-Co tam córcia nie możesz spać?
-Jakoś tak wyszło. A ty do pracy szykujesz?
-Mam jeszcze czas, żebyśmy porozmawiali. Wiem jak bardzo chcesz jechać na ten obóz z przyjaciółmi, dlatego opłaciłem go i możecie jechać wszyscy razem.
-Ale tato rozumiem, że jak nie mamy za dużo pieniędzy to ja zostanę w domu. Spokojnie, jak przyjaciele wrócą to spędzimy razem czas.
-Nie ma o czym mówić, wszystko jest już załatwione.
-Dziękuję tato, jesteś kochany.
Przytuliłam mocno tatę i wbiegłam do swojego pokoju, od razu zadzwoniłam do Rose.
-I jak wstałaś kochana? Bo za 40 minut widzę cię u mnie.
-No pewnie, a co ty taka szczęśliwa?
-Bo tata opłacił mi ten obóz. Jadę z wami na obóz.
Obydwie zaczęłyśmy krzyczeć do telefonów. Odbyłam poranne czynności i ubrałam się(bez torebki). Zabrałam plecak z krzesła i okulary. Tata już naszykował śniadanie, dlatego zjadłam rozmawiając z nim. Gdy usłyszałam dzwonek dałam tacie buziaka i wyszłam do przyjaciół. Gdy byliśmy we czwórkę oznajmiłam, że jadę z nimi na obóz i zaczęłam razem z Rose skakać z radości.
Chłopaki zaczęli nabijać z nas. Reszta drogi minęła już dosyć normalnie. W szkole znów nudno, pokłóciłam się z jednym nauczycielem. Kiedy zadzwonił dzwonek na długą przerwę wyszłam z klasy zadowolona i głodna. Naszą grupką usiedliśmy przy naszym stoliku i rozmawialiśmy. Kiedy obok naszego stoliku przechodziła Amanda (szkolny plastik) specjalnie podstawiłam jej nogę i cała zawartość tacy znalazła się na jej twarzy i dekoldzie. Ojjj. Wszyscy wybuchli głośnym śmiechem a ja pod stolikiem przybiłam żółwika z Rose. Tydzień szkoły minął bardzo szybko, codziennie wygłupialiśmy się z przyjaciółmi. Po lekcjach chodziliśmy do skate parku albo do centrum. Jutro zakończenie roku, a ja nadal zastanawiam się co mam na siebie założyć. Raczej ubieram się na sportowo, ale kiedy trzeba to już coś eleganckiego założę. Jak mus to mus. Przegrzebałam całą szafę i o dziwo znalazłam zwykłą czarną sukienkę. Dobrałam dodatki i wszystko zostawiłam na fotelu. A właśnie nie pokazałam wam swojego domu, kuchnia, jadalnia, salon, łazienka, mój pokój, łazienka 2, sypialnia taty. Nasz dom jest taki akurat na nas, mieliśmy większy, gdy żyła mama. Po śmierci sprzedaliśmy go i kupiliśmy coś mniejszego. Za to mamy spore podwórko. Przed snem jeszcze tata przyszedł do mnie i pocałował w czoło. Rano odbyłam poranne czynności i ubrałam się (tylko zamiast szpilek założyłam białe conversy.) Zjadłam śniadania i wyszłam do szkoły.
-A ty jak zwykle musisz być wyjątkowa? Nie mogłaś założyć szpilek?
-A co ja Amanda jestem? Nie potrzebne mi one.
Gdy byliśmy pod szkołą od razu weszliśmy na salę. Zajęliśmy swoje miejsca i cały czas rozmawialiśmy i robiliśmy słit focie. W pewnym momencie stuknęła mnie koleżanka
-Czego kurwa?
-Dyrektor cię prosi do siebie.
-Victoria mogę prosić cię tutaj na środek?
Podniosłam się i podeszłam na środek. Nie wiedziałam o co chodzi. Moja mina mówiła sama za siebie:
Przyjaciele robili mi zdjęcia a dyrektor poprosił jeszcze kilka dziewczyn. Teraz już rozumiem o co chodzi. Poprosił całą drużynę siatkarską, może nie jestem najwyższa, ale ta gra idzie mi całkiem dobrze. Dostałam mały puchar i jeszcze chwilę nauczycielka w klasie coś tam mówiła. Wychodząc ze szkoły zauważyliśmy niezłą furę na parkingu. WOW. Szczęka mi opadła. Po chwili wysiadł z nich chłopak, osobiście nie wiedziałam kto to.-Ej co to za lamus?
-Vicky nie udawaj, że nie wiesz. To Justin Bieber. -odparła Rose.
-Aaaa, to ten lamus ma taką furę?
Zaczęliśmy się śmiać i ruszyliśmy w stronę Ethana. Przechodząc obok tej wielkiej gwiazdy Ten zagwizdał i klepnął mnie w tyłek.
-A ty co? Pojebany?
-Oj sory, ręka mi się omskła. -uderzyłam go w twarz i z uśmieszkiem powiedziałam
-Oj sory, ręka mi się omskła. -ten złapał mnie za nadgarstek, ale zareagował Josh
-Jeszcze raz ją tknij to będziesz zęby zbierał z asfaltu. Łapy przy sobie gwiazduniu pedaluniu.
Odeszliśmy z uśmiechem, ale kiedy odwróciliśmy się zauważyliśmy, że gwiazda całuje się z Amandą. Po drodze spotkaliśmy Ethana i poszliśmy na piwo. Wieczorem wróciłam do domu i zauważyłam tatę z jakimś kolegą. Nie chciałam przeszkadzać, dlatego weszłam do siebie. Te półtora tygodnia minęło bardzo szybko. Dziś dokładam ostatnie rzeczy do walizki, bo jutro wyjeżdżamy. Bardzo się cieszę na ten wyjazd z przyjaciółmi. Spakowałam do torby aparat i same takie podręczne rzeczy. Położyłam się spać z uśmiechem, ale zanim zasnęłam to rozmawiałam z mamą. Bardzo za nią tęsknie. Chciałabym, żeby przyszła mnie przytulić. Tata dał mi buziaka w czoło jak zawsze. Rano obudził mnie tata i zabrał walizkę. Odbyłam poranne czynności i ubrałam się, zrobiłam luźnego koczka i zeszłam do kuchni. Chociaż było wcześnie rano tata przygotował mi śniadanie i je zjadłam. Ojczym odwiózł mnie pod szkołę i pocałował w czoło.
-Do zobaczenia córciu za 2 tygodnie.
-Będę tęsknić.
-Szybko zleci. Poza tym będziesz z przyjaciółmi.
Wsiedliśmy do autobusu i zaczęliśmy od razu żartować. Droga dłużyła mi się, poza tym jest strasznie gorąco. Nawet Rose się nie odzywa a ona zawsze dużo mówi.
-Rose żyjesz?
-Tak, ale gorąco. Zaraz się rozpłynę tutaj.
-Spoko Rosie mam pustą butelkę po wodzie.
-Dzięki Noah, uratowałeś mnie.
Gdy mieliśmy kilkominutowy postój to chłopaki wylali na nas po butelce z wodą, dużo to dało, bo od razu było chłodniej. Wreszcie po kilku godzinach i staniu w korku dojechaliśmy na miejsce. Po wyjściu z autokaru nie wierzyłam własnym oczom. WTF?
Oto Amanda.16 lat, chodzi do szkoły razem z Vicky i jej przyjaciółmi. Jest rozpieszczonym dzieckiem. Najważniejsze dla niej są pieniądze i to, aby ludzie zwracali na nią uwagę. Nie zważa na uczucia innych.
No to pierwszy już jest. Coś czuję, że nudno to wyszło. Zamierzam każdy rozdział kończyć tak, abyście zastanawiali się co będzie dalej. Tak aby was trochę może zaciekawić. Od razu przepraszam za błędy. Komentujcie czy się podoba.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz