieczorem zjadłam z tatą i położyłam się. Kolejnego dnia znów napisał do mnie nieznajomy,
-Może powiesz mi jak masz na imię? Nie chce pisać z kimś bezimiennym.
-No dobra, ale nie przestaniesz przez to ze mną pisać?
-Nie mów mi, że jesteś jakimś zboczeńcem albo podrywaczem.
-Nie nic z tych rzeczy. Może nie uwierzysz mi, ale jestem...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz